Stanowczo odradzam komukolwiek zatrudniania do pracy tego człowieka. Początkowo miła, wydawać by się mogło profesjonalna osoba posiadająca odpowiedni sprzęt. Do wyremontowania miał małą łazienkę 4m^2 i toaletę - efekty pracy? Zaczynając od tego, że praca miała zakończyć się po maksymalnie dwóch tygodniach (tak by nie powodować dużych uciążliwości) - nie skończyła się w ogóle. "Specjalista", bo chyba tak go można prześmiewczo nazwać z dnia na dzień spakował swój sprzęt kradnąc przy tym klej i fugi i tyle go widzieli - widocznie go to zadanie przerosło, lub miał też lepszą "fuchę" do zrobienia - tak, Pan prioretyzuje sobie klientów - więc jak ktoś rzuci mu więcej pieniędzy, to pobiegnie tam i zostawi nieskończoną robotę. Nie muszę chyba wspominać co to o nim świadczy. Efekty pracy? Niedokładnie położone kafelki, bardzo nieestetycznie zrobione wykończenia wokół odpływu liniowego, niepotrzebnie wymieniona futryna drzwi - za namową (również niedokładnie, jest strasznie krzywo), oraz szereg innych/mniejszych zaniedbań z jego strony - wymieniać można by długo, ale np. miał odgrzybić ścianę - nic takiego nie miało miejsca, zostawił cieknącą wodę z umywalki (z rur), zapchali nam toaletę (bo gruzu jakoś trzeba się pozbyć) i ledwo co zamontowany odpływ liniowy. Ponadto kultura pracy i słowność z jaką dotąd się nie spotkałem. "Fachowiec" umawia się na określony dzień i określoną godzinę - kolejny raz mówi, że na pewno będzie, ale go nie ma. Jak już przychodzi to tylko na 2 godzinki, znika bez słowa i tak w kółko. O perypetiach z tym Panem można by nagrać kolejny hitowy serial komediowy - a to się źle czuje, a to jego kolega z zagranicy przyjeżdża, a to nie ma człowieka do roboty, a to musi iść gdzie indziej, bo ktoś mu grozi, że mu nie zapłaci. Odnośnie kultury pracy - osobnik nie wie czym jest szmatka, miotła - nie przetrze kafelek, nie usunie jakiś niedoskonałości, póki da się je jeszcze bez problemu usunąć (typu klej na podłodze, kafelkach, farba), bo po co. Przyjdzie jego pomagier po paru dniach i będzie narzekał, że to powinno zostać od razu usunięte. Futrynę "kreował" na panelach w salonie - bez żadnego zabezpieczenia podłoża, bo po co - panele są z diamentu, nie porysują się. Z każdą wizytą zostawiał jeden wielki bałagan, który bardzo ciężko było doprowadzić do porządku.
Jeszcze raz stanowczo odradzam, a Pana Rafała nie pozdrawiam.