Niestety Pan Bartosz wykańczał moje mieszkanie pow. 45 m2 w nowym bloku.
Zgodnie z umową wykończenie miało to trwać około trzech tygodni, a trwało prawie sześć miesięcy.
Pan Bartosz to osoba, która budzi zaufanie. Na pierwszym spotkaniu opowiada o swoim doświadczeniu zawodowych (budowlanych) zdobytym w Szwecji, wysokiej jakości wykonywanych prac budowlanych i dotrzymaniu terminu realizowanych inwestycji. Jest nawet gotów wykonać dodatkowe przeróbki wynikłe w trakcie realizacji prac za darmo -
normalnie cud chłopak.
Czar pryska jednak bardzo szybko. Już po pierwszym tygodniu. Bo okazuje się, że prace nawet nie wystartowały. Po kilku telefonach słyszymy obiecanki, że już jutro ruszą.
Potem po kilku kolejnych telefonach, w kolejnym tygodniu zjawiają się jacyś Ukraińcy z łapanki, którzy pierwszy raz w życiu kładą płytki w Łazieńce. Po zgłoszonych, skandalicznych uwagach, płytki zrywane i kładzione są kolejnych kilka razy, a ty masz już dość.
Nawet proste pomalowanie ściany jest problemem. Okazuje się, że pomalowano je niechlujnie. Znowu zwracasz uwagę i czekasz kolejny tydzień na poprawki.
Montowana jest podłoga – niby super położona – ale okazuje się, że pomiędzy listwą przyścienną, a podłogą jest dziura (zrobiono za dużą przestrzeń dylatacyjną).
To jeszcze można przeżyć, ale za krótką deskę podłogową przy opasce drzwiowej to już nie.
Mijają kolejne tygodnie a Pan Bartosza nie ma na budowie, bo miał pogrzeb, zachorował itp.
Napisałem tę informację, aby ostrzec innych. Wszystkich wasz proszę nie korzystajcie z usług Pana Bartosza, bo będziecie na pewno tego żałowali.