Naciągacz i partacz. Jak tylko dostanie jakieś pieniądze do ręki, to już przepadło. Nawet jak pokwituje odbiór. Umawia się na termin, a potem ma 100 tys. powodów dlaczego ten termin nie jest dotrzymany i się zaprzysięga na kolejny, jak trzeba to i na piśmie. Z zaliczek na materiały też się nie rozlicza. Gorzej bierze te pieniądze dla siebie, bo w hurtowniach bierze na kredyt i nie płaci. Tak zrobił u mojej mamy. Wziął zaliczki i nie dokończył u niej roboty, ale też i nie zapłacił za materiały w hurtowni za wszystkie materiały. Na koniec się okazało, że za grzejnik, który czeka na odbiór w hurtowni, trzeba zapłacić, bo kanciarz wziął za niego pieniądze, ale tam nie zapłacił. A był już tyle winien, że bez kasy grzejnika nie chcieli mu wydać. Nie dokończył roboty. Porobił fuszerki, że trzeba było nowego fachowca i na dokończenie i na naprawienie fuszerek wziąć. Hydraulikę robi beznadziejnie (cieknie po nim). Kafelki kładzie po chińsku - od góry i nie klei ich po całości, tylko daje na nie klej takimi plackami. Leń absolutny. Trwa ta jego robota tyle, bo przychodzi na 10, porobi 2-3 godziny i już ma fajrant. I wiecznie jęczy o pieniądze, że musi popłacić i konieczna kolejna zaliczka. A jak ją już dostanie to znika. Potem nie odbiera telefonów i sms'ów.
Widzę tu wpisy z tego samego czasu, jak robił u mojej mamy, więc mam jakieś wrażenie, że on w tym samym czasie naciągał kilka osób udając u nich, że coś robi po 2 godziny dziennie. Naciągacz, partacz i kradziej do kwadratu. Bo jak inaczej można nazwać gościa, który bierze kasę na materiały i się z niej nie rozlicza tylko wydaje na swoje prywatne wydatki, a nie na materiały klienta. On sobie z tego zrobił sposób na życie, żeby się na narobić, ale zarobić zostawiając klienta z rozbebeszonym mieszkaniem. Bo wszystko jest pozaczynane (każde pomieszczenie) i nic nie skończone. Wszędzie zostawia po sobie bałagan do kwadraty, w każdym pomieszczeniu.
Ostrzegam przed naciągaczem i partaczem, bo to co moja mama przeżyła z nim i jeszcze kończy cały ten bałagan (DOPIERO!!!!), a trwa on od pół roku, to mordęga. Kłamie w żywe oczy. Potrafi na 200 zł naciągnąć, bo nawet jak 300 zł weźmie na coś do kupienia, to się okazuje, że kupuje najgorsze barachło, żeby resztę sobie zostawić, a rachunków nie pokazuje. Zawsze kombinuje, że gdzieś je zapomniał w tym momencie.
Jak tylko oferuje komuś swoje usługi, to wykopać, bo to będzie najgorszy remont w państwa życiu.