Dziad trans na dzisiejsze czasy, który uważa się za nie wiadomo jaką firmę, kiedyś do tej firmy było się ciężko dostać, pracę mieli tutaj tylko wybrańcy, szkoda że prezesi, jak również doświadczeni stażem kierowcy w tej firmie nadal tak o niej myślą. Niestety prawda jest inna. Do tej firmy biorą cie od ręki, składasz dokumenty i za tydzień wysyłają cie na pierwszą trasę z doświadczonym kierowcom, i tu się zaczynają schody. Obsługa silosa to nie jest prosty temat na początek. Trzeba tutaj pilnować ciśnienia, poziomu, na bieżąco badać przepływ materiału żeby Ci się nie zapchało. Dostajesz kierowcę który ma cie nauczyć pracy, to jest jakaś komedia. Jeden kierowca tłumaczy ci w jeden sposób, drugi w inny sposób, a trzeci ma zupełnie inną kolejność działań która burzy ci dotychczasowe pojęcie o tej robocie i w dodatku wali od niego tygodniowym moczem. Tak naprawdę jesteś skazany na własną logike, jak coś tutaj odwalisz to dopiero się nauczysz, ale co najważniejsze nikt większych wniosków ani konsekwencji z tego nie wyciąga. Pensja na krajowce to 6700NETTO, często walisz od poniedziałku do piątku w kabinie podczas gdy inni wybrańcy synów prezesa mają codzienne powroty za te same pieniądze, jest to ogromna kość niesprawiedliwości, ty jeżdżąc pon-pt w trasie nie masz czasami zrobić 2 (bo tak ci spedytor kamil z Wojtkiem nawala roboty) podczas gdy inni mają robotę po 8-13h i zjeżdżają do domku. 90%floty na krajowce to są ciasne jak puszki Renowki gamy T, silosy które latają po krajowce są obdrapane, zaniedbane i często sam musisz je doprowadzać do porządku żeby takim czymś jeździć, bo ciężko się pracuje na tak zużyty sprzęcie (mój silos miał ponad 15 lat...)
Przejdzmy teraz do wierchuszki osobowej euro:
Dyspozytorzy W: wyrozumiały, mający fajne podejście do pracowników (jeśli żyjesz z nim dobrze, to nie masz u niego kłopotów) ale bywa czasami zbyt miękki.
M:kot kuty na 4 łapy, wie jak cie zagiąć, zbyć z trudnym pytaniem. Z nim musisz rozmawiać krótko i twardo. Prawdziwy cham i szczur korporacyjny, czarny pas w obciaganiu. Jest wredny, mściwy to jest 15 latek zamknięty w ciele 60latka.nid potrafi przegrywać potyczek, lubi coś obiecać i nie dotrzymać słowa.
K:również bywa chamem, generalnie ma za nic twoj czas pracy a co najważniejsza pauzy dla niego kierowca musi (usunięte przez administratora)
Ł: Kopia Wojtka, jednak z jajami. Na ogół wydaje się spoko gościem.
Prezes nie wie o twoim istnieniu, widzisz go tylko przy podpisywaniu pierwszej umowy, lub przy oddawaniu obiegówki, nie wie kim jesteś (słyszałem pogłoski o tym, że nie wiedział iż elektryka nie było przez 3 miesiące bo poszedł na emeryturę, tak się interesuje firmą.)
Vce prezes ma gadane, jest uprzejmy, umie podejść człowieka skubany, fajnie się z nim gada bo umie słuchać i trafić do człowieka, widać, że jest to człowiek na poziomie, jednak z pewnymi przejawami komunistycznych zapędów sprzed lat.
Przygotowanie do pracy jest tutaj komiczne jeśli sam sobie nie załatwisz ciuchów BHP ani narzędzi do silosa(szkiełko, klucz) to nikt ci tego nie zapewni. Jeśli chodzi o takie rzeczy to ta firma chowa się przy innej firmie... WZT...
Ktoś zapyta czy można z tą firmą zrobić porządek? Można by było, ale połowa pracowników biurowych musiała by zostać zwolniona, bo znakomita większość tych pracowników to rodzina prezesa, wuja zatrudni księgowa, ciocia poleci kasjera, kasjer HRke, i tak się ciągnie pociąg rodzinny który pociąga przez te rodzinne koneksje firme w dół. Na nikogo nie poskarżysz, bo każdy tutaj jest ze sobą rodziną, Dyspozytorzy, prezesi, księgowe, HR, nawet pan z warsztatu który został jego kierownikiem podobno został przyłapany na kradzieży rosołu z dystrybutora pracuje do dziś. RODZINA, KOLESIOSTWO nic więcej. Młodzi kierowcy tutaj przychodzą zdobyć doświadczenie i się zrywają do innych firm. Stawka w większości firm obecnie 7000zl na miesiąc -5dni w trasie + robota ułożona jak trzeba. Jeżdżąc tutaj silosa mi przez 2 lata na oglądałem się dantejskich scen.
Mlodzi, nie doświadczeni kierowcy : praca w tej firmie jest tylko na dorobienie doświadczenia.