Ośrodek jak każdy inny są tam wychowanki które mają za sobą nie miłe doświadczenia. Wychowawcy mówią rodzinie , że chcą im pomóc a prawda jest taka ,że w momencie kiedy dziewczynka coś przeżywa , ma źle dni zostaje wywieziona i pozbywają się problemów . Mają gdzieś ,że dziecko mogło się przywiązać do tych murów i dziewczyn które również też tam przybywają . Dzieci to nie zabawki które można rozdawać kiedy się zepsują . Do trudnej młodzieży by dotrzeć to trzeba najpierw je zrozumieć a nie podchodzić do tego jak do egzaminu. Wiedza nie bierze się jedynie z książek a z życia i doświadczeń . Jeśli czyta to jakiś wychowawca z mów 3 to niech wie ,że jestem byłą wychowanką z 5grupy. I jedynymi wychowawcami którzy się nie poddali i dali mi światełko w tunelu by stanąć na nogi to byli z Załuskowa .