Potwierdzam opinie, że praca w tej kancelarii odbywa się w bardzo stresującej atmosferze. Wymaga ponadprzeciętnej odporności psychicznej i fizycznej.
Pracownicy muszą pracować dużo, szybko i bezbłędnie. Bardzo często można było doświadczyć: krzyków, wyzwisk, obwiniania, ogromnej presji czasu i płaczu. Frustracja wyładowywana była na pracownikach. Po pewnym czasie po krokach można było się nauczyć rozpoznawać, czy będzie awantura, czy też nie. Czasami literówka mogła wywołać burzę, a np. większy błąd mógł być spokojnie poprawiony, bo to nastrój pracodawców decydował o wszytkim. Pracodawcy potrafili też być mili...czy szczerze, tylko oni wiedzą.
Tempo pracy jak na taśmie. Ilość i częstotliwość umawianych aktów wykraczała często poza moce przerobowe pracowników. Nadgodziny były nieuniknione, bo 8h to za mało na taką ilość pracy. Praca czasami po kilkanaście godzin. Czy nadgodziny płatne...? Tak, ale czasem według uznania pracodawcy: Siedzisz po godzinach, bo za wolno pracujesz...
Pracujesz dłużej, bo boisz się popełnić jakikolwiek błąd. Popełniasz błędy, bo stres cię zjada. W końcu zaczynasz wierzyć, że jesteś osłem, debilem, itp...
Wiedza pracodawców duża, ale raczej boisz się o cokolwiek zapytać, bo przecież powinieneś już to wszytko wiedzieć.
W Kancelarii był zakaz zakazywania palenia tytoniu.
Presja wywoływała napięta atmosferę wśród współpracowników. Jednak jak na takie warunki i tak była dobra. Trzeba było sobie radzić.
Rotacja pracowników duża, raczej sami nie wytrzymali...
Jakieś plusy...? Wynagrodzenie na dobrym poziomie, wypłacane na czas.
Pytanie czy warto podejmować taką pracę, skoro można się dorobić poczucia winy, niskiej samooceny, lęku, a nawet traumy.
Tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Ale każdy jest inny i może widzi to inaczej. Może inni ludzie tak lubią i potrafią.... Ja nigdy więcej nie chcę tego przeżywać.