Jacek27.08.2025 11:49
Inne
Moja opinia - jako byłego stałego klienta i stałego bywalca Niechorza - NIESTETY jest negatywna i podyktowana nie tylko spadającym poziomem usług Przystani Rybackiej (dalej "PR") ale i - co najistotniejsze - chamskim zachowaniem właścicielki p. Doroty Jancz wobec klientów na serwisach społecznościowych w reakcji na ich uwagi. Ale po kolei.
Co do jakości usług - ceny są znacznie wygórowane wobec cen w knajpkach i wędzarniach obok ( tj. Livia, Tawerna, Solo) i są wyższe o ok. 25%. Za danie za 1 osobę w tym roku cena wyniosła ok. 125 zł podczas gdy obok wynosi od 30 do 40 zł (cena wyłącznie za jedzenie bez napoju). Dodatkowo coroczne wieloletnie przynudzanie do kotleta do tego samego "zespołu" i repertuaru przy którym "modli" się kilku stałych klientów siedzących do jednego piwa przez parę godzin - nie zachęca do pozostania w PR (mam wrażenie, że leader tej kapeli zatrzymał się w czasie nie wyciągając żadnych wniosków; ale to już jego problem). Do tego dochodzi brak nowych ofert w karcie oraz - co istotne - brak jej aktualizacji. Wobec przedstawionej oferty jedynie część była dostępna a Pani Kelnerka zmuszona prze to była do oferowania "zamienników", które ceną oczywiście przewyższały pierwotny wybór. Mało tego, za serwis dochodzą dodatkowe opłaty za serwis, o których p. Kelnerka nie poinformowała; dopiero wychodzi to z treści rachunku (nawet jeżeli taka informacja jest na karcie, to trzeba mocno wytężyć wzrok). Ponadto usługi nie są realizowane zgodnie z zamówieniem - pomimo precyzyjnego określenia wagi zamówionej ryby (ok. 300 g.) dostałem większą ilość (tj. ok. 500 g.), co oczywiście wiązało się z większym rachunkiem. No ale cóż...
Idąc dalej, któregoś razu ktoś "mądry" wymyślił opcje rezerwacji stolików, co oczywiście było odpłatne. Szkoda tylko, że kelnerzy nie oznaczają na bieżąco stolików stosownymi informacjami "Rezerwacja". Zatem zajmując któregoś dnia z ekipą NIEOZNACZONY stolik, po złożeniu dużego zamówienia, podszedł do nas kelner i, nie wiedząc co ma w tej sytuacji zrobić, po prostu nas wyprosił...
Głównym powodem napisania przeze mnie ww. opinii (w innym wypadku odpuściłbym ) jest jednak chamskie zachowanie właścicielki na jakąkolwiek krytykę i odzywki w stylu "Nie zapraszamy". Tym bardziej dziwne, że chodziliśmy tam od 10 lat a sama p. Dorotka jest doświadczoną restauratorką. Aby nie być "gołosłownym" przedstawiam "uprzejmą" informację od p. D. Jancz: "Czy ktoś Pana zmusza do przychodzenia do nas? Myślę że jakby Pan przyszedł usiadł u nas i posłuchał to zobaczył że repertuar się zmienia 😉 Porównywać nas do Solo? Do kebaba? Jak widać woli Pan iść do Solo zamówić taniej i nadsłuchiwać z daleka . Co ma tragedia do prowadzenia lokalu w Niechorzu? Nie widzę tu sensu . Jeżeli faktycznie tak bardzo Pan interesuje się tym co się u Nas dzieje to pewnie Pan zauważył że zarówno w dzień jak i wieczorem lokal jest pełny wspaniałych gości gdzie większość to nasi stali klienci . Nie narzekamy na słaby sezon tak jak wszyscy dookoła. Proszę pozostać nadal gościem Solo i delektować się kebabem i piwkiem i . Tekst o żerowaniu na klientach jest tak słaby że nawet nie wiem jak to skomentować . Nie zapraszamy ☺️"
Co istotne, nie jestem wyjątkiem. Podobny poziom agresji ze strony p. Dorotki widać odnośnie innych osób, co jest dostępne w internecie, w których nabija się ona nawet z czyjegoś nazwiska...Polecam lekturę komentarzy zanim je usuną... W każdym razie wszystkie jej odpowiedzi sprowadzają się do hasła "Nie podoba się, to wyp.....ć. Nie zapraszamy". Oczywiście p. Dorotka całą krytykę w internecie umniejsza sprowadzając ją do zwykłego hejtu...
W konsekwencji powyższego z całego serca ODRADZAM. Jest to tym bardziej przykre, że przez wiele lat byłem stałym bywalcem PR. Tym bardziej dziwi, że takie agresywne zachowanie prezentuje doświadczony przedsiębiorca (ponad 20 lat sic!), który - choćby z doświadczenia - powinien znać zasady wolnego rynku, w tym zasady marketingu i reklamy szczególnie, że w innych miejscach, obok PR, macie taniej, lepiej i po prostu uprzejmiej. Jako ex - klient (na razie) nie wnikam w przyczyny takiego stanu rzeczy; nie jest to mój problem. Takiego stanu rzeczy nie tłumaczy również fakt, że Przystań Rybacka jest jedynie knajpą sezonową otwieraną zazwyczaj od lipca do września. Dlatego z całą odpowiedzialnością stwierdzam: SZKODA CZASU, PIENIĘDZY I - PRZEDE WSZYSTKI - NERWÓW.