Kandydat 15.09.2025 13:18
Kandydat
Uczestniczyłam w rozmowie rekrutacyjnej na stanowisko prawnika. Niestety, moje doświadczenia są bardzo negatywne i pokrywają się z wcześniejszą opinią na temat niskiego wynagrodzenia.
Proces rekrutacyjny od początku był nieprofesjonalny. Rozmowę prowadziła inna osoba, niż ta, z którą byłam umówiona, bez wcześniejszej informacji. Sama rozmowa przypominała bardziej egzamin i próbę udowodnienia kandydatowi braku kompetencji, niż partnerską dyskusję. Byłam odpytywana z przepisów, a moje merytoryczne odpowiedzi były kwitowane stwierdzeniem "nie zgadzam się z panią", bez podjęcia dyskusji.
Najbardziej niepokojące było jednak celowe dewaluowanie mojego doświadczenia i wykształcenia. Moje kilkuletnie doświadczenie w innej kancelarii, międzynarodowe stypendia oraz dodatkowe osiągnięcia naukowe zostały określone jako "nieprzydatne" i "nic nieznaczące".
Warto również zwrócić uwagę na kilka kluczowych rozbieżności między ogłoszeniem a stanem faktycznym przedstawionym na rozmowie. Kancelaria oferuje wyłącznie umowę zlecenie albo B2B, wykluczając umowę o pracę. Mimo, iż w ogłoszeniu podana była informacja o elastycznych godzinach i pracy hybrydowej, na rozmowie usłyszałam, że wymagana jest codzienna, stała obecność w biurze. Dodatkowo, do obowiązków należy obsługa klientów własnym samochodem, a koszty paliwa i eksploatacji pojazdu ponosi w całości pracownik.
Kulminacja nastąpiła przy pytaniu o oczekiwania finansowe. Kiedy podałam minimalną, rynkową stawkę (7000 zł brutto na umowie zleceniu, która nie pokrywa nawet kosztów związanych z używaniem prywatnego auta do celów służbowych), usłyszałam, że jestem "kandydatem początkującym i do przyuczenia".
Całość sprawia wrażenie starannie zaplanowanego procesu, którego celem jest znalezienie doświadczonej osoby, która zgodzi się na pracę na niekorzystnych warunkach i poniżej rynkowych stawek.