Wyprawilisny tam chrzciny. Właścicielka oszacowała rachunek na 2 tysiące złotych, a po imprezie zawołała 5 tysięcy. Usprawiedliwiała to 4 butelkami wódki,które wypiliśmy. Musieliśmy biegać po bankomatach, gdyż nie byliśmy na to przygotowany, bardzo nieuczciwa. A co gdyby, ktoś naprawdę nie mógł znaleźć pieniędzy. Ciągle powtarzała jaka jest licha, jakby chciała nas nabrać na " schorowaną babuleńke" , a wiedziała dobrze jak oszukać kogoś na kasę. Jedzenie średnie, straganoff to kawałki wołowiny pływające w rzadkiej wodzie. Właścicielka zawołała również o napiwek po 100zlotych dla kelnerek,który natychmiast schowała. Musiałam ją poprosić żeby mi oddała iż chciałam im dać osobiście, kelnerki powiedziały że ina by im nie dała