Byłem raz jeden, latem na terenie tej pseudo-agroturystycznej knajpy. Usmażone w niezbyt higienicznych warunkach pstrągi pływały w przesmażonym i przepalonym tłuszczu, podana surówka wyglądała jak zleżała mamałyga. Odniosłem wrażenie, że ludzie woleli szybko przepić tę miejscową atrakcję piwskiem. Do tego ceny serwowanego specjału wyższe niż na atrakcyjniejszym łowisku w pobliżu drogi Lądek-Kłodzko.