Kadra w Halniakowym dworze nie taka jak powinna być, przynajmniej tak trafiło się mojemu dziecku.
Pani wprowadził rygor na pierwszej mojej kolonii Pani ta nazywała się na imię P.ANIA która to uczy dzieci w przedszkolu ,powiem tak współczuje tym dzieciakom już teraz. Pani nie reaguje na nic ,Pani przyjechała sobie chyba na wczasy żeby odpocząć ,na każda prożbę jest odpryskliwa, wie lepiej niż lekarz ,trzeba było interweniować u Pani Dyrektor jak i w Delegaturze Bielsku Białej . Córka przyjechała zaniedbana z kolonii ,miła opryszczę na ustach ,miała też maść którą miała sobie smarować, w razie potrzeby oczywiście Pani była mąndrzejsza odemnie i lekarza i powiedziała że nic tam nie masz, udajesz że cię nie boli, zamiast podać dziecku maść to jeszcze ją gnębiła słowami. Oczywiście opryszczkę leczymy teraz już antybiotykami ale gdyby Pani zareagowała na moją prośbę to by tak nie było. Powiem tak dzieci w Halniakowym Dworze są jak za karę. Basen który był to tylko pół godziny i do pokoju żeby Pani Ania miała spokój ,prąd jest wyłączany o godzinie 22 00 ,dzieci jak muszą iść do ubikacji w nocy to idą po ciemku ,mycie również 10 min bo braknie wody dla innych, wracając do wychowawcy grupy to jeszcze jedna sprawa córkę ugryzł komar ,odpowiedz Pani do samo przejdzie ,tym bardziej że Pani miała maść którą spakowałam córce na kolonie ,bo tak było w notatkach napisane maść na komary że zabezpieczyć dziecku ,to po co te wszystkie lekarstwa w razie potrzeby jak Pani miała na wszystko swoja odpowiedz Sprawy tak nie zostawię ponieważ córka była na pierwszej mojej kolonii ,już mam kontakt z rodzicami które dzieci też się skarżyły ,myślałam ze moja córka wymyśla ale jednak nie bo były dzieci które też to mówili to samo a nawet gorzej. O wszystko co by nie było trzeba było interweniować u Pani dyrektor bo wychowawczyni nie reagowała .
Dzieci się jej bały i nic nie chciały mówić dopiero w domu zaczęły mówić. Chętnie spotkałam bym się z tą Panią oko w oko ,czy jej to sprawia przyjemoność tak traktować maje dzieci. Jeszcze parę uwag
do ośrodka Prąd wyłączany był o 22 00 więc jak córka szła do ubikacji to po ciemku się załatwiał.
To była moja pierwsza kolonia a wychowawca grupy zrobił z tego obóz przetrwania, mam nadzieje że wyciągną wnioski od tej Pni Ani z turnusu 5 bo córka leczy traumę po koloniach z tą Panią.