Moim zdaniem wszyscy nie macie racji. Albo macie ją częściowo. Na kursie w Instytucie Języka i Kultury Arabskiej można z całą pewnością nauczyć się więcej, niż kilku nowych słówek. Kinga Nogacka jest bez wątpienia zawodowcem. Jej szkoła jest przyjazna uczniom. Arabski jest trudny i trzeba się go dużo uczyć. Ale... No właśnie. Ale.
Pojedynczy moduł kursu języka arabskiego, np. A1.1., kosztuje na słusznie wspomnianym Uniwersytecie Warszawskim ok. 700 zł. Pojedynczy moduł kursu oznacza naukę przez jeden semestr. Cały semestr. Tzn. od października do lutego, przy spotkaniach dwa razy w tygodniu po 1,5 h. Pojedynczy moduł kursu w Instytucie u Kingi Nogackiej natomiast, kosztuje 700 zł za zaledwie 60 dni nauki. Również w trybie dwóch 1,5 godzinnych spotkań w tygodniu. Czy w tym czasie da się zrealizować program przewidziany dla poszczególnych modułów, tzn. zarówno gramatykę, jak i zagadnienia leksykalne? Czy kurs sześćdziesięciodniowy to aby na pewno kurs tak samo dobry i pełny, jak kurs czteromiesięczny? Odpowiedź na oba pytania musi brzmieć i brzmi niestety nie.
W pewien sposób, Kinga Nogacka przyznaje się do problemu sama, w opisie kursów wakacyjnych. Mianowicie, pisze, że podczas "warsztatów gramatycznych" poziomu A2 przewidziana jest powtórka z gramatyki "wraz z dużą ilością ćwiczeń utrwalających, na które nie zawsze mieliśmy czas w trakcie kursów semestralnych".
Chwila, moment! "Brak czasu" na ćwiczenia utrwalające w trakcie zwykłych kursów? Ups...
Nie rozumiem, jak można sprzedawać 60 dni kursu jako pełny kurs. To nie jest w porządku. Wątpię, żeby ktokolwiek uprzedzał zainteresowanych, że muszą dokupić jakieś dodatkowe "warsztaty", aby dostać to, co im się w pełni należy w "zwykłym" kursie, czyli m.in. ćwiczenia utrwalające przerobione zagadnienia z gramatyki.
Kinga Nogacka podjęła decyzje o takim, a nie innym przydziale godzin oraz takim