zdecydowalam sie wstapic do akantu, bo wiele o nim slyszalam, byl to jeden z niewielu ulubionych klubow studenckich moich rodzicow. Atmosfera niesamowita, urzadzony z charakterkiem i mrocznie i zabawnie, jednak kultura obslugi i samego szefa (o ile ten Pan byl wlascicielem) ponizej krytyki, zero PR, absolutny brak kontroli nad swoim zachowaniem. Weszlismy do sali ktora jak sie pozniej okazalo byla zamknieta, barmanka okrzyknela nas IDIOTAMI i kazala nam sie wynosic, czekajac z wielka nadzieja na jakies logiczne wyjasnienie tego zachowania przez szefa okazalo sie... ze nie warto ponizac sie do jego poziomu. NIestety pomimo pieknego wystroju nigdy tam juz nie przyjde.