Mam chwilkę, to napiszę :D
Rok z hakiem minęło gdy pracowałem przez Axell. Mam tą stronę w zakładkach i czasem tu zaglądam... ciekawość, hehe, nie wiem :D Sentyment może :P Poznałem wielu naprawdę wartościowych ludzi pracując przez tą agencję, ale mało to pewnie kogoś obchodzi.
Do rzeczy. Kolega pytaniami stworzył rozprawkę o wszystkim i niczym. Trzeba jednak przyznać, że nastukał w klawisze i należy mu pochwałę strzelić :D Rzeczywistość jest jednak trochę bardziej złożona niż te proste, aczkolwiek, z punktu widzenia człowieka, który pierwszy raz wyjeżdża do Holandii do pracy przez agencję, dość sensowne. Nie po to jednak się tak rozpędziłem. Ja również przed przyjazdem szukałem odpowiedzi na forach i na portalach, ale to co zastałem po przyjeździe do Holandii, miało się nijak do obrazu, który sobie stworzyłem po takiej lekturze.
Bolesna prawda. ale prawda jest lepsza niż słodkie kłamstwa. Niestety, przyjeżdżając do jakiejkolwiek pracy, gdzie pośrednikiem jest agencja pracy, czy prywatna osoba, czy ixiński, zawsze pracujesz na siebie, na kogoś i na państwo, takie są realia.
Przyjeżdżając do Holandii do pracy przez agencję w 99,99 % nie stać cię na to, żeby wynająć mieszkanie lub dom, więc jesteś zmuszony do tego, żeby mieszkać w hotelu, domu, czy campingu (w zależności, co ma do zaoferowania pośrednik).
Jesteś zdany na chciejstwo czy widzimisię ludzi, którzy pracują w agencji pracy, bo nie jesteś dla nich kimś konkretnym, ale kimś, kto generuje przychód (stawka pracodawcy - stawka pracownika - manipulacje = zarobek). Tak to działa i sorry, ale nie da się inaczej.
Będę delikatny:D Jest zasada: Nie podoba Ci się, to spadaj. Idź i znajdź sobie innego pośrednika (hehe), albo bezpośrednio próbuj zdobyć pracę w holenderskim zakładzie lub firmie :D Ok, może się uda, ale czy przyjeżdżając tutaj pierwszy raz znasz język holenderski jak swój własny i masz CV wykrzywiające twarz z podziwu czytającego? Nie wydaje mi się :D
Do sedna: Albo przyjeżdżasz tutaj, aby zarobić pieniądze (no dobra euro to euro i nie gadaj jeden z drugim, że tak nie jest, ok?). Wstajesz rano, myjesz zadek, zęby, nie jesz śniadania, idziesz do pracy, 6, 8, 11 godzin, nie ważne. Przychodzisz z pracy, jesz co popadnie (nie ważne, na prawdę). Rozmowa przez Skype, pokłócić się o czystość w pokoju (zawsze się jakiś warchlak znajdzie w pokoju czy w hotelu), umyć zadek, zęby, nyny i następnego dnia to samo i tak przez kilka miesięcy, aż się konserwy i zupki skończą (no dobra... w Lidlu też trzeba coś kupić :D) Ok. Jest też opcja: Może wstaniesz do pracy, bo piwo smakowało wieczorem jakoś bardziej i nowa koleżanka taka ładna i mówiła z sensem i zielsko też, wiesz, ten z drugiego piętra załatwił, haha, no w końcu to Holandia młody, bucha nie weźmiesz, chce tu mieszkać na stałe i takie tam ,eh... pożycz dychę oddam w poniedziałek :P
Podsumowując :P Haha, szkoła mi się przypomina...
Kolego sympatyczny, hej czy mareklotko, jak zwiesz się tak się zwiesz, nie ważne. Zastanów się czy jesteś pewny, że chcesz przyjechać do Holandii jeszcze raz? Masz numer sofi i twierdzisz, że masz doświadczenie w Holandii. Jakie doświadczenie? Takie, że doświadczyłeś za mało i potrzebujesz wyżalić się i zapytać jak tutaj na prawdę jest? Nie rozumiem...
Ok, to teraz fala krytyki, tak jak to w polskich żyłach od zarania dziejów, albo może ktoś napisze coś sensownego. W jakich warunkach mieszka, w jakich warunkach pracuje, itd. Niech wiedzą, tak na prawdę w co się pchają "świerzaki".
Pozdrawiam, Rico :D