Ewa01.03.2018 14:49
Inne
Co prawda Moja Mama była w tym Hospicjum pięć lat temu, ale dobrze pamiętam jak zostałam potraktowana. Byłam w sytuacji bez wyjścia - jedynaczka bez ojca, pracująca i z rodziną. Nigdzie nie mogłam znaleźć pomocy gdy ze szpitala w Kędzierzynie-Koźlu przywieźli mi do domu Mamę z którą nie było żadnego kontaktu, a jeszcze mnie poinformowano, że wypis dostanę za tydzień. Wszyscy chcieli wypis (Caritas) albo żeby przywieźć Mamę na badania co w jej stanie mogło by się odbyć tylko przy transporcie karetką. Wtedy zdesperowana zadzwoniłam do Gliwic. W ciągu 5 minut znalazło się miejsce, brak wypisu nie był problemem i w tym samym dniu Mama trafiła do Hospicjum. Była to dla mnie bardzo trudna decyzja. W dniu przyjazdu ok godziny 15 byłam zmęczona i głodna (od rana nic nie jadłam). Na miejscu zajęto się najpierw moją Mamą a potem i mną. Była zszokowana podejściem personelu. Oczywiście pozytywnie. Moja Mama zmarła po 2 dniach pobytu, ale tak szybko postępowała jej choroba. Jestem i będę do końca życia wdzięczna personelowi tego Hospicjum. Co roku przeznaczam 1% na tą właśnie instytucję. A ponieważ prowadzę biuro rachunkowe, to jeśli ktoś z klientów nie ma konkretnego adresata to też polecam na odpis to właśnie Hospicjum. Dziękuję.