Chciałbym podzielić się refleksją na temat pracy w ISP. Na pozór z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, w oczy rzucają się rzeźby, które zdobią ten oto budynek. W środku wygląda to nieco inaczej. Zarządzanie firmą opiera się tylko i wyłącznie na autorytecie wypracowanym przez jej szefa i jego nazwisku, poza tym nic w firmie nie działa tak jak powinno działać. Słynna szczekaczka i wzywanie w każdej sprawie przez megafon - nie słyszałem żeby miało miejsce w jakiejkolwiek innej firmie. Nikt poza Szefem nic nie może zmienić w firmie, obecnie chyba jest w niej więcej dyrektorów niż innych pracowników, co w praktyce nie przekłada się na nic.
Praca dobra dla studentów - bo tylko takie osoby są tam zatrudniane co w teorii pozwala im wejść na rynek pracy, a w praktyce oznacza tanią siłę roboczą. Student, który nigdzie wcześniej nie pracował może być wrzucony od razu na głęboką wodę, i w przypadku braków kadrowych może pisać opinię podatkową z zakresu o którym w ogóle nie ma pojęcia czy też być współtwórcą jakieś ustawy. Oczywiście niezawodny Zarząd firmy zadba o to, aby praca została sprawdzona pod względem zarówno merytorycznym, jak i formatowania tekstu w programie Word. Student ma szanse zobaczyć jak funkcjonuje specyficzna firma, ale w między czasie uczy się obycia dosłownie ze wszystkim, bo można tam robić praktycznie wszystko niezależnie od doświadczenia i stażu pracy.
Często zdarza się, że obiecują wyższe zarobki w postaci premii i tzw. górek, czyli dodatkowego wynagrodzenia ponad pensje podstawową. W praktyce premie nie są wypłacane od jakiś 5 lat, bo przecież nie znalazły się na to fundusze, natomiast górki są tylko i wyłącznie zależne od uprzejmości/humoru/opinii innego członka zarządu, który to decyduje o wysokości wypłaty w każdym miesiącu. W praktyce oznacza to, że nikt nigdy nie wie ile tak na prawdę zarobi poza swoją pensją podstawową. Może zdarzyć się tak, że pracownik na prawdę dużo pracuje w danym miesiącu i sporo zarobił dla firmy, ale wtedy albo odrabia sztuczną zaległość z poprzedniego miesiąca, albo dostaje 30 zł górki, albo (co zdarza się najrzadziej) dostaje wyższą pensje, a reszty albo nie ma (znika zupełnie, bo tak zostało uznane, bo praca była bardzo prosta, bądź zapomniano o tym i nigdy nie będzie już przypomniane) albo przechodzi na następny miesiąc. Ogólnie mówiąc nie ma tam żadnych zasad wynagradzania, trzeba się upominać o swoje wynagrodzenie, rzadko się zdarza, że pracownicy dostają takie pensje na jakie zasługują, bo są one specjalnie miesiąc w miesiąc zaniżane. Jest to całkowite lekceważenie pracownika, niezależnie od jego stażu pracy.
System zarządzania przekłada się na wartość merytoryczną przygotowywanych opracowań. Jednak nikt pośród pracowników też się nie wywyższa, zawsze można iść po jakąś radę do starszych kolegów, którzy pomogą. Każdy niezależnie od stażu pracy jest traktowany tak samo, nie ważne czy pracujesz 3 miesiące czy 10 lat, szef uważa że macie podobny zakres obowiązków i umiecie tyle samo i tak samo może was o coś zje***. :)
Na dłuższą metę nie polecam tej pracy, jednak jeśli zaczynasz pracę, i chciałbyś się zaczepić gdzieś w branży to ok, a pozatym na 90% musisz być i tak studentem UW, który studiuje prawo na 4-5 roku i pisze prace mgr z zakresu podatków u jednego z profesorów. Jest to przeważnie główny wymóg rekrutacji. Jeśli jednak chcesz pracować w oddziale firmy poza Warszawą, to chyba przyjmują normalnie, nie martwcie się o sprawdzenie znajomości języka, bo w praktyce nikt was z tego nie sprawdzi, bo po prostu nie jest on używany.
Pensja podstawowa raczej niższa niż u konkurencji i zadowoli studenta i świeżych absolwentów. Jeśli liczysz na karierę w ISP to raczej tylko ze stanowiska młodszego konsultanta na konsultanta, potem są już tylko stanowiska dyrektorskie, które od lat są piastowane przez niezawodnych ludzi, którzy są zżyci z firmą.
Jednak praca ta ma też plusy. Nieodłącznym elementem pracy w Instytucie jest jego wyjątkowa i niepowtarzalna atmosfera :) tak naprawdę nie da się jej opisać słowami, tego po prostu trzeba doświadczyć, teksty które padają zarówno od szefostwa jak i od innych pracowników wynagradzają wszystkie inne niedogodności. Można powiedzieć że jesteśmy w środku jakiegoś kabaretu, tylko nie mamy jeszcze przypisanej roli i nie wiemy co się dzieje, jednak szybko można się odnaleźć. Nikt nikomu nie chce wbić noża w plecy, każdy udaje że coś tam z czymś robi, a tak na prawdę z każdym można iść na kawę albo zapalić, a od 10 czy 11 rano zamawiane są wspólne obiady, na których zbiera się cała śmietanka towarzyska ISP :)
Ponadto prace kończy się po 8 godzinach. Nie ma czegoś takiego, żeby trzeba było dłużej zostawać, a już na pewno nie za pieniądze, także praca od 8,30 do 16,30, a i z wcześniejszym wyjściem od czasu do czasu także nie ma problemów.