Współpraca (o ile można tak to nazwać) była moim życiowym błędem.
Przed rozpoczęciem współpracy ustalenia przez telefon super, „Szef” wydawał się złotym człowiekiem, super kontakt, no współpraca szykowała się na jedną z lepszych.
Po rozpoczęciu pracy mieliśmy od razu ustalić warunki zatrudnienia, jaka umowa, jaka stawka itp.
Jednak od pierwszego dnia sytuacja zaczyna się robić dziwna.
Okazuje się, że pracujesz tylko ty oraz gość co ma ogromną wiedzę o budowlance, ale zerową o światłowodach (no i z tego co mówi, pracuje tam od dwóch tygodni). Szef i ten pracownik zachowują się jakby nawzajem spijali sobie śmietankę… sami sobie dopowiedzcie skąd. Wszelkie ustalenia są uzgadniane z wyżej wymienionym pracownikiem, przy czym ty nie jesteś i niczym informowany… pytasz jego co robimy, a on niby mówi, ale ty mając doświadczenie, wiesz że to nie ma sensu. Takich sytuacji jest mnóstwo, po kilka dziennie.
Twoja rozmowa z szefem, to jest jedynie o tym, że musimy w końcu porozmawiać o warunkach pracy. (Bo na ten moment pracujesz na czarno i nawet nie wiesz za ile) na co słyszysz ciągle, że tak jutro porozmawiamy i tak codziennie było odwlekane na następny dzień. (A ty żyjesz w bańce, że wszystko będzie dobrze).
Przychodzi moment montażu u klientki w domu.
Szef przekazuje informacje (oczywiście nie tobie) gdzie trzeba zrobić rozkop by znaleść dojście do jej domu. Ty wykorzystując swoją wiedzę wiesz, że tam kopiąc nic nie znajdziesz, więc sam wskazujesz miejsce gdzie powinniśmy kopać… trochę się naszukaliśmy, ale finalnie miałeś rację.
Sam montaż miał wiele problemów, co wydłużyło czas realizacji do 2 dni roboczych. No długo, ale czasem tak niestety bywa.
Przychodzi piątek, macie iść podłączyć klienta na nowo postawionych domkach.
Zadanie wydaje się z grubsza proste, kable wszędzie dociągnięte, według informacji od szefa musicie zrobić tylko 2 spawy, oczywiście nie przekazał tej informacji tobie… no to zaczynasz…
Puszczasz laser od klienta, znajdujesz miejsce gdzie wykonujesz pierwszy spaw. Szukasz dalej znajdujesz następne miejsce.
Jest wyjście w kolejnej studni, ale kabli tam mnóstwo, nie wiesz który jest który, bo żaden nie jest opisany, jeden wielki rozgardiasz… ale okej, wiesz że masz zrobić tylko dwa spawy, więc idziesz do skrzynki rozdzielczej i mówisz, puszczę stąd laser, to powinien mi wyjść w tej studni gdzie masz już dojące od klienta.
Puszczasz laser… Nic nie świeci, szukasz w takim razie, co jest grane… w między czasie szef popędza drugiego pracownika, że mamy to zaraz skończyć, na co on mówi, żeby pogadał ze mną i żebyśmy przegadali problem to jakoś znajdziemy wspólnie rozwiązanie… biorę słuchawkę i tylko słyszę chamskie „nie będę z tobą rozmawiał oddaj mi go do telefonu” Ty już zniesmaczony przez to jak trwała współpraca przez cały tydzień i jeszcze takie zachowanie (juz nie pierwsze, bo wcześniej też była sytuacja, że dzwonię do niego, tłumaczę mu że jest mały problem, na co on bez słowa się rozłącza, a po chwili dowiadujesz się jakichś informacji od drugiego pracownika)
Finalnie znajdujesz jeszcze w jakiejś innej studni, że trzeba będzie pospawać żyły, ale dalej ci się kolorystyka żył nie zgadza. No ale okej, zaraz do tego dojdę gdzie leży problem (mimo że nie dostałeś projektu, chociaż się prosiłeś o niego, mimo że nie masz żadnych informacji, zajmie to długi czas, ale jakoś do tego dojdziesz)
No niestety nie (dostajemy informację, że mamy przyjechać w okolice szefa domu, bo tam trzeba szybko coś dokończyć, bo robota też jest już rozpoczęta).
Ale praca jest tylko dla jednak osoby (oczywiście nie dla ciebie) ty masz podjechać pod dom szefa i poczekać na niego.
No więc czekam, on w końcu przyjeżdża, wręcza ci śmieszne pieniądze (bo w przeliczeniu na godziny które tam spędziłeś, wychodzi na to, że zarobiłeś marne 27 zł na godzinę) i odchodzi bez słowa… nawet nie wiesz czy tam dalej pracujesz, ale już się domyślasz, że nie.
Czemu??? Chętnie się dowiem, ale ogólnie jedną wielką porażką.
Nigdy nie spotkałem się z tak chorą firmą.
Każdemu kto chociaż przez chwilę pomyśli żeby tam rozpocząć współpracę, kategorycznie odradzam, trzymajcie się z dale od tego miejsca.
A dla klientów informacja, szef ma was głęboko w D. Sam byłem świadkiem jak mówię mu, że klientka potrzebuje podłączenia w miejscu X, na co on mi odpowiada, że „ona se może chcieć, mam na to (usunięte przez administratora)
Jednym słowem szef to burak i cham.
Sprawę oczywiście tak nie zostawię i będę ją zgłaszał do PIP.