Na "Smyku" w Galerii Malta panuje swoisty eros. A odpowiedzialna za to jest sama kierowniczka - Dominika D. Ochronę i opiekę nad nią roztacza przełożony, Grzegorz K. Wysuwa ona (Dominika D.) aseksualne pomówienia pod adresem innych osób. I to wszystko w miejscu pracy. Ludzie, przecież to klimat agencji towarzyskiej. Ostatnią "ofiarą" Dominiki D. był pracujący w sklepie pan ochroniarz. Już na drugim spotkaniu Dominika D. zaczęła go wyzywać, że ponoć maca jej ukochane koleżanki O Boże! Może Dominika D. sama pragnęła, by jej to zrobił, ale to już trzeba mieć walory estetyczne. Pan ochroniarz złożył skargę, co bardzo rozwścieczyło Dominikę D. Była wyjątkowo chamska. Grzegorza K. nie było wówczas w pracy, ale gdy tylko wrócił z urlopu również był wściekły - nawet pies, nim broni sukę, najpierw się zastanawia. Na "molestowanie" nie mieli oni żadnych dowodów. W ostateczności pan ochroniarz został przeniesiony, i chwała Bogu, bo by go zgnoili.