Sama praca fajna, szkoda mi będzie odchodzić. Dlaczego odchodzić? Sama wypłata stała się wielką niewiadomą, zarząd MM za bardzo chce liczyć pieniążki, ale chyba nie do końca wiedzą, kto te pieniążki dla nich robi. Ucinając premie prawie dziesięciokrotnie ucięli tez skrzydła ludziom, którzy pracowali na obrót marketu. Niby jest szansa na normalną premię, ale przy realizacji z nadwyżką i tak wygórowanego już planu, który z roku na rok jest podnoszony, kiedy na rynku elektro sprzedaż stacjonarna z roku na rok spada. Ludzie odchodzą masowo, nie chcą pracować w niewiedzy, czy coś za tę pracę dostaną jako dodatek do niewysokiej podstawy.
Ludzie odchodzą, a centrala MM niezbyt świadomie wydaje się z tego cieszyć, bo odpada kolejna pensja, a na zwolniony etat nie zatrudnia się nikogo nowego- oszczędności. Ewentualnie zatrudnia się pierwszą lepszą osobę, która „chce” ale absolutnie nie wie nic o produktach swojego działu, wie tylko, że pralka „jest”
Czasem mam wrażenie, że firmą rządzą ludzie, którzy nie do końca wiedzą, skąd bierze się obrót. Z gorzkim uśmiechem patrzę na klientów, którzy oczekując od 40 minut w kolejce do jedynej osoby na AGD czy smartfonach, wychodzą kilka sklepów dalej do konkurencji z naprawdę nietęgimi minami. Ten klient już raczej nie zjawi się ponownie, choćby za rok, MM dla tej zawiedzionej części klientów staje się ostatecznością w wyborze, gdzie zakupić sprzęt.
Przy tym zabawne jest parcie na badanie satysfakcji klienta i obciążanie przez centralę winą marketów.
MM nie wie, w którą stronę, chyba już nawet nie starają się walczyć o klienta, nie wie, skąd bierze się wynik marketu i brak im elementarnej wiedzy i tym, jak ucięcie połowy wypłaty (czy po prostu śmieszne wynagrodzenie proponowane dla nowoprzybyłych pracowników) przekłada się na zadowolenie klientów i obrót marketu. MM w Polsce chyli się ku upadkowi, albo stanie się drobnym, raczej samoobsługowym punktem z elektroniką. Daję jeszcze maksymalnie pół roku (prognoza z górką) dla ludzi, którzy coś tam zarabiali i faktycznie znali się na tym, co sprzedawali. Obsada zmieni się na pracowników którzy niezbyt będą wiedzieli co to micro-USB, a słowo procesor będzie wywoływało u nich ataki paniki.
Ktoś wcześniej pytał o szkolenia- niestety. Produktowych raczej niewiele, sprzedażowych brak, prawo konsumenckie- zero.
Smutno nieco, bo do czasu zmian u góry pracowało się całkiem dobrze, teraz zrobiła się z tego jakaś czarna komedia. Nie polecam jako nowej pracy, ale mi ciężko będzie się pożegnać, bo ciężko wychodzi się z kina kiedy leci film, który bawi cię niekiedy i do łez.