Warszawska Firma Wydawnicza S.C. Firma Wydawnicza Jarosław Wernik Majdecki Jan

Warszawa

Ocena pracodawcy 1/6

na podstawie 10 ocen.

Opinie o Warszawska Firma Wydawnicza S.C. Firma Wydawnicza Jarosław Wernik Majdecki Jan

Dbamy o każdą opinię, dlatego pracodawca nie może ich usuwać. Sprawdź, kiedy Twoja opinia łamie regulamin - więcej.

Dodaj odpowiedź

Anuluj

Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Warszawska Firma Wydawnicza S.C. Firma Wydawnicza Jarosław Wernik Majdecki Jan

panibajka

Witam. Pięć lat temu (2012) zapłaciłam 4950 złotych za wydanie książki, która miała być wydawana i sprzedawana przez najbliższe siedem lat. Oszukano mnie we wszystkim. Rozliczenia, druk i czas wydawania/drukowania. Od dwóch lat nie wydali ani jednego egzemplarza, a ludzie wciąż pytają mnie, kiedy będą mogli kupić moją książkę. Zresztą, co tu dużo gadać?Chcę dołączyć do tego zbiorowego pozwania i żądać zwrotu przynajmniej trzeciej części zapłaconej im sumy za wydanie. Proszę o wybaczenie, moich nieścisłości w tym tekście, ale na myśl o tym, jak postąpili ze mną, nie mogę się skupić. Jeśli mam jeszcze szansę na dołączenia, proszę o podanie adresu lub informację, gdzie się zwrócić z tą sprawą.

KAJA

WITAM WSZYSTKICH OCZYWIŚCIE TEŻ ZOSTAŁAM OSZUKANA PRZEZ WFW ,NIE MOGĘ ZOSTAWIĆ TAK TEJ SPRAWY BARDZO PROSZĘ O INFORMACJE,W NAJBLIŻSZYCH DNIACH MAM ZAMIAR PORADZIĆ SIĘ ADWOKATA ,JEST LUB SZYKUJE SIĘ JAKIS POZEW ZBIORCZY? JA ZAPŁACIŁAM PRAWIE 4,000 ZL SAMA KUPIŁAM JAKIES 20 W RÓŻNYCH SKLEPACH INTERNETOWYCH ROZLICZENIE DOSTAŁAM ZA 8 SZTUK PONAD ROK TEMU ALE PRAWDA JEST TAKA ŻE NIE ZROBILI NIC ABY PROMOCJONOWAĆ I SPRZEDAWAĆ NASZE KSIĄŻKI ZAPŁACILISMY TYLE TYSIĘCY ABY OTRZYMAĆ 50 EGZEMPLARZY DLA NAS,A I TERAZ SAMI KUPIĆ TE CO IM ZOSTAŁY ZABILI MARZENIA NAS WSZYSTKICH ,DLA MNIE 4,000 BYŁO BARDZO DUŻĄ KWOTĄ CZY KTOŚ PYTAŁ JUZ JAKIEGOS RADCY PRAWNEGO LUB ADWOKATA? SAMA PO WIZYCIE NAPISZĘ CO SIĘ DOWIEDZIAŁAM POZDRAWIAM WSZYSTKICH OSZUKANYCH

LaMarija
@KAJA 07.12.2016 01:40

Witam, czy jest ciąg dalszy Pani/Pana sprawy?, pytam będąc w tej samej sytuacji, pozdrawiam

N.

Był pozew zbiorowy. Jest grupa na fb.

selena
@N. 30.03.2017 07:23

Ja też chciałabym dołączyć do tego pozwu jako pokrzywdzona- jaki adres? proszę

Kartka
@selena 30.11.2017 17:50

Również chcialabym dołączyc do pozwu. Ja narazie jestem na etapie zaliczki. ale termin jest zawalony, kontaktu brak, ci ludzie nie czytaja chyba moich maili, bo nic nie korygują. MASAKRA!! NIE POLECAM!!

Wiki May

Bardzo nie uczciwy wydawca, za 50 książek zażądał 3400 zł, umowę podsunął do podpisu i jak się po czasie okazało jest ona bardzo nie korzystna dla debiutanta. Książka pojawiła sie tylko w ksiągarnich internetowych i na tym koniec. Zapewniali że będzie promocja książki i zrobią duży nakład. W umowie brak zapisów jaki nakład robią. Niestety moja ksiązka mimo że sie ukazała to nie zobaczyłem i zapewne nie zobaczę złamanego grosza z jej sprzedaży. i tak bazuja na debiutantach którzy chcą wydać własną książkę , często jest to jedyna książka w ich życiu i zapewne jedna jedyna. WGW zabiera marzenia i powoduje iż autor poza swoimi 50 książkami za 67 zł szt, nie ma nic. Unikajcie kontaktu z PWernik i nie dajcie sie nabrac na jego obietnice że sprzedaż będzie w każdej księgarni w Polsce. To najnormalniej oszust i ściemniacz , który bazuje na naiwności debiutantów.

LaMarija
@Wiki May 07.10.2017 17:04

Witam, czy rzeczywiście można dołączyć do pozwu zbiorowego? czy ktoś może przesłać link, aby się z tym tematem zapoznać? Jestem w tej samej sytuacji co Wiki May i inni, bo zawierzyłam, moja praca dostała od Nich bardzo dobrą opinię, w zasadzie prawie bez korekty do druku, ach i och, zapłacone, wydane, na tym kontakt się zakończył, żadnego rozliczenia i książek w księgarniach. Pozdrawiam,

wee

Warszawska Grupa Wydawnicza J. Wernika - tragedia. Jestem korektorem. Zero kontaktu i niedotrzymywane terminy (w stu procentach, wszystkie!) przysłania pracy. Pani po prostu "sobie zapomina". A ja nie mogę zaplanować drugiej pracy, bo nigdy nie wiem, kiedy sobie przypomni.

Wkurzona

Ludzie nie polecam. Przeklinam dzień, w którym tam przyszłam, żeby wydać dwie książki. Książki wydane ale zero reklamy, nie mogę się doprosić o pieniądze ze sprzedaży. Ciągle jestem zbywana, kłamią w żywe oczy. Teraz to jest Warszawska Grupa Wydawnicza.

Rambis
@Wkurzona 07.10.2017 13:04

ile pani zapłaciła za wydanie, i czy pojawiły się pani książki w księgarniach stacjonarnych ?

Mały Marek

Czy ktoś coś wie na temat sprawy w sądzie ( pozwu zbiorowego) przeciw WFW?

Józef

NIE POLECAM !!!!! Wdanie się w jakąkolwiek umowę z WFW to wielki błąd. Co tu dużo dyskutować - OSZUŚCI. Nie płacą, aż się człowiek dziwi, że nadal istnieją i nadal kradną !!!!

krzys
@Józef 19.09.2017 21:24

P.Józefie , proszę napisać coś wiecej, ja też zawierzyłem im , książke niby wydali ale nigdzie jej nie ma

Autor

Przestrzegam wszystkich przed jakimkolwiek kontaktem z Warszawska Grupa Wydawnicza. Za tą szumną nazwą ukrywa się Jarosław Wernik i jego firma-krzak 'Konotacje'. Sprawa o oszustwo w prokuraturze. Strata czasu i pieniędzy. Nie dajcie się nabrać!

Dorota

Tak, niestety WGW okazała się równie nieuczciwa, jak WFW. Zawierzyłam im, mimo, że od początku były przerwy w komunikacji. Zapłaciłam depozyt, książkę wydrukowali ładnie (abstrahując od żenującej jakości korekty i pierwszych propozycji okładki!), ale już miałam złe przeczucia, więc odebrałam wszystkie egzemplarze autorskie (inaczej bym ich na oczy nie zobaczyła), wpłaciłam resztę i na tym się kontakt z wydawnictwem skończył. Książka jest w różnych księgarniach internetowych (nie u nich na stronie), wiem, że się coś tam (a mieli mnie informować ile) sprzedaje (dzięki mojej promocji znajomi oraz znajomi znajomych kupują), ich promocja = 0, kontakt = 0, nie odpowiadają na emaile ani na telefony! Myślę, że należy przestrzec innych nie tylko co do WFW, ale także WGW!

Oszukana

Żenua, oszuści pazerujacy na nadziejach autorow..Pieniadze wzieli za wydanie ksiazki, za to z ich strony po 3 latach wspolpracy od wydania ksiazki- nawet zlotowki nie przelali mimo sprzedanych egzemplarzy! Wstyd!!!!

Dicki

Kaja , a jak tę grupę fb znaleźć. Mam już drugie poprawione wydanie mojej książki. Zapraszam na stronę www.elektrosmog-eliminacja.pl pozdrawiam Wszystkich

Dicki

Chyba nie podpisałaś, ja właśnie rozwiązałam z WFW umowę po to , aby wydać II wydanie swojej książki. Wyniesie mnie to o 2/3 taniej. Bo nie licz na jakąkolwiek dystrybucję. Oni są bardzo niesolidni. Nie chodzi o poziom wydanej książki, bo to akurat nie jest na niskim poziomie. Chodzi o to, że w momencie skasowania, urywa się z nimi kontakt. Obecny właściciel, twierdzi, że on nie miał udziału w krętactwach wspólników, Zaraz , a gdzie on był jak ktoś rozwalał firmę. Jak ktoś jest uczciwy, żadna pisana umowa nie jest mu potrzebna. W momencie podpisania ze mną rozwiązania umowy , do miesiąca powinni odesłać mi niesprzedane książki. ale co tam umowa, oni nawet nie wycofali mojej pozycji ze swojej strony. Nr.ISBN , który jest podstawą do rozliczenia z US, jest numerem WFW , a nie autora, więc i to oni są odpowiedzialni za rozliczenie finansowe. To jest wtedy dobre jak ma się uczciwe wydawnictwo, a nie takie, które nie posiada rzetelnej dokumentacji. Najczęściej autor nie ma firmy wtedy wydawnictwo , które jest uczciwe na pewno jest bardzo pomocne. W tym przypadku nie ma żadnej gwarancji o ilości sprzedanych książek. Poza tym ich nie interesuje sprzedaż książek, lecz prace wydawnicze za bardzo duże pieniądze. Moja książka jest za bardzo cenna, abym zostawiła ją ludziom, którzy nie wiedzą ile radości daje uczciwość.

zmartwiona

z ciekawością przeczytałam Wasze opinie na forum. Po ich przeczytaniu nie wiem co robić gdyż właśnie mam umowę do podpisania z wydawnictwem. Teraz zastanawiam się czy ją podpiszesz. Może coś doradzisz? Może inne wydawnictwo które jest rzetelne.

Zbiko

O mojej przygodzie z WFW na zbigniew-zbikowski.blog.pl.

Stan

W Umowach używa się często określeń n.p. typu "Wydawnictwo ma prawo do dystrybucji..." I gdyby autor chciał podać ich wtedy do sądu [za brak sprzedaży], to twierdzą [mogą],że umowa daje im prawo,ale nie obowiązek... A w rozmowach,słownie opowiadają jaka to będzie piękna i wielka sprzedaż na terenie całego kraju ;[ Dodatkowo te umowy są bardzo nieeleganckie.Dają bardzo dużo przywilejów firmie, autorom dużo mniej,ale za to obowiązki i zakazy.

hebanowy

Diki: jest tak jak napisałaś - ja, jako laik się na to złapałem na te warunki. Teraz, gdy zbadałem ten temat dokładnie, to w życiu bym tej umowy nie podpisał. Chyba że wydawnictwo w umowie zawarłoby następujące rzeczy: 1) wskazało i udokumentowało dokładną ilość wydrukowanych egzemplarzy, 2) na żądanie okazało mi faktury od dystrybutora dotyczące sprzedaży mej książki, po każdym cyklu rozliczeniowym, 3) jasno określiło jak będzie wyglądać promocja i w jakich miejscach, 4) określenie terminu wydania książki + kara umowna dla wydawnictwa jeśli by go nie dotrzymało np. 20 % ceny wydania książki - to by dyscyplinowało wydawnictwo , 5) w przypadku gdybym po wydaniu książki dostrzegł więcej niż 3 błędy w całej książce, wydawnictwo zwracałoby mi 10 % kosztu wydania książki, bo po to jest korekta dwukrotna, by książka została starannie wydana. Ale przypuszczam, że wydawnictwo nie chciałoby podpisać takiej umowy. Tak to wygląda, że firmy chcą się zabezpieczać, ale jak zwykły człowiek też chce, to mu stawiają ultimatum, że albo się zgadza na wszystko, albo nici z umowy.

hebanowy

Autorzy WFW mogą te oceny swych książek uzyskać przez księgarnie internetowe, bo niektóre przecież dają możliwość oceniania książek np. Empik, Bonito.

Diki

Sorki. Wdarł się błąd. Ostatnie zdanie. - Uczciwości tam jest tyle ile "kot napłakał". Pozdrawiam

Diki

Co by nie mówić , nie ma usprawiedliwienia dla WFW. Nie ustawili się uczciwie do klientów, tylko zastosowali perfidną rozgrywkę psychologiczną. Oferta była taka, że każdego potencjalnego autora złapali na lep. W takie warunki jakie oferowali, mogli uwierzyć tylko laicy, a ludzie, którzy zajmują się rynkiem wydawniczym wiedzą co jest wykonalne- realne, a co nie. Moja książka od samego początku była nieosiągalna ( O szczegółach napiszę na drugi tydzień). Podpisując umowę byłam świadoma, że nie zarobię na tym . Chciałam mieć swoją książkę wydaną przez profesjonalne wydawnictwo. W umowie była dystrybucja, co faktycznie było na tak dla tej firmy.Gdyby nie ten fakt, znalazłabym firmę bez tej usługi. Byłabym od samego początku świadoma rzeczywistości i kosztowałoby mnie to mniej. Taką ilość egzemplarzy jaką WFW sprzedało, też potrafiłabym . Poza tym według tego co Kaja pisze, nawet sprzedanej ilości nie rozliczyli z autorką. Kto wie ile faktycznie oni sprzedali książek. Uczciwości tak jest tyle ile "kot napłakał". Pozdrawiam

Stan

A niby jak mają autorzy WFW uzyskać te oceny jeśli książki nie trafiły na półki? O czym Ty piszesz?

hebanowy

Rozumiem co masz na myśli, bo dla autora najważniejsze znaczenie ma odbiór jego książki, opinie zwykłych ludzi. Po to przecież on pisze, a nie do szuflady. Ja sobie postawiłem cel - dwie książki napisać. Uzyskać ocenę czytelników przynajmniej 7/10 punktów możliwych. Ale jeśli obie moje książki zostaną uznane za kiepskie tj. poniżej 7 punktów, to nie nadaję się jako pisarz. Będzie to dla mnie dowód, że nie nadaję się do tego, nie mam talentu.

Stan

Źle mnie interpretujesz. Że niby chciałem zainteresować swoimi wierszami czytelników [czyli wypromować się ?]. Wszak wyrażam się wyraźnie,że chciałem [główne zamierzenie] poznać reakcję na swoje wiersze. Jednym słowem chciałem wiedzieć " na czym stoję ",jak ludzie reagują na moje wiersze...... I jak sądzę, dla większości nowych autorów jest to kluczowa informacja dla ich działań twórczych i biznesowych. Na podstawie takich informacji piszemy dalej ,lub sobie odpuszczamy, na podstawie takich informacji robimy "prywatnie" dodruki,lub nie,... Takie informacje można uzyskać w tani sposób, przy małych nakładach przez firmy wydawnicze -jeśli taki mają cel. Niestety,ale wydaje się,że głównym celem WFW jest zysk początkowy pobierany od autorów i zysk ze sprzedaży im ich dzieł.. Bo chwilowe wskazanie w internecie,że ktoś tam, może sobie zdalnie kupić wiersze nieznanego autora, o nieznanej treści....to więcej naigrywanie się z autora niż działania na jego korzyść.

hebanowy

Oczywiście ja Cię doskonale rozumiem, że chciałeś swą książką zainteresować czytelników. Zapewne większości ludzi zależało na tym, by ich książkę można było zobaczyć na półkach w stacjonarnych księgarniach. Bo to miłe uczucie dla autora/rki, że jest to namacalny dowód ich wysiłku twórczego. Ale badałem ten temat, by poznać prawdę tzn. wydawca nie może narzucić danej księgarni stacjonarnej, że książka danego autora/ki ma być na półkach. Jedynie dana księgarnia (także jej sieć sprzedaży) decyduje, które książki znajdą się w sprzedaży na półkach. A jak nie trudno się domyślić - księgarnie na swe półki biorą książki, które się najlepiej sprzedają tzn. w tysiącach egzemplarzy. Podobnie wygląda to w hipermarketach, gdzie nie wezmą do sprzedaży książki w nakładzie 150 sztuk, bo to dla nich żaden biznes. Zgoda co do tego, że jeśli dane wydawnictwo podejmuje się promocji, reklamy itp., to musi wywiązać się z umowy. Ale wiecie jak przeważnie wygląda taka promocja? Wysyłają wydawnictwa emaila do różnych portali z prośbą by zapoznać się z książką, by zrobić jej recenzję. Odpowiedź jest w stylu, że skoro autor jest nieznany (nieważne, że książka super), to nie chce nam się tym zajmować. I takich emaili od różnych wydawnictw, portale dostają setki. Niestety autor debiutant jest przegrany na starcie. Nie bronię wydawnictw, ale sam się na tym przejechałem. Więc postanowiłem samemu zagłębić temat wydawania książek. I nie mam już złudzeń, że można przebić się z książką nie mając układów w mediach lub znanego nazwiska. Natomiast sama sprzedaż w internecie jest bez sensu jak dla mnie, bo w księgarni jak czytelnik otworzy książkę - to go zachęci bardziej zachęci do kupna. A życie książki w sprzedaży internetowej od dnia jej premiery, kończy się po 3 latach. Potem już schodzi parę sztuk zamiast tysięcy. Jest jeszcze opcja samemu wydać kilka tysięcy sztuk (lub dodrukowywać na czas), wynająć punkt sprzedaży lub podpiąć do kogoś. Ale potem dochodzą formalności - księgowość. Ale macie

Stan

Nawet zakładając,że to co podajesz to jest fakt. Ale istnieje również wiele innych aspektów tej sprawy. Ja nie wygłupiałem się w wydaniem dla pieniędzy, Głównie interesowało mnie zainteresowanie tą pozycją. I dlatego byłem święcie przekonany, że tomik wierszy trafi na półki. Nie trafił nigdzie na żadną półkę! [?].. Jedynie chwilowo w sprzedaży internetowej.Jak mam więc ocenić zainteresowanie tymi wierszami? Kto kupi " w ciemno"wiersz nieznanego autora,nieznanej treści? Przecież nikt nie będzie zainteresowany! Trochę większe szanse w internecie ma proza,ale też nikłe. Bo nawet jeśli interesuje nas temat podany "w zajawce" , to możemy trafić na fatalne wypociny i wyrzucimy książkę. Hebanowy pisze,że mamy małe szanse na sukces.Więc WFW nie powinno nam proponować wydania ! My możemy nie wiedzieć o problemach wydawniczych, ale jesli ktoś się deklaruje promocji, reklamy,sprzedaży na terenie całej Polski itd... to powinien albo się wywiązać z obietnic,albo odpowiadać przed sądem za oszustwo [?]...Ktoś się pytał na forum o profil FB..Polecam "Wydawnictwo"

hebanowy

Kontynuacja wątku: bestsellery w Polsce sprzedają osiągają nakłady powyżej kilkudziesięciu tysięcy sprzedanych egzemplarzy. Zatem jeśli np. książka w ciągu roku została sprzedana w nakładzie 85 000 egzemplarzy (są takie), to wydawca mając te 15 zł od książki (cena jej 30 zł), zarobi 1 MILION 275 TYSIĘCY złotych. W dodatku może on przewidzieć z góry taką sprzedaż, bo jeśli jest to kontynuacja książki, którą wcześniej sprzedano w takim nakładzie, to nic nie ryzykuje. Zatem wydawcę stać wyłożyć na reklamę w mediach powiedzmy te 3 banery po 80 000 zł, czyli za promocję zapłaci 240 000 zł. A zarobi ponad 1 MILION złotych na tej książce. Tak to wygląda, że wydawnictwo inwestuje pieniądze na promocję, ale dla znanych autorów, dzięki którym ma zagwarantowany zysk. A debiutant jest bez szans. Tak wygląda rynek, zawsze znani będą wygrywać. Tak samo bogaty się bogaci w Polsce coraz bardziej, a biedny człowiek ma coraz trudniej żyć. Jedyne co powinien zrobić wydawca: nie obiecywać wam cudów, ale realnie przedstawić fakty, jak ja tutaj.

hebanowy

Powiem Wam jak to wygląda obiektywnie: autor płaci ok. 4000 zł za wydanie książki, którą sprzedaje jeden z największych dystrybutorów w Polsce - internetowy, sieć księgarń. Wszystko tutaj jest OK. Schody zaczynają się dalej, bo książka jest przez około 1 tydzień w nowościach, potem ląduje wśród tysięcy innych tytułów - są księgarnie, gdzie jest po 100 000 książek w sprzedaży. Zatem wyobraźcie sobie, jak potem ktoś ma trafić na Wasz tytuł? Musiałby przeglądać setki zakładek z innymi książkami, by dostrzec Waszą. Więc od premiery w księgarniach macie około tygodnia, by czytelników swym dziełem zainteresować. PROMOCJA. Wiecie ile kosztuje np. baner reklamowy na portalu? Są to ogromne koszty, bo np. 80 000 zł za 1 dzień emisji (zobaczcie sobie cenniki na portalach). Zatem żaden mały wydawca nie wyda takich pieniędzy, by zareklamować autora. Bo nigdy mu się to nie zwróci. Chyba że jest to książka o mafii (coś co wiadomo, że ludzie kupują), kontynuacja jakiegoś bestsellera i znanego autora. Tak to niestety wygląda. MOŻECIE NAPISAĆ DOSKONAŁĄ książkę, ale macie nikłe szanse, że tą książką dotrzecie do tysięcy ludzi. A sami nigdy tego nie rozreklamujecie, bo dla nieżyczliwych ludzi w Polsce problemem jest udostępnienie linku (nic to nie kosztuje, miejsca im nie ubędzie na Facebooku). Zatem ludzie olewają, jak poprosicie o pomoc. Wydawca zarabia około 50 % ceny okładkowej książki, czyli jeśli książka kosztuje 30 zł w księgarniach, on dostanie 15 zł od tej kwoty, reszta dla autora 5 może 10 %(najmniejszy zysk, draństwo, bo to autor poświęca najwięcej czasu i dzięki niemu zarabiają), dystrybutora. Zatem by opłacić taki baner reklamowy z waszą książką musiałby wydawca sprzedać 5333 egzemplarzy książki. A gdzie zarobek potem?

kredka

Dobry pomysł, porada prawna kosztuje z 50 zł, a radca prawny lub adwokat doradzi co z tym dalej zrobić. Bo 4000 zł to naprawdę sporo pieniędzy. Nie po to płaciłaś tyle ciężko zarobionych pieniędzy, by jeszcze skupować swe książki, to skandal. Powinno to inaczej wyglądać. Popieram Twe słowa, że zabili nasze marzenia. Nie wiem nic na temat pozwu, ale jest forum na FB poświęcone sprawom autorów, tu gdzieś link jest w jednym z komentarzy. Tam może dowiesz się więcej. Pozdrawiam

czupakabra

Jakieś dokumenty mogą przepaść, ale nie transakcje bankowe tj. dystrybutor książek wpłaca na konto wydawnictwa pieniądze po sprzedaży książek autorów. Może w skrajnych przypadkach zaginąć jakaś faktura, ale nie dowody wpłaty, bo bank rejestruje każdy grosz.

Arya

Przypuszczam, że korektorów i redaktorów.

kasia

2.

Diki

Nr. ISBN posiada każda książka po to między innymi, aby Urząd Skarbowy miał wgląd do ilości sprzedanej , czyli w konsekwencji ile autor powinien odprowadzić podatku. Jeżeli sprzedaż jest mała wtedy do takiego zysku nikt nie przyczepi się, wiec najlepiej nie być zainteresowanym dużym obrotem - bo zysk jest mniejszy, niż przy wydaniu nowej pozycji. Prawdziwa reklama jest bardzo droga, może się nie zwrócić, lepiej robić slalomy , typu niszczyć dokumenty i robić nowe nabory. Prawdziwe jaja. Sytuacja patowa. Firma zawsze może powiedzieć, że pozycja jest mało interesująca, nie ma sprzedaży , więc cóż ci autorzy chcą. Przecież to trzeba być prawdziwym oszołomem, zepsutym do szpiku kości, aby w ten sposób traktować innego człowieka , na dodatek w tak dużej skali. Faktycznie ile nas oszukanych jest, zaczynam odliczanie 1, pozdrawiam P.S. Moja książka została wydana 2015 i na tym skończył się kontakt z firmą. Aż wstyd przed znajomymi, że nikt się moją pozycja wydawniczą nie interesuje.

kasia

Rozliczenie jakieś przyszło - groszowe. Pan Majdecki w rozmowie telefonicznej wyjaśnił mi, że jeszcze nie opadł kurz bitewny po Wernikach i wiele dokumentów zwyczajnie przepadło, nie da się ich odtworzyć. I tyle w temacie... :(

idź_na_żywioł

Jeśli macie uzasadnione wątpliwości co do kwestii sprzedanych egzemplarzy tj. uważacie, że sprzedaż jest waszej książki była większa np. widzieliście stan swej książki w księgarniach internetowych, to może warto byłoby pomyśleć o tym żebyśmy powiadomili urząd skarbowy? Że macie takie swoje odczucia. Wtedy przyjdzie kontrola skarbowa do firmy i sprawdzi każdą sprzedaną książkę co do egzemplarza, zgodność faktur ze stanem sprzedaży. Ja do dzisiaj nie wiem, ile moich książek wydrukowano. W tej firmie wiele rzeczy było okryte tajemnicą, a zapytania zostawały bez odpowiedzi. To nie jest normalne. Czy ktoś z Was dostał już jakieś pieniądze za 2015 lub 2016 rok? Czy nadal jest gra na zwłokę, że niebawem nastąpią rozliczenia, i tak w kółko.

kasia

To prawda. Naobiecywali, że sprzedają w 3 tysiącach księgarni w Polsce, a tymczasem przez 2 lata poszło 7-10 sztuk moich książeczek w całej Polsce, podczas gdy śledzę sprzedaż internetową w księgarniach, gdzie podają ilość pozycji na stanie i jest tego o wiele więcej. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać... Brak słów.

Miś

Masz rację Diki odnośnie do tego, że zrobili taką usługę jak inne wydawnictwo. Powinno być jakieś promowanie tych książek, na stoiskach też powinny być. Bo co to za sprzedaż tylko w internecie. To każdy z nas może sobie założyć za 20 zł stronę internetową i sprzedawać. Natomiast nie ma sensu już wznawianie książki u kogoś innego, bo odmawiają i przede wszystkim nie wrzucą jej do nowości. Zatem zostanie niezauważona, bo jak ktoś ją odnajdzie wśród tysięcy innych tytułów. Inaczej mówiąc zapłaciliśmy po około 3500 zł za wydanie książki tj. ze 50 egzemplarzy autorskich. Co daje 70 zł za egzemplarz, strasznie droga usługa. Pozdrawiam

Diki

Ja wydałam około 7 tys. zł.Kontaktu z firmą już nie było w momencie wysłania należności za wykonaną usługę. Tak naprawdę skusili mnie wspaniała ofertą sprzedaży. Fakt - bardzo trudno jest znaleźć wydawnictwo , które podejmie współpracę z nieznanym autorem. Na dodatek , aby książka zaistniała, musi być interesująca reklama. Jeżeli ma się wartościową książkę nie można odpuść, trzeba szukać sposobu na ponowne wydanie. WFW zrobiło dla mnie taką usługę, jaką może zrobić każde wydawnictwo. Wydać za pieniądze autora i na tym koniec. Prawdopodobnie działali wg schematu i każdego z nas wpuszczali w maliny, no i wpuścili. A miało być tak pięknie , po amerykańsku . pozdrowienia

HenryV

NIE WIEM CZY WIECIE, ALE TA FIRMA WYDAWNICZA MA CERTYFIKAT RZETELNA FIRMA!!!!!!! Zajrzyjcie sobie na stronę rzetelnafirma.pl Tam możecie zgłosić każde niezadowolenia wobec danej firmy posiadającej taki certyfikat, jeśli firma was w czymś zawiodła, nie wywiązała z płatności, umowy itp. Pozdrawiam serdecznie

A.D.

mnie też mówili podczas podpisywania umowy, że można do nich zadzwonić i sprawdzić ile sprzedano sztuk, więc jest tak jak opisałeś. Obiecywali to.

mlekota

do Kasia: m.in. na Bonito mozna sledzic stan sprzedazy. Przeciez ksiegarnia nie zmysla, ile sztuk danej ksiazki zeszlo danego dnia!!! Sluszna uwaga.

mlekota

Kogo masz na mysli jako podwykonawce?

Domi

Przypominam Wam, że można pomyśleć nad pozwem zbiorowym, bo umowa obowiązuje obie strony. Jeśli wydawnictwo gwarantowało wam rozliczenia co pół roku a do dzisiaj nie dostaliście żadnych pieniędzy, więc jest to niedotrzymanie warunków umowy. Nie bójcie się, bo prawo jest po Waszej stronie!!! To nie jest Wasz problem, że wspólnicy postanowili się rozdzielić tworząc 2 firmy. Waszym problemem nie jest także to, że wydawnictwo potrzebuje czasu by wznowić działania (umowa to umowa), bo WFW miała mnóstwo czasu by z Wami się rozliczyć!!! Macie w umowie podane, że rozliczenia z autorami są co 6 miesięcy, po tym czasie przysługują Wam pieniądze od WFW za ewentualne sprzedane egzemplarze. Naobiecywali Wam kokosów, że będą dodruki, a słusznie tu ktoś zauważył (Diki), że książka widniała jako "niedostępna" zamiast mieć ciągłość sprzedaży - takie coś powinno być nadzorowane przez WFW, że jak brakuje książek w sprzedaży a ludzie chcą ją kupić, to się je z magazynu przekazuje niezwłocznie do dystrybucji. Ale uwaga!!! WFW jeszcze pisało, że autor może odkupić własne książki od WFW za niższą cenę (śmiech na sali). Przecież WFW miała sprzedawać Wasze książki w księgarniach - po to je przecież wydaliście, a nie po to aby skupować od wydawnictwa. Moim zdaniem jest to kpina z autorów, bo autorzy chcieli zaistnieć jako pisarze, by dotrzeć ze swą książką do ludzi, a nie żeby napisać ją tylko po to, by potem dostać maila, że może ją kupić sobie taniej od WFW. Poza tym jeśli jakaś firma lub osoba zalega Wam z płatnościami na powyżej 200 zł przez okres 60 dni, macie prawo ją zgłosić do Krajowego Rejestru Długu - trochę to skomplikowane, ale skuteczne narzędzie do walki z tymi, którzy nie wywiązują się na czas ze swoich zobowiązań. Potem taki wpis w KRD komplikuje skutecznie danej firmie zaciąganie kredytów np. w banku. Zatem pamiętajcie, nie cackać się. To nie jest Wasz problem, że firma ma jakieś trudności, bo Wy swoje zrobiliście (umowę macie). Dziwi mnie to, że na FB to wydawni

SJ

Mam podobne odczucia

obiektywny

Też tam podkusiło mnie wydać książkę, największy błąd życia. Bo co prawda sprzedali nieco egzemplarzy, ale książki nawet fizycznie nie było w księgarniach stacjonarnych - tylko w necie sprzedaż. Dałem blisko 3000 zł za wydanie książki, korekta z błędami ponadto, nie polecam. Straciłem swoją fajną książkę na której mogłem sporo zarobić, a której nie wydam ponownie, bo nikt nie chce już wydawać po kimś.

Diki

Firma mnie wykorzystała. Skasowała porządnie za wydanie książki. Wiem, że moje książki były sprzedawane. Miały być dodruki w momencie zapotrzebowania. ale jak może być zapotrzebowanie , skoro przy pozycji jest zaznaczone niedostępna. Na moje monity, nikt nic nie odpowiada. Nie jest prawdą, że w październiku firma rozliczy się z autorami. Zwykła ściema. Należy prawdopodobnie , dla zasady pójść drogą prawną. Cwaniaków należy eliminować ze środowiska. pozdrawiam wszystkich oszukanych.

SSJ

Proszę o kontakt na priv FB grupa. "Wydawnictwo" Stefana J. Mam ochotę na pogadanie...A co do pytania...uważam,że jeśli autor miał umowę z WFW to ona obowiązywała i dalej obowiązuje,bo WFW istnieje.Jeśli Wgw proponowała jakieś umowy to prawnie nie mogły być one podejmowane w imieniu WFW. Powtarzam,WFW istnieje i wszystkie umowy i zobowiązania powinni realizować

Fasolka

To była kiedyś Warszawska Firma Wydawnicza, teraz się przekształcili na Warszawska Grupa Wydawnicza. Mój znajomy wydał książkę w Warszawskiej Firmie, a teraz za wznowienie tytułu oni chcieli 700 złotych. Czy to jest legalne?

SSJ

Możesz podać więcej szczegółów ?

polly304

nie płacą podwykonawcom

EWWA

Przepraszam OSZUKANA nie "OZUKANA"

Zostaw opinię o Warszawska Firma Wydawnicza S.C. Firma Wydawnicza Jarosław Wernik Majdecki Jan - Warszawa

UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Warszawska Firma Wydawnicza S.C. Firma Wydawnicza Jarosław Wernik Majdecki Jan