Kiedy wchodzili na rynek, byli skromniejsi. Teraz jedna z sióstr, A. nadal stara się trzymać poziom i nie pyskuje klientom, ale druga, czyli U. jest wyniosła i opryskliwa. Zapytana o właściwości olejku z pestek malin i sposoby jego użytkowania, burczy coś pod nosem i udziela zdawkowych informacji, dziwiąc się, że klient śmie zgłaszać, że chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o specyfiku. Sama mieni się "szefem wszystkich szefów", czego nie zamierzam komentować. Kiedyś do paczki dodawali choćby niewielki prezencik w postaci próbki mydła. Teraz sądzą, że już niczego umilającego kontakt z klientem robić nie muszą. Szkoda, bo potencjał (jeśli chodzi o produkty) mają niezły. Cóż, konkurencja jednak bardziej dba o kulturalny kontakt z klientem, dlatego już tak często nie zaopatruję się w MDM. Panie, pamiętajcie, konkurencja nie śpi. Musicie się uczciwie zastanowić, kto tu jest dla kogo.