środa, 12 lipca 2017 r.
W ostatnich dniach firma dwukrotnie dała ogłoszenie w PUP o pracy dla operatora CNC. Nie było w nim napisane na jakich obrabiarkach ani jakim systemem sterowanych. Po nazwie firny znalazłem stronę i dowiedziałem się z niej, co firma produkuje, więc domyśliłem się, że chodzi o pracę na ploterze. Zadzwoniłem dzisiaj, około południa, jak tylko zobaczyłem powtórzone ogłoszenie. Facet, właściciel, spytał na jakich obrabiarkach pracowałem?, czy pisałem programy? Odparłem, że pracowałem na centrach obróbczych i tokarkach, i pisałem programy z poziomu obrabiarek w DIN/ISO, Heidenhain i Sinumeriku. Przypasowało mu to bardzo i zaprosił mnie na rozmowę. Mnie też
facet się spodobał, bo bardzo uprzejmie ze mną gadał, to postanowiłem natychmiast się wybrać. Zajechałem i zaszedłem na firmę. Znalazłem biuro, a w nim młodziana. Dowiedziałem się od niego, że mają problem z pisaniem programów na tego plotera a szczególnie przeraża ich frezowanie łuków. Młodzian zadzwonił po szefa, a ten po chwili przyszedł. Wstałem, przywitałem się i przedstawiłem. Ale to był już "zupełnie inny człowiek", niż ten, z których rozmawiałem przez telefon. Spięty, ledwo nad sobą panujący, mówiący przez zęby i prawie całkiem zaciśnięte usta. Zaczął od Przetrzymania mnie na stojąco przez dłuższą chwilę, bo sam nie usiadł to i mnie nie wypadało siadać. Spytał czy mam CV. Nie mam. A dlaczego?, i długie oczekiwanie na odpowiedź (chyba żeby mnie speszyć). Potem zaczął wykład o filozofii. Że on ma swoje lata i duże doświadczenie i ja też mam swoje lata i pewnie też mam doświadczenie ale on musi wiedzieć gdzie ja pracowałem i ile. No i zawiesił głos i patrzy się na mnie. No to ja wstałem i mówię, że mogę mu opowiedzieć i przebiegu mojej pracy zawodowej, no ale jak dla niego najważniejsze jest CV no to mu dziękuję za rozmowę (przez telefon nie wspomniał o CV-za to bardzo był zadowolony, że ja umiem pisać programy). Wyszedł za mną i bez ceregieli powiedział a (krzywa) idź pan stąd, nie (wykrzywiaj) mnie pan.
Podziękowałem raz jeszcze nie myśląc nawet o wdaniu się z nim w zbędną dyskusję. Przyznam, że miałem lekkiego pietra, bo facet ma w środku reaktor atomowy to raz, dwa to nigdy jeszcze żaden pracodawca tak mnie nie potraktował i byłem zaskoczony i ogłupiały, no i wreszcie nigdy z nikim nie dyskutuję ani nie wdaję się w sprzeczki na obcym terenie.
Na co mi przyszło - żeby w wieku 55 lat dostać parę krzywych na drogę za to, że chciałem pracować. Szkoda trochę, bo firma niedaleko domu i bardzo dobry dojazd.
Mam kilkanaście lat doświadczenia w obsłudze i programowaniu obrabiarek CNC. Tokarek jedno i dwu wrzecionowych oraz centrów obróbczych 3, 4 i 5-osiowych. Z systemami DIN/ISO, Pronum, Nums32, Sinumerik, Heidenhain a ostatnio Fanuc.
Nie chciałbym być zarozumiały, ale taki ploter to dla mnie pikuś.
Toczyłem detale na wydziale wojskowym w Hucie Stalowa Wola. Frezowałem detale na lotniczym w Mielcu. Ostrzyłem narzędzia diamentowe dla BRW w Mielcu, tak się więc składa, że narzędzia do obróbki drewna i płyty znam doskonale.
piątek, 14 lipca 2017 r.
We środę , późnym popołudniem sypnęło z tej firmy ogłoszeniami po ogólnopolskich portalach pracy oraz na stronie PUP.
Wydaje się, że w tej firmie nastąpiło jakieś zbiorowe odejście części pracowników i teraz firma jest w panice, bo nie ma kto robić roboty.
Rozmawiałem już z kolegą z BRW Mielec, opowiedziałem mu o tej mojej przygodzie i obiecał, że dowie się, co tam się podziało w tej firmie.
W branży nic się nie ukryje.
Mam nagranie rozmowy telefonicznej z właścicielem i całej wizyty w firmie. Czasy są takie, że do urzędu, instytucji czy firmy nie idzie się bez dyktafonu.
Piszę o mojej przygodzie żeby ewentualni chętni do pracy w tej firmie wiedzieli co może ich spotkać.
Nie wyobrażam sobie pracy pod presją strachu przed właścicielem, który nie panuje nad sobą.
pozdrawiam, fun