Pracuję tam od kilku lat, to mój kolejny pracodawca:
w 2016 była to firma faktycznie z epoki kamienia łupanego, w kolejnych latach wychodząc z doła finansowego, inwestowali w sprzęt, wyposażenie w narzędzia, nowe stoły do pracy, oświetlenia, remonty budynku pomieszczeń, szatnie i pokoje śniadaniowe wyposażone jak kuchnia w domu, brak jedynie automatów do kawy, batoników i kanapek, i wanny z bąbelkami..na środku, budynek czysty ładny w środku jak w ZUSie -może dla kogoś to (usunięte przez administratora) rzecz gustu, może inny design ktoś ma w chacie, nie te kolory..
Maszyny są nowoczesne dokupowane automaty są jak komputery do cięcia kabli, zacikania końcówek kabli, są też trochę starsze bardzo dobre maszyny przydatne do wiązek, jest też zostawionych kilka całkiem starych solidnych maszyn do metalu jakich się teraz nie kupi,mocne polskie nie chiński szajs i przertwają ruski atak atomowy. Typowy duży schludny ,,z głową" zakład produkcyjny prawie jak u Niemca, chyba że ktoś woli dłubać w szparagach.
Trzymają się przepisów godzin pracy, przerwy są stałe wręcz brygadzista wygania od maszyny na przerwę, czasem pyta brygadzista jak jest robota czy można zostać lub przyjść w sobotę, płacą dodatkowo i jest kasa na rachunki i papu.
Czytam te głupoty MIMI i nie wiem czy padać od śmiechu czy płakać nad stanem czyjejś głowy.
Ja pracuję na 7 godzin i NIKt mi żadnych przykrości nie robi od lat, wręcz brygadzista pilnuje żeby nie dłużej i wygania do domu po koleżeńsku.
Nie jestem lizusem kierownika, prezesa czy brygadzisty mam relacje chłodne, bo w pracy jest różnie.
ARTUR KIEROWNIK wymaga i przypomina żeby skupić się na pracy pilnować żeby wiązka przewoów do autobusu,traktora, przyczepy była dobrze zmontowana, nie spacerować na kawę, ciasteczko papierosa po za przerwami, no bo to produkcja i taka jego rola, jak to jest dojazd psychiczny to nie wiem jak można inaczej robić na produkcji..ma być dobrze zrobione i tyle, bo się autobus, traktor potem spali itp..
Zastępca kierownika Pan K. facet w poglądach starej daty zakochany w rodzinie, żonie itp..lubi rozluźnić żartem kiedy stres, faktycznie delikatniej traktuje kobiety bo wie że fizycznie trudniej w technice koleżankom się pracuje na produkcji, to zwykłe bardzo ludzkie podejście prawdziwego faceta a nie bawidamka, można rzec taktowny, nawet szarmancki jak ktoś to słowo zna, Mimi tego nie załapie bo chyba głową nie myśli..
Dominik brygadzista stmpatyczny, wrażliwy inteligentny technicznie i życiowo dla każdego, ma dziewczynę z naszej firmy to chyba to latanie za laskami trochę nielogiczne, chyba że ty Mimi widzisz świat ,,trochę inaczej" i zwykłe cześć oznacza chodź do wyrka, tu psycholog nie pomoże.
Wracając do Kierownika od początku pokazał że każdego traktuje jednakowo, wymaga od tych co mu na siłę włażą z wazeliną i ładnymi oczkami, to gdzie ten grunt na KUMOTESRWO, pewnie Mimi z wazeliną i donoszeniem próbowałaś i nie wyszło...przykro..
Kierownik wymaga bo za nas odpowiada i za to co robimy może komuś to do mózgu dotrze.
Mój stosunek do opisanych tu osób jest chłodny wiele razy były spory zwykłe zawodowe jak to w pracy, ale tak kłamliwych wpisów jak na forum czytać się nie dało..
JAK się tu pracuje- jest trochę trudniej niż w PRZEDSZKOLU, ale łatwiej niż w 4 KLASIE PODSTAWÓWKI.
Prezes jest super facet jakich mało na tym globie i nikt tu nie napisał że jest inaczej, bo nie jest (mam nadzieję że nie czyta i tych głupot tutaj nie potraktuje poważnie) Wyciągnął firmę z szamba by pokazać że my niepełnospranwni też damy radę, Drugi prezes jest wyjątkowo też taki jak trzeba, koleżeńsko bezpośredni, na poziomie z kulturą z dobrym wykształceniem technicznym i bardzo dużym talentem, jak to co na dyplomie przełożyć na zwykłe życie i produkcję co do maszyn sprzętu itp. a to rzadki talent, więcej w głowie niż na dyplomach.
Faktycznie na producji mamy zakupionych dużo nowoczesnych zaciskarek, cęgów itp i niektóre czasem się uszkodzą, tak się teraz produkuje sprzęt, czasem nie odpowiednio ktoś użyje i też może się zepsuć.
Wracam Mimi do twojego podejścia do brygadzistów i innych sympatycznych ludzi w pracy, po prostu brak Ci tzw chłopa i chyba z tym problem..poszukaj gdzie indzie, nie musi być Dominik, Pan K. czy inny Ch. Albo do lekarza trzeba, masz złe orzeczenie...nie ten symbol...
Ale te automaty na batoniki mogły by być może tyle głupot dzieciarnia by nie skrobała ...
PS. Faktycznie parę osób nie dało rady bo to produkcja elektryczna i trzeba być odpowiedzialnym bo skutek może być różny i niektórym nie przedłużono umowy, najczęściej przedłużali dawali szansę, a juz na pewno pozwalają dopracować do końca, dają łatwiejsze roboty takim osobom którym za trudno opanować tematy montażowe. Nie każdy w każdej robocie da radę to normalne choć smutne. Zawsze można gdzie indziej spróbować.
Jak by było źle a nie jak opisałem każdy by sam uciekał a nie czekał do końca umowy, płacą na czas,warunki sympatyczne, reszta jak w każdej pracy raz słońce raz chmurka jak coś nie wyjdzie.