Nie polecam pracy w tej firmie. Biuro (o ile można nazwać to biurem) jest malutkie, komputery stare, wiecznie zawieszające się, krzesła bez niektórych kółek i krzywo się siedzi. Miało być to wszystko powymieniane lecz to tylko były kłamstwa ze strony pracodawcy, bo wszędzie jest zadłużony i po prostu nie ma na nic pieniędzy. Wystarczy wejść w Internet i zobaczyć ile jest jego długów do kupienia. Praca w dużo większej ilości godzin niż na umowie. Z wynagrodzeniem za pracę, jak i prowizją same problemy. Człowiek musiał po terminie zawsze się upominać parę dni by w końcu zrobił przelew. Nigdy nie płacił na czas pracownikowi jak i przewoźnikom.
Pracodawca na początku wydawał się super, ale jednak szybko idzie zmienić o nim zdanie. Jest chamski, i nagminnie kłamie. Niby jest szefem, ale nie podejmuje sam ważnych decyzji tylko konsultuje je z księgową telefonicznie.
Transportów dużo nie ma, bo zawsze narzuci za dużą stawkę klientowi by mieć jak największy zarobek dla siebie, a zazwyczaj kończy się to rezygnacją klienta z jego usług. Telefony głównie dzwonią, ale nie po to, żeby załatwić jakiś ładunek od klienta, tylko rozwścieczeni przewoźnicy, że już ponad pół roku zalega z fakturą. Wszystkie faktury akceptowane na Transie płaci jako pierwsze i w terminie, żeby przewoźnik nie podał go do giełdy, a z resztą faktur zwleka bardzo długo dopóki się ktoś z kilkadziesiąt razy nie upomni.
A jak zawiera umowę na przewóz ładunku z przewoźnikiem, to od daty rozładunku liczy sobie 10 dni na to by przewoźnik dostarczył dokumenty za wykonany transport pocztą. Gdy się jednak nie wyrobił w te 10 dni, to obciążał przewoźnika za każdy dzień zwłoki. Jak miał już za mało pieniędzy, to nawet potrafił obciążyć za 1-2 dni, by chociaż jakiś grosz wpadł.
W tej "firmie" nikt długo nie popracuje za tak małe pieniądze. Nawet nie jest to najniższa krajowa. Gorzej niż ochroniarz, który siedzi 12 godzin i nie robi nic. Tragedia. Idzie się wykończyć psychicznie zamartwianiem się czy starczy Ci chociaż na jedzenie.