nie pracuję w DTS od ponad roku.
Pracowałam niespełna rok i to wystarczająco dużo czasu, aby pracownik wiedział gdzie pracuje.
DTS Spółka Z O.O.
DTS Serwis Mariusz Maksajda
Na ludzki rozum, można to ogarnąć, czytając i myśląc (bo skoro są dwa NIPy…)
Chodź drogi moje z pracodawcą rozeszły się nagle to i ja i Pracodawca raczej się tego nie spodziewaliśmy.
Pensja zawsze wypłacona na czas.
W moim okresie pracy serwisanci raz (1 raz !) dostali pensję 2 dni po terminie i nie było to związane z Kierownictwem, a wyłącznie z kierownikiem regionalnym. Był w tym czasie w Łodzi (piątek) i 10 razy upewnił się najpierw czy ktokolwiek nie będzie z tego tytułu nie zadowolony (10 wypadał w sobotę, a pensję dostali w poniedziałek 12go)
O wszelkich wytycznych dowiedziałam się na rozmowie ws. pracy (min. opieka medyczna, grupowe ubezpieczenie - dla chętnych, nadgodziny, dyżury, urlopy).
Nie sądzę, aby ktoś miał problem z nadgodzinami czy wypłatami.
Pracowałam na pomorzu, każdy z współpracowników był dobrze traktowany (skoro utrzymuje się nadal to samo grono pracowników, a wręcz się powiększa to chyba znak, że jednak dobrze "się dzieje").
Rozmowy pomiędzy współpracownikami były bardzo osobiste. Nikt nie wyrażał się źle o innych. Chłopacy z serwisu byli zaangażowani w rozwój biura, zawsze nam pomagali, uczyli, podpowiadali jak co jest skonstruowane. Wystarczyło tylko chcieć tą wiedzę zatrzymać dla siebie, aby lepiej i profes. obsłużyć klienta.
Pracowałam wcześniej w Administracji, więc nie miałam nic wspólnego z chłodnictwem, ale też przychodząc do biura zdawałam sobie sprawę z tego, że powinnam się podstaw nauczyć. Nie czekałam, aż szef pacnie mnie czarodziejską różdżką i powie "wszystko już będziesz potrafić" tak się nie da.
Ludzie mają w dzisiejszych czasach za duże oczekiwania względem niedoświadczonych siebie.
Jeśli to uznajecie, za najgorszą pracę ever i najgorszego pracodawcę proponuję "kopsnąć" się do jakieś korporacji i zobaczyć jak świat wygląda.
Ps. Odnośnie BMW i Mercedesa jakoś nie zauważyłam, żeby w jakiejkolwiek firmie szef jeździł tramwajem. Porównując poprzednią pracę, auta którymi jeździło w moim czasie szefostwo, były dobrze dobrane, ponieważ proporcjonalnie do ceny rynkowej były to auta wybrane w sposób ekonomiczny jeśli chodzi o utrzymanie, spalanie itp. w stosunku do innych aut za tą kwotę.
Pan Mariusz i Pani Kasia chyba są już po 40 (albo chwilę przed) nie są to ludzie którzy innym ukradli, żeby sobie kupić dobre fury (taka jest moja opinia).
Wiem, że w każdej pracy w której pracowałam, była nagonka na szefostwo, zawsze się widzi czubek góry ale nie to jak trzeba było się na nią wspiąć. Słabe to jest po prostu, albo ja po mojej pracy poprzedniej w administracji po prostu boje się i nie chcę hejtu. nie chcę być obrzucana błotem i wyzwiskami i nie chce nikogo niesłusznie oskarżać. NIGDY w DTS w którym pracowałam nie spotkałam się z tym, że dostałam opiernicz za coś niesłusznie, a jak był opiernicz za to, że dałam ciała to nie w kwestii jesteś "debilem", a Irmina chodź zrobimy coś, żebyśmy nie DALI ciała następnym razem.
Ps.2. Ktoś wspomniał o opiekunkach i willach. Opiekunkę do dzieci to chyba nie ma szefowa, a Pani Agata, która pracuje w biurze w Gdańsku. Jest rodziną z tego co mi wiadomo, ma trudny charakter- tak na pierwszy rzut, ale jest po prostu wymagająca od innych chęci pracy i zaangażowania. Ma też niezwykłą moc niespotykaną w obecnych czasach mówi "PRZEPRASZAM", gdy faktycznie da ciała. Za to ją lubiłam.
Ja pracę na pomorzu polecam, fajni ludzie, zarobki w porządku, trochę stresująco na początku jak się nie zna chłodnictwa, ale trzeba się uczyć