Odradzam pracę w tym miejscu. Pracując w szkole "Umiem" w Krakowie na umowę o pracę na pełny etat 40h w tyg (normalny etat nauczyciela to 20h/tydz) jako nauczyciel-psycholog zarabia się praktycznie najniższą krajową, a obowiązków są dziesiątki. W ogóle nie ma przerw. Niby ma się godziny wolne na przygotowanie materiałów dla uczniów, ale w praktyce jest tak mało pracowników, że wołają się do pomocy do klas plus jest bardzo duży hałas w sekretariacie, który jest jednocześnie pokojem nauczycielskim, salą gier itp. Zarobić można trochę więcej jak się podpisze lojalkę na pracę u nich na 4/5 lat... Praca jest dość niebezpieczna i bardzo trudna. Na rozmowie nikt nie informuje, że można zostać pobitym przez ucznia, mieć rozbite okulary czy dostać przepukliny od podnoszenia ciężkich, dorosłych uczniów. Nikt nie mówił też, że jako nauczyciele mamy jednocześnie zmieniać podpaski, pampersy, pomagać w przygotowaniu posiłków, karmić, sprzątać, uczyć, pilnować, odprowadzać, ubierać, przebierać, układać programy, realizować je, pisać wpisy do dzienniczków uczniów itp. I to wszystko często jednocześnie. Niby od części tych rzeczy jest pomoc nauczyciela, ale nie jest w stanie tego ogarnąć, bo jest tego za dużo. Odpowiedzialność jest ogromna, bo wiadomo że jak coś się stanie uczniowi to my trafimy przed sąd, a nie trudno o wypadek kiedy ciągle jest za mało personelu i non stop zostajemy w za małym składzie. A nic dziwnego, że jest za mało personelu - ciągle się ktoś zwalnia bo wiadomo jak jest. Niektórzy pracownicy są bardzo sympatyczni i pomocni, natomiast inni są bardzo niemili, kablują, oczerniają innych. Szczególnie fałszywa jest pewna pani na wózku inwalidzkim, która donosi, kłamie, szczuje do dyrekcji na innych, wybielając samą siebie. A ma co wybielać bo jest niezrównoważona emocjonalnie jak na terapeutkę behawioralną. Gdy się zanadto zdenerwuje to szarpie, krzyczy i przeklina na uczniów. Jest po prostu agresywna. A jest to niedopuszczalne w szkole. Prócz tego zaniedbuje swoje obowiązki - nie sprząta sal, nie układa planów, to co może zwala na innych a sama gada sobie z dyrekcją spóźniając się na lekcje pół godziny. Nie wspomnę już o zatrudnianiu pracowników bez wykształcenia, z powodu ogromnych braków kadrowych, na stanowisku nauczyciela, a następnie przypisywanie im opieki nad konkretnymi uczniami mimo braku kwalifikacji do tego. Bardzo nie fair jest też notoryczne nakazywanie zostawania po godzinach pracy na superwizje czy też domowe wizyty u uczniów popołudniami. Oczywiście są one bezpłatne, co najwyżej można je sobie odbić w godzinach. A jak ktoś się nie zgodzi bo nie może z jakichś powodów zostać, to czeka go kara, w postaci regularnych maili ze skargami, uwagami, czepianie się wszystkiego itp. Superwizorka, która przychodzi co czwartek obserwować jak kto pracuje atakuje nauczycieli na środku sali przerywając im zajęcia. Mimo rzekomej wiedzy i lat doświadczenia jakoś nie wie, że wypada pracownika wziąć na stronę i zwrócić mu uwagę, a nie upominać go w trakcie zajęć i na środku sali przy pełnej klasie. Prócz tego chyba warto by było się przestać czepiać wszystkiego, jak się wchodzi na zajęciach tylko raz w tyg i w sumie w praktyce się tam wgl nie pracuje w klasach. Dyrekcja mimo tego, że non stop się ktoś zwalnia po kilku miesiącach, nic z tym nie robi i nawet nie próbuje polepszyć warunków czy zatrzymać pracownika. Chyba uważają, że są super i nie mają sobie nic do zarzucenia. Szkoda, bo cierpią na tym dzieci z autyzmem, które przecież nie lubią tak częstych i dużych zmian, oraz ich edukacja/opieka nad nimi. Bo przecież pracują tam już praktycznie tylko osoby, które są zupełnie nowe i jeszcze nie wiedzą gdzie przyszły, lub takie które mają podpisaną lojalkę...