niby wysokie zarobki, ale raz się zachoruje i pójdzie na L4 i już 450zł ucinają z wypłaty bo to premia za obecność 100% w pracy. fizyczni ciężko, mimo, że atmosfera była u mnie wspaniała i podczas przerwy cudowni ludzie regenerowali moje siły to i tak bardzo szybko się męczyłam. buty BHP może chronią moją nogę przed kontuzją, ale nabawiły mnie okropnych bóli mimo dobranego odpowiedniego rozmiaru. denerwuje mnie też to, że szkolenia na leonie czy w siedzibie lidla to jedno a w praktyce każdy ci każe łamać te zasady byle tylko pracować jak najszybciej. bałam się złożyć wypowiedzenie z powodu reakcji innych, ale postawiłam na swoje dobro zdrowia fizycznego. praca w wiecznie zimnych warunkach. mroźnia i mrożonki. jak mam nie chodzić na L4 jak spędzam czas w mroźni w której jest spora temperatura na minusie? a później podchodzę do ciepłego pieca? albo przez kilka godzin wykładam mrożonki i odpadają już mi palce z zimna- te ich rękawiczki nie chronią przed zimnem absolutnie. zespół miły, pomocny, zabawny, ale też nikt nie będzie wykonywał "brudnej" roboty za kogoś innego. każdy się tak męczy i faktycznie czasem ludzie. narzekali między sobą na zmęczenie, ale to rzadko- u mnie raczej chcieli wprowadzać gadki motywujące niż narzekanie. najbardziej denerwowało mnie to, że mój instruktor mówił mi jedno a ktoś inny drugie a sytem szkoleniowy na leonie jeszcze trzecie. to kto ma racje? skoro instruktor ma inne zdanie niż kierownik sklepu? a kierownik regionalny wymaga jeszcze czegoś innego. system pseudo nagród za dobrą prace. plusem jest to, że każdy tam zapierdziela po równo- kierownicy czy inne ważne osoby oprócz siedzenia w biurze zapierdzielają myjąc podłogę czy wykładając towar razem z nami. chociaż nigdy nikogo z nich nie widziałam na odpieku, ale to pewnie dlatego, że muszą jeszcze ogarnąć biuro więc ciężko by im było uważać jeszcze na czas w piecach. każdy jest na "ty" więc nie musisz do regionalnych mówić na "pan/pani". chociaż zauważyłam z boku, że ludzie pracujący w lidlu mają lekki kompleks swojej pracy i liżą duże osobą wyżej aby tylko zostać w czymś wyróżnionym a później chwalą się tymi osiągnięciami. grafik zawsze był układany z uwzględnieniem naszych potrzeb i nie łamiący kodeksu pracy co było bardzo na plus. ja nie byłam na pełny etat i nie zdarzyło mi się brać nadgodzin, ale były osoby które na pełnym etacie miały codziennie po 2h nadgodzin i mówiły, że muszą je mieć bo nie wyrobiły się z swoimi zadaniami w 8h. poleciłaby to komuś kto lubi zimne warunki i jest fizycznie sprawny.