Po zakończeniu współpracy i wygaśnięciu umowy o poufność, mogę już napisać swoją opinię o Coders Lab - nie polecam zarówno pracownikom, jak i uczestnikom, bo firma po prostu nie wywiązuje się z obietnic. Im bardziej w las, tym bardziej widać, że to przedsięwzięcie przerosło założycieli, a sama forma nauki przegrywa z konkurencją.
Chętnych jest coraz mniej (2 razy tańsza konkurencja organizująca bootcampy online odebrała masę kursantów), a koszty stałe takie jak sale szkoleniowe w centrach największych miast, marketing, promocja, reklama, udział zarządu w targach i konferencjach rosną, więc coraz mniej zostaje dla szkoleniowców.
Swoją drogą trochę poroniony pomysł, że szkoleniowiec dostaje wynagrodzenie zależne od liczby uczestników - to nie wina szkoleniowca, że firma nie potrafi znaleźć chętnych, żeby mu odbierać pensję. Szkoleniowiec musi poświęcić tyle samo czasu na naukę 10 osób, co 4, więc nie powinno mu się odbierać wynagrodzenia jeśli kursantów jest mniej.
Ze strony kursanta jest to samo, też obiecywanie niewiadomo czego (99% uczestników idzie z nastawieniem na szukanie pracy), a później firma sprytnie zasłania się szkoleniowcami, którzy muszą tłumaczyć kursantom dlaczego nie znaleźli pracy mimo opadnowania materiału. Teraz widzę, że nawet zdjęli informację o "targach" pracy ze strony, żeby się nie kompromitować tymi "targami".
Nic dziwnego, że Coders Lab musiał zrobić oddzielną stronę do szukania szkoleniowców(!). Ja poprowadziłem jedną swoją edycję już jakiś czas temu, ale pytam czasem znajomych z firmy o to jak im się pracuje i potwierdzają, że wynagrodzenia spadają.