Byłem, zobaczyłem, wróciłem. Trochę się rozpiszę ale ze szczegółami ;) Przyjazd na własną rękę na godz 8:00, rheda - wiedensbruck. Wejście do biura(usunięte przez administratora) czekanie 40min zanim cokolwiek się wydarzy, 3 godzinny wykład o pracy, podpisywanie papierów (w tym część całkowicie po niemiecku i trzeba na słowo wierzyć, bo pracownicy z OGROMNĄ łaską potrafią przetłumaczyć 2 strony dokumentów jako "to tylko o mediach, że (usunięte przez administratora)euro miesięcznie płacisz", po czym zabierają Ci dowód osobisty na ok 2 dni i puszczają do APARTAMENTÓW. Hehe xD Apartamenty to za dużo powiedziane, nawet słabym mieszkaniem bym tego nie nazwał. Najczęściej wyrzucają ludzi do miejscowości (17km od miejsca pracy "Tonnies") o nazwie "Verl", na słynną 13-tą dzielnicę (ul. Zollhausweg). Ciężko jest w jednym zdaniu opisać moje wrażenia z tego miesca, ale spróbuję jak najkrócej. Pierwsze 20min po rozpakowaniu się w pokoju 4 osobowym, przejściowym. (usunięte przez administratora) Na mieszkaniu łącznie 9 osób, wtedy akurat było 3, bo ludzie na różne zmiany pracują. W pokoju 4 osoby i każda pracuje na inną zmianę(usunięte przez administratora)Budzę się rano, jadę do biura (usunięte przez administratora) Tam oczywiście znowu jakieś papiery skanowanie, puścili do mieszkań zpowrotem, i na 15 znowu zdjęcia itp. Wyjazdów do biura było tyle że w 3 dni robiąc trasy tylko, mieszkanie > biuro zrobiłem 200km. Jak przyjechałem w poniedziałek, tak pierwszy dzień pracy wypadł na czwartek. Zollhausweg to ulica na której proponowano mi kupno prawie wszystkiego, tanie, polskie, ukrainskie, rosyjskie, rumuńskie alkohole "wszelakie". Pozatym noże, maczety, tablice rejstracyjne, tanie fajki po 2,50 euro (w sklepie po 6), alufelgi(usunięte przez administratora)Można było nawet sobie "używany", w dobrym stanie rower zamówić wg. gustu ceny 30-50 euro. Praca, wyczerpująca i monotonna, jak masz na 8:00 to musisz być max 7:30 na bramie rzeby biegiem się wyrobić (przejść przez bramę, przyłożyć czip, zeskanować rękę, odebrać ciuchy robocze z szafki, przebrać się, dojść na stanowisko pracy a to czasami troche zajmuje, niektórzy muszą jeszcze ostrzyć noże). (usunięte przez administratora)ale przerwa liczy się od zejścia ze stanowiska pracy do wejścia spowrotem. Wielu ludzi zdąrzy spalić fajkę i zjeść bułkę w biegu i wraca na stanowisko. Po jakoś 2 tygodniach, dostałem 3 listy po niemiecku w tym numer podatkowy(usunięte przez administratora)i pojechałem do biura. Pytam się w biurze czy mi przetłumaczą to co jest tutaj napisane, a baba że ona nie jest od tego, od tego są biura tłumaczy, wzięła papiery, zrobiła ksero, oddała jeden... Pytam się czemu tylko jeden dostaję spowrotem, a ona że te 2 mi są nie potrzebne i sobie poszła. Byłem zmęczony po nocce więc poprostu sobie pojechałem dalej. Tak popracowałem jeszcze jakiś czas, dostałem żołd xD Rzeczywista stawka godzinowa na czysto wyszła mi (usunięte przez administratora) euro, ale o dziwo moji wspólokatorzy wszyscy mieli różne stawki godzinowe (usunięte przez administratora) nikt nie wie jak oni to liczą i nie spotkałem tam nikogo kto by to wiedział, rozliczenie wypłaty można dostać, ale tylko po niemiecku, a oni nie tłumaczą tego. Teraz cieszę się że wróciłem i doceniłem moją biedną Polskę,(usunięte przez administratora) Osobiście nie polecam, ale upartych nie przekonam, więc życzę powodzenia.