Ciuch ciuch ma rację- kiedyś praca marzenie, dostanie się tam to cud. Nie chcieli brać z Barlinka osób by zachować dyskrecję. Pensja na tamte czasy całkiem spoko. Kierownictwo jak i kierowcy tworzyli jeden, jak to sami mówili" team", wesoło, bez stresu... jakoś się kręciło z uśmiechem na twarzy. Nagle BUM ! Wszystko je***ło. Pojawił się on - mały gruby kłamliwy cwaniaczek - ślązaczek mający się za Niemca. I co? 180 stopni obrócił firmę w kierunku Korei Północnej. Dyktatura, kierowca kierowcy wrogiem, donosicielstwo, pensja ochłapy, wyjazd do wolfsburga czy hannoveru to jak kara boska. Kierowcy z łapanki, nie ma komu jezdzic, biorą juz jak popadnie, nie musisz mieć skończonych 25 lat, prawka powyżej 5 lat. Dążą do stworzenia firmy polegającej na kierowcach z umowy zlecenia. Traktują ludzi jak prostytutki na telefon, 20 min przed praca informują. Atmosfera napięta, stres podczas jazdy, brak humoru, każdy odlicza dni byle do wygnania ślązaka z nadzieją, że już wkrótce i tak te dni się ciągną a tam tylko gorzej i gorzej. Kierowcy ze starej ekipy to już niedobitki. Ogolnie rzecz biorąc - polecam spróbować, poszaleć, pobawić się jakaś taczka jak nie masz nikogo na utrzymaniu i iść później do normalnej firmy.