Taka bajka przypomniała mi się po przeczytaniu komentarzy z ostatnich kilku lat. Firma powinna sobie zamówić książkę w Empiku pt. "Nowe szaty króla" i dać do przeczytania osobom odpowiedzialnym za dobór kadry zarządzającej zwłaszcza tej na wysokich stanowiskach menedżerskich.
Tak pokrótce dla tych co nigdy jej nie przeczytali. Bajka opowiada o zatrudnieniu wybitnego PROFESJONALISTY z branży IT w pewnym królestie. Wszyscy na początku się nim zachwycali jak on pięknie mówi, a mówił wiele i bardzo ładnie.
Oj pięknie mówił!!! Temu obiecał karocę, tamtemu nową krowę, a jak trzeba będzie to i prostytutka się znajdzie. To miała być prawdziwa cyfrowa transformacja w królestwie jak z bajki która sprawi, że królestwo będzie rosło w siłę a ludziom będzie żyło się dostatnio. Ruszono z kopyta.Projekty uruchomione. Jeden... drugi... piędziesiąty piąty...
Tak się rozpędzono w realizacji projektów, że nawet sprzątaczkom sprzątającym z obrzydzeniem śmierdzącą toaletę PROFESJONALISTY przydzielono projekty. A co tam-niech też mają!!! Pracownicy techniczni, którzy odważyli się wyrazić własne zdanie byli poniżani i w konsekwencji zmuszani do odejścia.
Na ich miejsce przychodzili nowi pracownicy, którzy śpiewali pieśni pochwalne o PROFESJONALIŚCIE. To nic, że w wielu przypadkach mieli braki techniczne... ważne, że śpiewali. Śpiewać każdy może - nie każdy chce. Więc podjęto decyzję o wygnaniu z krtólestwa tych, którzy nie chcieli śpiewać.
Menedżerowie przytakiwali PROFESJONALIŚCIE. W końcu jak można nie przytakiwać komuś, kto sam o sobie mówi, że jest profesjonalistą. W końcu nawet nagrodę załatwił. Ba.... bo to jedną? A i wywiadu udzielił dla poczytnego branżowego czasopisma wydawanego przez zaprzyjaźnione królestwo. Poza tym po co się wychylać jak się już dostało cieplutką posadkę i można spokojnie sobie na spotkanka pochodzić i się nie przemęczyć. Od ciężkiej pracy są poddani.
Kiedy już w kasie firmy zaczęło brakować złociszy na nowe projekty a co gorsza na obiecane podwyżki dla ciężko pracujących poddanych inżynierów, atmosfera była fatalna, obietnic nie spełniono a poddani od pieśni pochwalnych zachrypli... PROFESJONALISTA nagle zniknął.
Ponoć widziano go w niedalekiej miejscowości jak jechał karocą ciągniętą przez krowę a w karocy wraz z PROFRSJONALISTĄ siedziała przydrożna prostytutka. I tylko małe dziecko niezmiennie powtarzało, że królestwo jest nagie.
Na pamiątkę tamtych wydarzeń do dziś w gablocie królestwa stoi dumnie jak stała tandetna nagroda i przypomina wszystkim o PROFESJONALISCIE. A morał z tego płynie taki - nie ufaj przydrożnym prostytutkom, które są w zmowie z PROFESJONALISTAMI :)