Trochę odgrzebię temat, ale widziałem że szukano opinii również na innych portalach a w internecie nic nie ma.
Na czym praca polega: Jeździsz od szkoły do szkoły i pytasz dyrekcji czy nie możesz zaprezentować dzieciom produkt taki i owaki - czyli w zasadzie akwizytor. Zawód raczej nielubiany +szkoły nie mają z tego żadnego profitu, więc zazwyczaj grzecznie Ci odmówią. Z tego powodu sprzedaż 400 takich zestawów, jest mało prawdopodobna. Zarabiałem poniżej 1500 zł. Widziałem, ile sprzedają inni przedstawiciele - wyniki były równie mizerne, niektórzy nieznacznie lepiej ale reszta podobnie i gorzej.
W skrócie:
MINUSY:
- Wynagrodzenie (tylko prowizja) i często ciężko zrobić nawet 1500zł..
- Produkt słaby: przestarzały, niepotrzebny (taka sprzedaż to trochę granie na naiwności dzieciaków)
- Częste odmowy dyrekcji (0 profitów dla szkół i nie chęć do sprzedaży w szkole)
-Trzeba poświęcić dodatkowo pół h dziennie na planowanie trasy na jutro.
-Eksploatacja własnego auta - za paliwo oddają, ale amortyzacja? po 3 miesiącach obiecują auto firmowe - ale niestety to tylko mity i legendy.
PLUSY:
-Ludzie: sympatyczni, pomocni (ale po szkoleniu to tylko kontakt telefoniczny)
-brak stresu: 0 targetów, sam planujesz jak pracujesz, sam sobie jesteś szefem (Ale jak będziesz sobie folgował to zostaniesz z 1000 zł pensji)
Podsumowanie:
Do pracy chodzimy po $, tutaj zarobek jest niepewny i bardzo słaby.
Produkt jak i model sprzedaży są przestarzałe. Wnioski: szkoda czasu i samochodu. (125-200km dziennie standard)
*W 1 miesiącu w nowej pracy (również PH) zarobiłem 2x tyle co w SSP
*Sorki za ucinane wiadomości, portal nie toleruje 1 znaku.