szczecin.wyborcza.pl
Wiadomości Szczecin
Posiedzenie w sprawie ST3 Offshore. Realny scenariusz: W pustych halach będzie hulał wiatr
Posiedzenie Zachodniopomorskiego Zespołu Parlamentarnego w sprawie trudnej sytuacji ST3 Offshore
Nie ma pieniędzy na wypłaty dla 300-osobowej załogi ST3 Offshore, nie ma środków na zaspokojenie 400 wierzycieli. Upadłość supernowoczesnego szczecińskiego zakładu do produkcji elementów farm wiatrowych wydaje się nieunikniona.
Taki obraz przyszłości fabryki wyłonił się po piątkowym spotkaniu Zachodniopomorskiego Zespołu Parlamentarnego z przedstawicielami państwowego funduszu inwestycyjnego Mars (jest większościowym udziałowcem fabryki), państwową Agencją Rozwoju Przemysłu, która miała firmę ratować, ale po finansowych analizach wycofała się, zarządem i pracownikami upadającej ST3 Offshore. Nie było najważniejszego w tej dyskusji podmiotu, czyli przedstawicieli Ministerstwa Aktywów Państwowych.
Zorganizowane z inicjatywy Zachodniopomorskiego Zespołu Parlamentarnego (wchodzą do niego posłowie i senatorowie Pomorza Zachodniego) spotkanie odbyło się w Szczecinie, w Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim. Powód spotkania: dramatyczna sytuacja szczecińskiej, uruchomionej w 2015 roku fabryki ST3 Offshore, która miała być gospodarczą dumą Pomorza Zachodniego, a której zarząd chce ogłoszenia upadłości.
Większościowym właścicielem tej fabryki najpierw był niemiecki holding Bilfinger i pod tym szyldem zakład powstawał. Bilfinger już w sierpniu 2016 r., w niecały rok od uruchomienia fabryki pozbył się swoich udziałów. Szybko pojawiły się finansowe kłopoty i żeby nie dopuścić do upadłości fabryki, większość udziałów w 2017 r. przejął państwowy fundusz Mars (Mars ma teraz 80 proc. udziałów, a 20 proc. niemiecki podmiot ST3). W fabrykę wpompowane zostały miliony państwowych pieniędzy. Jak się okazuje, bez efektu.
Cezary Krasodomski, prezes ST3 Offshore zaznaczył podczas spotkania z parlamentarzystami, że już pierwsze dwa kontrakty spółki z lat 2015-2017 przyniosły straty. Firma musiała wprowadzić postępowanie restrukturyzacyjne.
- A w związku z rozpoczętym postępowaniem restrukturyzacyjnym już było finansowe ryzyko zawierania z nami kontraktów - mówił Krasodomski.
Teraz z powodu finansowych kłopotów fabryka z wykonywaniem elementów do farm wiatrowych się pożegnała, zadowoliła się np. wybudowaniem dźwigu czy też fragmentu mostu.
- Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to spotkanie to reanimacja ciężko chorego pacjenta, czy już stypa nad trupem - pytał Jarosław Sać, który przemawiał w imieniu załogi, a który w ST3 Offshore jest kierownikiem linii produkcyjnej.
Sać podkreślał, że pod względem wyposażenia technicznego fabryka jest perełką w Europie i może mieć cenne zlecenia z branży offshore, tylko problemem są jej kłopoty finansowe. W obecnej sytuacji nikt dużego kontraktu nie podpisze.
- Mieliście dwa lata na ratowanie firmy - do prezesa funduszu Mars zwracał się Jarosław Sać. - Musicie się liczyć z tym, że jeżeli załoga za styczeń nie otrzyma pieniędzy, to ludzie się zwolnią.
Nie ma pieniędzy na wypłaty dla załogi ST3 Offshore
Podczas spotkania zarysowany został scenariusz, że nie będzie załogi, zostaną puste hale fabryki, po których będzie hulał wiatr.
Póki co pieniędzy na wypłaty za styczeń nie ma (za grudzień pensje wypłacono). Kasę przedsiębiorstwa ponownie, na przykład w formie pożyczki mógłby zasilić fundusz Mars.
- Ale w obecnej sytuacji nie otrzymamy zgody sędziego komisarza - powiedział Ryszard Haczek z zarządu funduszu Mars.
- Wygląda na to, że sytuacja jest beznadziejna - komentował Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy.
"Sytuacja jest dramatyczna, firma pędzi na ścianę"
Jaki jest pomysł na ratowanie firmy, znalezienie pieniędzy na wypłaty dla załogi i spłatę wierzycieli, odpowiedzi na to pytanie mógłby udzielić resort Ministerstwa Aktywów Państwowych, ale nikt z ministerstwa do Szczecina nie przyjechał. Zbigniew Gryglas, wiceminister tego resortu kilka dni temu mówił Radiu Maryja, że firmę można uratować poprzez wydzierżawienie jej majątku zależnemu od skarbu państwa podmiotowi. Jakiemu i kiedy - nie powiedział.
Zachodniopomorscy parlamentarzyści zgodnie stwierdzili w piątek, że sytuacja wymaga pilnego spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim i ministrami stosownych resortów. Za tym wnioskiem byli także posłowie z PiS-u.
- Sytuacja jest dramatyczna, firma pędzi na ścianę - podsumował prowadzący obrady poseł PO Arkadiusz Marchewka.
Trzeba było sprzedać firmę w ubiegłym roku przed wyborami ! Były co najmniej dwie oferty kupna od zagranicznych inwestorów za bardzo duże pieniądze ! Ale MARS, ministerstwo i rząd nie chcieli transakcji ze względów politycznych !
Przypomnijcie sobie, że MARS ma większościowe udziały od jesieni 2017r, a od początku powstania spółki miał zawsze minimum 37,5 % udziałów? Mało ? Dlaczego wtedy zarząd wycofał wniosek o upadłość ?!