Uwaga: menedżerowie MB Partner mają zbyt delikatny słuch i wrażliwą duszę!
Jeśli szukasz partnera rozliczeniowego, który nauczy Cię dbać o cudze uszy i płacić za powietrze, MB Partner to Twój idealny wybór.
Na początek proza życia, z którą mierzy się tu każdy. Serwis jest po prostu „legendarny”:
Finansowa magia: Prowizje są potrącane z jubilerską precyzją, ale kiedy przychodzi do wypłat lub przeliczeń, wsparcie błyskawicznie zapada w głęboką medytację.
Obsługa klienta z przyszłości: Na odpowiedzi na podstawowe pytania można czekać dniami, a gdy już łaskawie odpiszą, dostajesz szablon, który w niczym nie rozwiązuje problemu.
Zero przejrzystości: Skąd w raportach biorą się niektóre potrącenia i kary — to zagadka godna programu dla jasnowidzów.
Ale wisienką na cieście jest ich podejście do ludzi.
Ostatnio miałem przyjemność rozmawiać z ich głównym menedżerem. Mam z natury po prostu donośny, głośny głos (widocznie w pracy kuriera trzeba szeptać, żeby nie spłoszyć zamówień). Menedżer uznał jednak, że „podnoszę na niego głos” i zwrócił mi surową uwagę.
Chcąc przywrócić sprawiedliwość i czysto dydaktycznie zaprezentować różnicę między moim zwykłym tonem a prawdziwym krzykiem, uprzejmie zaproponowałem, że zaprezentuję mu, jak brzmię, gdy naprawdę krzyczę — żeby poczuł kontrast.
I co myślicie? Zamiast docenić moją poglądową prezentację i świetną akustykę, menedżer po prostu… rozwiązał ze mną umowę! Okazuje się, że w MB Partner pracują tak wrażliwe i strachliwe dusze, że od głośniejszych dźwięków automatycznie klika im się przycisk „Zwolnij”.
Podsumowując: Jeśli masz donośny głos, odrobinę godności albo po prostu liczysz na stabilne wypłaty bez niespodzianek — omijaj MB Partner z daleka. Tutaj lubią ciszę, Twoje pieniądze i bezwzględne milczenie.