Wywiady z Holbox Poland Gliwice
Profil nieoficjalny
Profil nieoficjalny
UL. GUSTAWA EIFFEL'A 13-15 44-100 Gliwice
*GoWork nie weryfikuje każdej opinii przed publikacją, jednak analizujemy zgłoszenia i usuwamy wszystkie treści naruszające regulamin.


GS Elektroanlagenmontage GmbH
Gliwice
3200 - 5000 EUR netto / miesiąc
Spawacz / Сварщик / Зварювальник MAG 135 (k/m/n)
Grela Group Sp. z o.o.
Gliwice
9744 - 10920 PLN netto / miesiąc
Elektromechanik - Mechanik Maszyn
Marcin Gajdos Agencja Pracy
Gliwice
3500 - 4000 EUR brutto / miesiąc
Pracownik produkcji (k/m) - kuźnia - praca za granicą
Flexipersonal Sp. z o.o.
Gliwice
16 - 16 EUR brutto / godzinę
TIM Tietze Industrie Montage GmbH
Gliwice
2500 - 2700 EUR brutto / miesiąc
Spawacz 135 / 136 / 138 – Danii
USPI WORK PAWEŁ GWÓŹDŹ SP.K.
Gliwice
36 - 45 EUR brutto / godzinę
Gliwice
2800 - 3500 EUR brutto / miesiąc
Cieśla szalunkowy przy produkcji prefabrykatów betonowych (m/k)
GfZ - Gesellschaft für Zeitarbeit mbH
Gliwice
17 - 17 EUR brutto / godzinę
Otrzymuj powiadomienia o nowych opiniach, ofertach pracy, aktualnościach oraz wywiadach!

Kasia Matyjewicz - Ekspertka Antymobbingowa
Wywiad z Sygnalistą
19.11.2025 12:35
Jak długo i w jakim okresie pracowała Pani w firmie? Jak układała się współpraca na początku?
Pracę w firmie Holbox Poland Sp. z o.o. rozpoczęłam w październiku 2018 roku. Początkowo atmosfera była dobra - po okresie próbnym zostałam jedyną osobą odpowiedzialną za sekretariat, kadry i księgowość. Mimo dużej ilości obowiązków radziłam sobie dobrze, a w firmie nie zgłaszano żadnych zastrzeżeń do mojej pracy. Przez lata rozwijałam się zawodowo, mając wsparcie przełożonego - dyrektora.
W 2022 roku dyrektor pozwolił mi zatrudnić dodatkową osobę do działu. Współpraca układała się dobrze, a relacje z szefem pozostawały neutralne i pozbawione napięć.
Kiedy zaczęły pojawiać się problemy, które ocenia Pani jako mobbing? Czy wiąże to Pani z jakimś konkretnym wydarzeniem/sytuacją?
Sytuacja zaczęła się zmieniać w 2024 roku, po zatrudnieniu przez dyrektora nowej pracownicy do działu jakości, odpowiadającego za kontrolę produkcji pod kątem błędów.
Nowa osoba, podwładna dyrektora, szybko zdobyła jego sympatię - spędzali ze sobą bardzo wiele czasu, w tym za zamkniętymi drzwiami w sali, gdzie nikt ich nie widział, jeździli do klientów, na zakupy w czasie pracy, np. po chleb. Było to o tyle dziwne, że poprzednia osoba na tym stanowisku miała minimalny kontakt z dyrektorem.
Z czasem nowej pracownicy zaczęło bardzo mocno zależeć na awansie. Dążyła do objęcia stanowiska kierowniczego na produkcji - wprost o tym mówiła, że nadawałaby się do tego lepiej, niż obecny kierownik. To stało się początkiem konfliktów w firmie.
W końcu jej się to udało - kierownik produkcji został zwolniony pod pretekstem likwidacji stanowiska, ale faktycznie jego obowiązki przejęła wspomniana pracownica, tylko że stanowisko nazwano inaczej.
Wówczas kolejnym „celem” stał się mój dział. Pracownica zaczęła się dopytywać, co dokładnie robimy, czym się zajmujemy, a nawet - ingerować w nasze obowiązki. My z kolei, jako jeden z niewielu działów, byłyśmy w stanie stwierdzić, że ta osoba po prostu nie zna się na sprawach kierowniczych i mówiłyśmy o tym głośno, na forum pracowników biurowych. Tak się też składało, że ja byłam jedną z nielicznych osób, które dyrektor chwalił przy innych - może to też wpłynęło na odbiór mnie przez nową pracownicę-kierowniczkę.
Coraz dobitniej zaczęła szukać błędów w naszej pracy - jak tylko usłyszała cokolwiek, co mogłoby wskazywać, że coś się u nas nie zgadza, albo że mamy z czymś problem, to od razu dyrektor się dowiadywał - po prostu kierowała się bezpośrednio do jego gabinetu. W teorii nie słyszałam, o czym rozmawiają na osobności, ale jak mogłam nie myśleć, że to ona inicjuje problem, skoro po jej wyjściu z jego gabinetu, albo po ich powrocie z wypadu do sklepu, od razu byłam wzywana na rozmowę, a nawet dyrektor mówił wprost, że konsultowali razem daną sprawę.
Często wręcz miałam takie wrażenie, że ona sama tworzy jakiś problem, aby zobaczyć, czy sobie poradzimy. Cedowała na nas też niektóre swoje obowiązki, choć mój dział i tak przejął już część zadań poprzedniego kierownika produkcji, ale teraz dodatkowo trzeba było pilnować jej pracy. Musiałyśmy np. sprawdzać tabele z premiami, które zgodnie z zakresem obowiązków na kierowniczym stanowisku powinna wypełniać ona. Jeżeli popełniała przy tym błędy, to dyrektor w żaden sposób nie reagował, nawet jeśli wprost mówiłyśmy, że coś jest źle właśnie po stronie pani kierownik. Ale jeśli zrobiła błąd inna osoba, to ponosiła konsekwencje, choćby w postaci uwag, najczęściej bardzo przykrych i to niestety na forum.
Kiedy zgłaszałyśmy z koleżanką (czyli de facto całym działem) przeciążenie pracą, dyrektor zlecił mi rekrutację nowej osoby. Po dwóch miesiącach poszukiwań znalazłam trzy kompetentne kandydatki, jednak dyrektor wybrał swojego siostrzeńca - bez doświadczenia i wykształcenia kierunkowego. Jego rola okazała się inna - miał „wchodzić” w nasz dział i przekazywać przełożonym, o czym rozmawiamy. Powiedział nam wprost, że kierowniczka kazała mu zawiadamiać o wszystkim, co robimy i mówimy, szczególnie o niej i o dyrektorze oraz o ich relacji. Wielokrotnie wzywała go do swojego biura i wypytywała go.
Jak dokładnie przejawiały się sytuacje oceniane przez Panią jako mobbing?
W grudniu 2024 roku (w zasadzie od października, ale w grudniu był tydzień, gdy cały czas płakałam przez dyrektora), doszło do jednej z najbardziej dotkliwych sytuacji. Dyrektor w obecności kilku osób podniósł na mnie głos, mówiąc, że to nie ja będę decydować o czasie pracy nowego pracownika mojego działu, mimo że formalnie byłam jego przełożoną. Gdy spokojnie zwróciłam uwagę na ton, w jego oczach dostrzegłam wrogość i ostrzeżenie. Po rozmowie z kierowniczką produkcji (widziałam, jak wtedy wchodzili do salki), wrócił do mnie i wezwał na osobiste spotkanie, gdzie zarzucił mi wymyślanie problemów i nadmierną wrażliwość. Trzeba tu dodać, że byłam pierwszą osobą, która odważyła się zwrócić mu uwagę. Cały czas w trakcie tego naszego spotkania w cztery oczy mówił podniesionym głosem, a ja wyszłam zapłakana.
Innym razem, podczas szkolenia nowego pracownika, w żartobliwym tonie powiedziałam: "To nie jest przedszkole, trzeba robić notatki". Kierowniczka produkcji natychmiast zgłosiła to jako mobbing. Dyrektor wezwał mnie na rozmowę, twierdząc, że nowy pracownik poczuł się urażony. Zaprosił mnie i tego nowego pracownika na wspólne spotkanie, a nowy pracownik, zapytany wprost o tę sytuację, zaprzeczył, że tak się poczuł. Moja prośba, by wyjaśnić tę sprawę na forum, wystosowana w obecności pozostałych pracowników działu, została odrzucona. Dyrektor powiedział po prostu, że nic się nie stało.
Pojawiały się też kolejne próby podważania mojej pozycji - dyrektor często wzywał mnie „na rozmowę”, co niemal zawsze kończyło się krytyką, np. słowami: „jak możesz tego nie wiedzieć”, „nie jesteś chyba taka głupia, żeby tego nie wiedzieć”, „miałem cię za mądrzejszą”, insynuacjami lub próbami zarzucania mi cudzych błędów, np. to, czego nie zrobił jego siostrzeniec, przypisywał mi. Że siostrzeniec nie wie, gdzie znajduje się jakiś plik, że nie sprawdzał tego, co miał sprawdzać, że nie umiał czy zapomniał wystawić faktury. Albo że siostrzeniec zamiast l4 wpisywał pracownikowi urlop, czy zamiast urlopu - opiekę na dziecko. Dyrektor mówił, że to ja zrobiłam albo że mogłam to sprawdzić. A nie sprawdzałam, bo sam dyrektor ustalił, że listami obecności zajmuje się tylko i wyłącznie siostrzeniec.
Zresztą, dyrektor właśnie w rozmowach ze mną najczęściej krytykował pracę innych i zarzucał mi, że to przeze mnie. Według mnie chciał, żebym poczuła się winna. Bo jeśli chodzi o moją pracę, to nie mógł się do niczego przyczepić, dlatego, jak sądzę, krytykował pracę osób, które lubiłam, aby mnie skrzywdzić. Moją winą według niego było na przykład to, że nie sprawdziłam pliku od koleżanki z działu. Tylko że ja nie miałam tego w zakresie obowiązków. Te osoby podlegały bezpośrednio dyrektorowi, a ja nie miałam nawet stanowiska kierowniczego. Byłam specjalistą i miałam swój własny zakres obowiązków. Przecież chyba po to właśnie zatrudnione zostały te osoby, by nas odciążyć, by przejąć część obowiązków i wykonywać je samodzielnie.
Czy te sytuacje zmieniały swą częstotliwość lub formę w czasie? Czy można to z czymś powiązać?
Wszystko rozpoczęło się i nasiliło w momencie zwolnienia kierownika produkcji.
Czy opisywane problemy wpłynęły na Pani zdrowie psychiczne i fizyczne?
Z czasem każdy sygnał i rozmowa z dyrektorem wywoływały u mnie lęk i napięcie. Bałam się wracać po dniu wolnym - zawsze czekał krzyk i obwinianie mnie. Wolałam nie brać urlopu, by móc spokojnie spać.
W grudniu 2024 rozpoczęły się moje problemy ze snem. Zaczęłam być rozdrażniona, często bolała mnie głowa, trzęsły mi się ręce. W maju postanowiłam udać się do lekarza po pomoc. Zostały mi przepisane leki na sen oraz lekarz zadecydował, że w moim stanie nie jest możliwa dalsza praca w tamtym miejscu, nie tylko w tamtym momencie, ale w ogóle. Zostało mi wystawione kilkumiesięczne zwolnienie lekarskie.
Czy spotkały Panią konsekwencje zawodowe w wyniku doświadczanych trudności?
Z czasem byłam odsuwana od ważnych wiadomości albo też podejmowano decyzje poza mną. Dyrektor zaczął przekazywać moje obowiązki swojemu siostrzeńcowi oraz córce. Nie usłyszałam nigdy żadnego argumentu, dlaczego tak się dzieje.
Byłam również odsuwana od informacji, które były niezbędne w mojej pracy. Jednak w momencie, gdy pojawiał się problem, to ja byłam odpowiedzialna za rozwiązanie go, ponieważ wyżej wymienione osoby po prostu nie radziły sobie.
Jakie relacje z osobą/osobami generującymi te problematyczne sytuacje mieli inni współpracownicy?
Często byłam świadkiem, jak dyrektor przy innych nazywał kogoś „nieudacznikiem” lub drwił z wyglądu. Często krzyczał na innych pracowników i ich poniżał, wyzywał na forum, np. że ktoś jest beznadziejny, bo zrobił to czy to źle i że po nieudaczniku nikt poprawiał nie będzie. Oczywiście praca wykonana była poprawnie. Na to wszystko nikt nie reagował, ponieważ każdy zwyczajnie bał się utraty pracy.
W kontekście tych błędów, to czasami zdarzało się, że dyrektor sam wykonywał jakieś zadanie, np. gdy pracownik zajmujący się tym na co dzień miał wolne. I pamiętam, że jak raz zwróciłam dyrektorowi uwagę, że zestawienie zawiera błędy, to tylko machnął ręką i powiedział, że trudno, że tak ma zostać. Ale gdyby tak było w przypadku kogoś innego...
W momencie, gdy coś nie podobało się kierowniczce produkcji lub też jakaś osoba jej się nie podobała, to zaczynała się nagonka - wzywano taką osobę (lub jej współpracownika) na rozmowę z dyrektorem i kierowniczką. W trakcie takiego spotkania zadawano tendencyjne pytania o to, czy on lub współpracownik radzi sobie na stanowisku, czy robi coś źle, czy może coś się komuś nie podoba. Potem proszono kolejną osobę i informowano ją, że ktoś powiedział coś o niej lub innej osobie. To miało efekt donosicielstwa albo wzajemnego skłócenia. Pracownicy cieszyli się, kiedy to nie na nich padało i wielu z nich mówiło, że póki to nie oni są obrani na ofiarę, to nic nie będą z tym robić, ponieważ boją się, że będą następni.
Czy w trakcie pracy pojawiły się momenty wsparcia – od współpracowników, znajomych, rodziny?
Miałam ogromne wsparcie u koleżanki z działu. Oczywiście mój mąż, mama oraz przyjaciele wspierali mnie i sugerowali, abym zmieniła pracę.
Czy próbowała Pani zgłosić problem wewnętrznie? W jaki dokładnie sposób? Jaka była reakcja firmy/przełożonych, czy miała Pani wsparcie?
Po moim przejściu na zwolnienie lekarskie wysłałam wiadomość do zarządu w Holandii, opisując powód, dlaczego muszę zrezygnować z pracy. Wskazałam dokładnie, co działo się w firmie. Jednak moja wiadomość została bez jakiejkolwiek odpowiedzi.
Zamiast wsparcia w chorobie, dyrektor zlecił kontrolę ZUS (pani na kontroli powiedziała o tym wprost), która potwierdziła zasadność zwolnienia. Wysłałam wtedy kolejną wiadomość do zarządu z informacją, że lekarz orzecznik potwierdził moją depresję.
Czy zgłaszała Pani gdzieś tę sytuację zewnętrznie?
Skontaktowałam się tylko z Państwem.
Jak zakończyła się współpraca z firmą? Jeśli nadal Pani pracuje – jak obecnie układają się stosunki z pracodawcą?
Pod koniec lipca złożyłam wypowiedzenie. Zdrowie jest dla mnie ważniejsze niż powrót do życia w ciągłym strachu. Wysłałam dokument dyrektorowi, a w odpowiedzi, w trakcie zwolnienia, otrzymałam od niego dwie wiadomości: jedną z prośbą o podanie hasła do pliku i jednocześnie groźbą, że poniosę konsekwencje finansowe oraz drugą, o zdaniu kluczy i haseł. Przeczytałam, że jeśli nie podam haseł, to poniosę koszty odzyskiwania ich. Tymczasem wszystkie hasła są zapisane na dysku, do którego dyrektor ma dostęp i wielokrotnie mi ten plik pokazywał.
Do końca października przebywałam na zwolnieniu lekarskim. Od listopada rozpoczęłam nową pracę. Nie miałam żadnego problemu ze znalezieniem nowego miejsca zatrudnienia. Wiele firm zaproponowało mi etat. Mówię o tym dlatego, że pracując w Holbox, dyrektor wielokrotnie mi powtarzał, że nigdzie nie znajdę innej pracy, że będę miała problem, bo to on jest najlepszym szefem. I nawet, jak się zwolnię, to szybko wrócę.
Czy z perspektywy czasu uważa Pani, że firma mogła podjąć inne działania, aby zapobiec tej sytuacji?
Bardzo żałuję, że nie odeszłam z tej firmy wcześniej. Powinnam to zrobić już w momencie, kiedy zaczęła się nagonka na moją osobę. Powinnam również zareagować przy sytuacji z kierownikiem produkcji.
Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać innym osobom, które mogą znajdować się w podobnej sytuacji?
Chciałabym, aby ludzie nie bali się reagować na wszelkie przejawy mobbingu w ich miejscu pracy. Nie powinno być tak, że pozwalamy na takie zachowania. Oprawcy czują się wtedy bezkarni.

Kasia Matyjewicz - Ekspertka Antymobbingowa
Wywiad przedstawia osobiste doświadczenia rozmówczyni związane z jej zatrudnieniem w firmie Holbox Poland. Odpowiedzi stanowią spojrzenie pracowniczki na przebieg współpracy, relacje w miejscu pracy oraz sytuacje, które ją dotyczyły. Naszym zadaniem nie jest ocena opisanych zdarzeń, tylko przedstawienie perspektywy osoby zatrudnionej oraz umożliwienie jej podzielenia się własną historią i doświadczeniami zawodowymi. Serdecznie dziękujemy rozmówczyni za szczerość, otwartość i podzielenie się swoimi przeżyciami.
Stanowisko firmy Holbox Poland: Firma nie udzieliła komentarza
Naszym celem jest przedstawienie perspektywy obu stron oraz zachowanie rzetelności i bezstronności w opisywaniu zagadnień poruszanych w ramach kampanii. W nawiązaniu do treści wywiadu zwróciliśmy się do Holbox Poland z prośbą o przedstawienie stanowiska, jednak firma nie odniosła się do przesłanych pytań.