Postanowiłem dołożyć swoją cegiełkę do pojawiających się opinii o BEC. Postaram się być najbardziej obiektywny jak to możliwe, choć wiadomo, że doświadczenie zależy od konkretnego zespołu i projektu. Jako że BEC jest dużą firmą, opiszę sytuacje, które dotknęły mnie oraz moich znajomych w ostatnich latach.
1. Brak kompetencji wyższej kadry kierowniczej
Celowo piszę „wyższej”, ponieważ miałem przyjemność współpracować z kilkoma managerami niższego szczebla i w zasadzie niewiele było ważnych decyzji, o których dowiadywali się oni znacząco szybciej niż szeregowi pracownicy. Firma sprawia wrażenie, jakby zupełnie nie miała pojęcia, co robić – zarówno pod kątem biznesowym, jak i technologicznym.
Przykłady:
• Management w BEC jest niezwykle „zabetonowany”. Jakiekolwiek próby innowacji wymagają lat starań, próśb i walki wielu osób tylko po to, aby ostatecznie ktoś z duńskiego kierownictwa stwierdził, że „w sumie po co”. Dług technologiczny firmy jest naprawdę spory, a obecne próby walki z nim nie mogą się powieść z powodu przestarzałych procedur.
• Projekt chmurowy: Jakiś czas temu firma zainwestowała ogromne pieniądze w projekt chmurowy. Miał być on potężny; na rozmowach rekrutacyjnych obiecywano specjalistom od Azure „cuda wianki”. Szkoda, że projekt ten okazał się zwykłą wydmuszką. W praktyce jeszcze w trakcie jego trwania wielu managerów i Product Ownerów rozmawiało o tym, że klienci BEC albo w ogóle o projekcie nie wiedzą, albo go po prostu nie chcą. Skutek: Część pracowników była jeszcze na etapie onboardingu, kiedy projekt, na który zostali zatrudnieni, upadł. W efekcie specjaliści od Azure dostali oferty typu: „A może zostaniecie programistami Java?”.
• Biuro w Lublinie: Innym przykładem jest otwarcie biura w Lublinie. Zatrudniono tam pracowników na stanowiska seniorskie, organizowano ogromne konferencje otwarcia i składano huczne obietnice – Lublin miał być „drugą doliną krzemową”. Chwilę później zdecydowano się zlikwidować tamtejsze biuro a pracowników chciano „przymusić” do przejścia do Warszawskiego biura. Na obronę Bec powiem że dostali oni dobre warunki odejścia.
• Komunikacja ale o tym później.
2. Komunikacja
W BEC nie istnieje coś takiego jak rzetelna komunikacja między managementem a pracownikami. Informacje są filtrowane w taki sposób, że dla szeregowego pracownika jedynym potencjalnym źródłem informacji są plotki.
Przykłady braku transparentności:
• Polityka powrotu do biur: Przykładem jest wspomniany tu wielokrotnie problem obecności w biurze. Komunikacja, która wyszła ze strony managementu jeszcze 3 lata temu, brzmiała: „8 days no matter what”. Miało to być 8 dni pracy zdalnej dla pracownika miesięcznie, niezależnie od choroby czy innych problemów. Nie minęło jednak kilka miesięcy, gdy zasada ta nagle zamieniła się w 60% obecności w biurze. Nie brzmi to jak znacząca różnica, ale w rzeczywistości nią jest. Wystarczy, że pojedziesz na urlop, a pula wszystkich dni roboczych w miesiącu maleje, przez co 40% pracy zdalnej to wcale nie jest obiecane 8 dni. Problem jest taki że ta zmiana nigdy nie została zakomunikowana. W pewnym momencie niektórzy dostali po prostu „ochrzan” od managera, potem były plotki. Managerowie pytani jakie są warunki pracy zdalnej mówili, że nie wiedzą. Często przekazywali oni sprzeczne ze sobą informacje. Nigdy nie było żadnej oficjalnej informacji dla pracowników, że ich warunki pracy zdalnej właśnie się pogorszyły. Jedynym źródłem informacji w tej sprawie były plotki i to pokazuje sposób przekazywania informacji przez zarząd Bec. Komunikacja jakie są zasady pojawiła się w zasadzie parę miesięcy temu przy masowych zwolnieniach, ale o tym jeszcze potem.
• „Okazjonalna praca zdalna”: Firma obiecywała taką możliwość w nagłych przypadkach, np. przy delikatnej chorobie czy sytuacjach losowych. Sporo osób chciało z tego korzystać, ALE – jak sam szef biura później wielokrotnie podkreślał z dumą – on nawet nie czyta powodów tych próśb i odrzuca wszystko z automatu. Ludzie mieli odrzucane wnioski o pracę zdalną z powodów naprawdę poważnych chorób bądź urazów i mimo chęci pracy musieli brać l4 lub jako kontraktorzy nie zarabiać. Nie znam firmy, w której stosowano by takie praktyki. Tutaj pojawia się również problem nepotyzmu, o którym wspomnę w dalszej części. Warto tutaj dodać również, że dosłownie na dniach nasza liczba okazjonalnych dni została zmniejszona do 0 w systemie, o czym nie było również komunikacji.