Logowanie dla kandydatów/kursantów

Rejestracja | Zapomniałem hasła

Logowanie dla Pracodawców

Rejestracja pracodawcy | Zapomniałem hasła

Nowe zasady dotyczące cookies
Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

plus Dodaj ofertę pracy | Logowanie
Praca opiekunka
Kursy / Szkolenia - zobacz wszystkie 199!
Praca w Niemczech dla opiekunek - płacimy o 1000 zł więcej niż konkurencja
Sortuj: Najnowsze | Najstarsze

Opinie o Rimec Atlanco S.A.

Pracowałeś w firmie Rimec Atlanco S.A. i chcesz podzielić się opinią o niej? A może chciałbyś w niej pracować i zastanawiasz się, jakie warunki oferuje pracodawca? Dodaj wpis - może on pomóc Tobie i innym zainteresowanym osobom w uzyskaniu poszukiwanych informacji.

zdjecie uzytkownika
to o co chodzi? - 2014-11-12 19:11:43 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
operatorze bo ja chciałem właśnie podjąć współpracę na pracę tymczasową. ale przeczytrałem to co napisałeś i zaczynam się mocno niepokoić. Szczerze to chciałem wyjechać zarobic duzo i wrócić szczęśliwie i robić dalej remont swojego domu. a tutaj takie inforamcje, naprawdę jest tak źle z tą kasą, żeby ją odzyskać?
zdjecie uzytkownika
mariola - 2014-11-13 09:20:47 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Też już widziałam różne nazwy, ale to ta sama firma.
Ogólnie wynagrodzenie na czas i plus tej firmy, że opłacają przejazdy czy to busem czy autobusem.
Ale co do wynagrodzenia to żadna rewelacja za dobry język, prawo jazdy i doświadczenie można dostać max do 2200 euro, a człowiek spędza tam czas 24h i zawsze jak jechałam pierwsza w nowe miejsce to dostawałam nieprawdziwe opisy stanu zdrowia Pflegebeduerftige i przez to starcia czy z rodziną
Gdyby nie to, że w Polsce ciężko z pracą i też ciężka sytuacja finansowa to w ogóle nie odważyłabym się na wyjazd.
Niestety jest bardzo dużo agencji pośrednictw pracy i co by nie gadac to nie jest zla firma ,znam koleżanki które mają około 1500 euro za ta samą prace .
zdjecie uzytkownika
anka - 2014-11-13 10:07:20 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
mam takie problem jestem w niemczech, z firmy rimec wlasnie i jestem na bawarii, z firma nie mam problemow najmniejszych wszystko fajnie, jestem tu nie caly miesiac dostalam juz zaliczke nawet, mam 25 lat zdawalam mature z niemieckiego, w firmie tez przeszlam tes jezykowy, zarabiam 2100euro na reke, ale mam taki problem, ze albo mi sie cos poprzestawialo, albo ja nie rozumiem tych ludzi, mowia takim slangiem, ze ni w zab ich nie rozumiem, tylko przytakuje im i sie usmiecham albo mowie cos po niemiecku i oni mnie rozumieja, ale ja ich wogole, boje sie, ze z tego moze wyjsc jakis kwas, nie chce zeby firma miala klopoty, i mimo, ze rodzina jest w porzadku to meczy mnie ta sytuacja, nie wiem co robic? chcialabym gdzies przejechac, ale nie za mniejsze pieniadze, boje sie ze jak powiem w firmie, ze to chodzi o jezyk to zaproponuja mi jakies nedzne grosze, albo wypiernicza spowrotem do Polski, a przysiegam, ze choc to moja pierwszy wyjazd do niemiec to nie jestem glupia osoba, mialam w LO caly czas niemiecki, mature ustna zdalam na prawie 100% i nie wiem co sie stalo. nie wiem co powiedziec firmie. co robic? doradzcie
zdjecie uzytkownika
baja - 2014-11-13 11:03:35 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (1)
bo ty myslisz ze wszedzie bedo gadac jak ty se tego chcesz.z czasem sie oswoisz.ile ty tam jestes niewiasto,co?wszystko czasu potrzebuje,to nie je tak chop siup odrazu. udawaj ze wszystko czaisz a z czasem samo wejdzie za tak ma byc a nie inaczej.to tak jak wszedzie je, so miejsca gdzie wyraznie gadaja a so miejsca gdzie gadajo nie wiadom co.a bajerow to radze ci sie trzymac bo tam najlepiej placo slyszala ja. bogate miasto. takze jak fajne masz robote to sie trzym jej,a jak nie to daj kontakt to ja cie zastapie chetnie tam wyjade,ale w okolicach czerwca :) glowa do gory.ca nas nie zabije to nas wzmocni Kochana! To nie wiara czyni cuda tylko ludzie ktorzy nie stracili wiary !Koko dzambo i do przodu!
zdjecie uzytkownika
ramona - 2014-11-13 11:18:32 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (1)
Etam co się wstydzisz, ludzie tam mówią innym dialektem i nikt nie wymaga od młodej dziewczyny, aby też takim się posługiwała. Masz dwa wyjścia, albo powiesz, że jest za ciężko, albo prawdę o tym języku. Jak znam tą firmę to zrozumieją, zadzwoń do biura, jak się dodzwonisz :P, ale myślę, że nie będzie problemu. Poza tym mają sporo nowych ofert, więc pewnie gdzieś Cię przeniosą.
zdjecie uzytkownika
anka - 2014-11-13 11:33:22 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
hehe dzięki dziewczyny za odpowiedź, tak się zbieram, żeby maila napisać, bo jakoś mi lepiej niż zadzwonić.
zdjecie uzytkownika
anka - 2014-11-13 12:34:48 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (1)
zadzwonilam... i uffffff, ale ulge czuje, 24 listopada jade na zamiane do Berlina. Uff. Kawal drogi, ale kupia mi bilet, jestem taka szczesliwa nawet sobie nie wyobrazacie. Az sie rozbeczalam przez ten telefon, to chyba z emocji, ale uspokoili mnie, zadnych roszczen, zaplaca za to normalnie, powiedzieli, ze takie rzeczy sie zdarzaja, zadnych pretensji. kamien z serca, pytali czy moze mam kogos na zamiane, to jakby ktos chcial to niech dzwoni do biura, powiedzieli, ze potrzebuja dwa tygodnie na zamiane, wiec mniemam, iz oferta jest wolna. Mowie Wam, ale ulga, czuje sie ze 20kg lzejsza :D:D:D dzieki za pomoc dziewczyny :* a spytali czemu chce zmienic miejsce i powiedzialam prawde, ze oferta jest fajna ale nie daje rary z jezykiem i oplacilo sie, a tak sie balam. aaa i najlepsze w tym berlinie jest co prawda ciezsza oferta, bo dwie osoby na wozku, ale za 2700€. jednak prawda sie oplaca.
zdjecie uzytkownika
baja - 2014-11-13 13:06:01 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (1)
to gdzie mam dzwonic? ja pojade za ciebie niewsiasto. obys sobie dala rade przy tych dwoch osobach na wozku. mloda i do takiej roboty....toz ty na dyskotekach powinnas sie byla rozbijac a nie do takiej orki.no ale kazdy wie na co sie decyduje...dawaj kontakt to bede sie pisac na zastepstwo.
powodzonka w berlinie niewiasto!
zdjecie uzytkownika
anka - 2014-11-14 08:15:03 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (1)
( usunięte przez administratora ) powiedz, ze dzwonisz na zastepstwo za Karoline do Ingolstadt do pani Maier. Jakbys mogla przyjechac na 24 juz to bym Ci wszystko pokazala co i jak.
I przygotowala wszystko i pokazala, ogolnie sklepy sa blisko, rodzina przyjezdza z monachium co jakis czas, ale nie patrza mi na rece, babcia nawet kieszonkowe dawala mi jak jej przynoscilam reszte z zakupow, moj chlopak byl tu na swieta, to tez nie bylo problemow tylko ten jezyk, to juz on ich bardziej rozumial niz ja. Mysle, ze dam sobie rade w berlinie, bo mam doswiadczenie w opiece nad starszymi osobami, a takze opiekowalam sie moim tata po wylewie dlugi czas i dalismy rade.
zdjecie uzytkownika
los - 2014-11-14 08:37:21 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (2)
Powiem szczerze, że gdyby nie brak pracy w Polsce, gdyby nie nędzne płace, to nigdy bym się nie zdecydowała na pracę w opiece. Praca nie należy do przyjemnych - to harówa od rana do wieczora, nierzadko też w nocy, kiedy podopieczny się budzi. Znoszenie humorów podopiecznych, ich krzyków i obelg kierowanych pod adresem opiekunek,podejmowanie ryzykownych decyzji. Krótko ujmując, od rana do wieczora na wysokich obrotach, z oczami dookoła glowy. Jedyną rzeczą, która mnie trzymała w tej pracy były jak na polskie warunki godziwe pieniądze. Choć to, co musiałam niejednokrotnie znosić, nie ma zapewne ceny.

Czy jestem zbulwersowana ? Po części tak. Czy jestem innego zdania ? Zdecydowanie tak.
Skończyłam studia, pracowałam na stanowiskach kierowniczych. Można powiedzieć, że jestem oczytana, wykształcona i inteligentna. Raczej w średnim wieku, niemłoda. Zgłosiłam się do urzędu pracy sama, chcąc pojechać na szkolenie, które przygotuje mnie do podjęcia pracy w charakterze opiekunki w Niemczech. Sama znalazłam firmę, która to organizuje i sama wydeptałam dofinansowanie w urzędzie, kłócąc się wielokrotnie. Nudne będzie stwierdzenie, że jak o wszystko w tym kraju, ale taka jest prawda.

Kurs intensywny z języka niemieckiego trwał 3 tygodnie od 8.00 do 20.00. Odcięci od świata, uczyliśmy się podstaw języka niemieckiego i opieki nad osobami starszymi . Bardzo dziękuję w tym miejscu za wiedzę przekazaną w trakcie szkolenia. W przeciwnym razie nie odważyłabym się wyjechać do pracy w charakterze opiekunki. Mimo, że mam zapędy by być „ siostrą miłosierdzia”. To miało być moje nowe zajęcie.Po zakończonym kursie i egzaminie zdanym na 5 , poddana zostałam weryfikacji przez agencję w Polsce. Pracę dostałam niemal natychmiast. Wyjechałam do opieki nad małżeństwem. Kobieta bardzo chora, mężczyzna w lepszej formie, ale z problemami uzależnienia od alkoholu i demencją starczą. Nie było łatwo, ale wiedziałam, że są oboje chorzy, a ja jestem po to, by im pomóc. Świetni ludzie. Kulturalni, wykształceni, inteligentni. Niestety, znajość języka nabyta w Polsce została brutalnie skonfrontowana przez rzeczywistość. ”Niemiecki” niemiecki jest zupełnie inny niż „polski” niemiecki. Z pomocą przyszła mi rodzina małżeństwa ,którym się opiekowałam. Dostałam książki do nauki, płyty i zostałam otoczona opieką, mimo, iż ja tę opiekę miałam świadczyć.
Nie było łatwo, stan Pani był fatalny. Każda noc mogła być ostatnią. Powtórzę było ciężko, ale ja traktowałam to jak misję, jak potwierdzenie człowieczeństwa. Wszystko nabierało zupełnie innych wartości i priorytetów. Na szczęście zostało mi to do dzisiaj. Bardzo wartościowe doświadczenie. Jestem dumna ,że mogłam być z tymi ludźmi. Obcy potraktowali mnie jak rodzinę. Kobieta zmarła, ale zostanie w moim sercu na zawsze.
Pozostałe kwestie materialne i organizacyjne – bez zarzutu. Niczego mi nie brakowało.

Trzeba mieć świadomość, że podejmując się takiego zadania opieki 24 godzin i 7 dni w tygodniu wchodzi się w relacje bliskie, intymne. Nie wolno przy tym zapominać, że problemy są wszędzie i dotyczą każdej rodziny. Tutaj stajemy się uczestnikami życia tychże rodzin.

Byłam u dwóch rodzin. W dwóch różnych miejscach Niemiec. Po dwóch tygodniach przerwy w kraju wyjechałam do drugiej osoby. Kobieta, wdowa po udarze, lewa strona bezwładna.Z depresją i fatalnie prowadzonym leczeniem. Trafiła z tego powodu do szpitala właśnie z udarem. Byłam pierwszą opiekunką. Była też zorganizowana nowa opieka medyczna – zarówno pielęgniarki, jak i lekarz. Szczęśliwie wszyscy pracowaliśmy nad poprawą zdrowia tej Pani.Wszyscy oprócz niej samej. Kompletnie nie widziała sensu życia. Miała wnuka, który opiekował się nią i jej domem. Mieszkał też od czasu do czasu. Poza wszelką dyskusją był osobą najważniejszą w jej życiu. Decydował o wszystkim. Czy był dobrym człowiekiem? Nie mnie to oceniać. Był jednak osobą z problemami natury psychicznej – miewał stany depresyjno-maniakalne. W trakcie rozwodu nie do końca spełnione aspiracje , w trakcie budowania drugiego związku … i wielkimi chęciami zdobywania wszystkich kobiet, by potwierdzić swą atrakcyjność. Bezczelny, przebiegły, ale jednak od czasu do czasu uczynny.

Co mu chodziło po głowie, tego się zapewne nie dowiem. To on był powodem problemów w domu. Skonfliktowany z całym środowiskiem babci. Po wielu tygodniach morderczej pracy - nie tylko mojej, ale innych osób także - prób nieudanych w dobieraniu odpowiedniego leku uspokającego i nasennego, ustabilizowaliśmy stan „Pani”. Wszystko stało się jasne, gdy wyrwała kroplówkę w brzucha, na oczach trzech dorosłych, sprawnych osób. Chciała umrzeć. Żyje nadal, gdyż na mocne serce. Obiecałam ,że zostanę do chwili jej śmierci. Prosiła mnie o to. Przywiązała się do mnie. Nie byłam w stanie, sytuacja między jej wnukiem, a mną była beznadziejna i nie rokowała dobrze na przyszłość. Nie zgodziłam się na bycie jego„ żoną”. Dyplomatycznie ujmując sprawę.
zdjecie uzytkownika
los.cd - 2014-11-14 08:45:17 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (2)
- Pierwszym sygnałem alarmowym, że coś jest nie tak była przypadkowa rozmowa z sąsiadem. Przyszedł wieczorem odnieść omyłkowo dostarczoną przesyłkę. Podobno wyczuł od naszej opiekunki woń wódki. Przed chorobom był z Babcią w dobrych stosunkach, więc wspomniał o tym przy najbliższej okazji. Nie uwierzyliśmy. Stawialiśmy naszą S. na piedestale, nie biorąc pod uwagę, że może mieć problem z alkoholem. Była przecież taka wzorowa, pełna empatii, pomocna.- ciągnie swą opowieść clara. Wiele z oszukanych internautek opisuje sposób w jaki naiwnie ignorowały wiadomość o alkoholowym problemie pracownic. Opiekunki wzbudzały w nich tak duże zaufanie, że wypierały wszelkie oskarżenia ze strony sąsiadów, znajomych czy rodziny. Dziś żałują. - Największy cios przyszedł znienacka. Pomimo wcześniejszych sygnałów (np. butelek po winie w śmietniku) zdecydowaliśmy się z mężem pojechać na komunię chrześniaka do miasta oddalonego od naszego o 100 kilometrów. Na naszą decyzję w dużej mierze wpłynęły jej przekonywania, że nie ma problemu, zajmie się Tatą jak zwykle. Mówiła, ze mamy się dobrze bawić i o nic nie martwić. Dlatego kiedy zadzwoniłam wieczorem i nikt nie odebrał nie byłam specjalnie zaniepokojona, uznałam że oboje śpią.- zwierza się Lilyyy. - Wróciliśmy następnego dnia. Jaki był mój szok kiedy zobaczyłam ją leżącą na ziemi w towarzystwie trzech osuszonych butelek taniego trunku i swoich wymiocin! Ojciec zaś leżał w łóżku nieprzerwanie od poprzedniego dnia, głodny, wycieńczony i niezdolny wezwać pomocy. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Nie każdy przypadek kończy się tak tragicznie, lecz jej poprzedniczka ma podobne doświadczenia. - W urodziny postanowiłam wraz ze znajomymi wybrać się na imprezę do jednego z klubów za miastem. Z domu wychodziłam w przekonaniu, że zostawiam Babcię w najlepszych rękach. Zdziwiło mnie że, tuż przed północą na wyświetlaczu mojego telefonu pojawił się numer domowy. Jakie było moje przerażenie, gdy w słuchawce usłyszałam słaby głos Babci. Powiedziała, że opiekunka spiła się do nieprzytomności, a kiedy Babcia prosiła o pomoc w skorzystaniu z toalety zaczęła się awanturować, że ta nie daje jej spać i zostawiła ją samą sobie. Natychmiast wróciłam do domu i zakończyłam naszą współpracę raz na zawsze.- pisze rozgoryczona koleżanka. Trudno się jej dziwić. W takich wypadkach agencje zazwyczaj działają natychmiastowo. Większość z nich posiada numer alarmowy, na który o każdej porze dnia i nocy można zgłaszać się wszelkie niecierpiące zwłoki sprawy. A opisane przez internautki sytuacje na pewno do takich należą.
zdjecie uzytkownika
Hanka - 2014-11-17 09:07:16 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Tak na wesolo ,chcialabym opisac moj 1-wszy wyjazd
Dostalam wyjazd do Duisburga,znajomosc jezyka prawie rowna zero ,zajechalam ,komorka nie funkcjonowala,do rodziny nie moglam sie dodzwonic ,nikt po mnie oczywiscie nie wyjechal(bo ja mialam wczesniej zadzwonic).Siadlam na przystanku i nie tylko zapomnialam ze strachu tych paru slow niemieckich ale polskiego tez!
I nagle obok pani oddzywa sie do mnie o Boze w jezyku polskim!!!!!!!!!!!wypytala mnie o wszystko i sama zadzwonila ze swojej komorki do rodzioinki ,ktora zjawila sie po 1/2 godzinie.Dobry duch nad kazdym czuwa wierzcie mi Mialam tez podac kaczke panu do siusiania ,frau krzyczy helena flasche holen ....polecialam bez namyslu do piwnicy i przynioslam flaszke wina hahaha dziwiac sie ,ze z samego rana chce im sie wina ale byl ubaw ...no i kazdy sie usmial a dziadek sie zsikal.Na tym koncze ,napewno kazda z Was przezyla cos smiesznego ....piszcie .
zdjecie uzytkownika
a to moja - 2014-11-17 16:01:23 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
W wakacje pracowałam w Niemczech jako opiekunka starszego Pana.
Codziennym rytuałem było oglądanie wiadomości. Pewnego dnia w
wiadomościach zaczęto wyśmiewać Polaków, że nie zdążą na Euro 2012
wybudować stadionów, autostrad, a nawet wystarczającej ilości hoteli.
Między mną, a dziadkiem rozwinęła się dyskusja, w której nagle
zeszliśmy na temat Wrocławia. Dziadek twierdził, że Polacy ukradli
Niemcom Wrocław. Olałam to i myślałam, aby wytrzymać te 6 miesięcy i
wrócić. Kładąc dziadka spać ten zaczął wyzywać mnie od złodziei,
szturchał mnie swoja laska, w końcu zaczął obrażać Polaków, że są
leniwi, że kobiety to dziwki itp. Nie wytrzymałam i powiedziałam tylko, że
"My opiekujemy się rodziną, a pańska rodzina się na Pana wypięła, a
niemieckie kobiety są obrzydliwe, pierdzą nawet w miejscach
publicznych" itp. Zostałam zwolniona po 3 tygodniach. Dziadek narobił
sobie siniaków własną laską i pojechał na obdukcję. Zostałam oskarżona
o pobicie.
zdjecie uzytkownika
ela - 2014-11-18 08:40:20 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Wywinęłam niezły numer, prawie upiłam babcię. Babcia jest smakoszem Malzgetrank, to jest takie piwo bezalkoholowe. Młody czyli wnuk babci wyjechał, babcine piwo się skończyło, więc poszłam do najbliższego sklepu i kupiłam 4 butelko. Babcia spragniona, pociagnęła ostro z flaszki i nagle cała zawartość jej ust poleciała w powietrze.

Zastanawiałam się dlaczego jej nie smakuje, patrzę na butelkę a to jest Malz o zawartości 6 procent alkoholu!!!

Efekt jest taki, że od tego czasu nie chce już pić żadnych Malz- ów i przeszła na soczki!!!

Kupka ma ładniejszy kolor
zdjecie uzytkownika
jola - 2014-11-18 09:09:14 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Mnie sie tez zdarzylo male co nieco. Zdarzylo sie, ze moja podopieczna chciala lampke wina. Ok, podalam, kazala nalac mi tez... nalalam. Potem obserwowalam, czy wszystko jest w porzadku, potem chciala nastepna i pomimo mojego oporu, wypila nastepna. Potem zadzialala na "luzie". Miala obrazek Matki Boskiej Czestochowskiej. Po umyciu stwierdzila"- Ist ok, jetzt ist kurde, cholera jasna i Sschwarze madonna....wird gut...
Rozwalila mnie totalnie...ale wiecie ludziska co? Miala racje.. Potem sie duzo dzialo i w zasadzie "magicznie". Dla mnie bylo lepiej, ona sie lepiej czula, a ja stwierdzilam,ze czasami odrobina magii naprawde robi swoje...
Pozdrawiam......
zdjecie uzytkownika
Lala - 2014-11-27 01:27:44 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Z tego co czytam to niezłe numery. @a to moja, jestem przerażona Twoją historią. Nie ukrywam, język znam świetnie, mam certyfikaty i chciałam jechać do Niemiec do pracy. Doświadczenie opiekuńczo-pielęgniarskie też mam. Ale z tego co widzę i patrząc na historię polaków, te wszystkie wojny, obozy, to jechać i opiekować się tymi ludźmi może nie być proste i przyjemne...
zdjecie uzytkownika
ja - 2014-11-30 10:43:03 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Jak narazie nie mam problemu z ta firma pracuje 4 miesiące i nie narzekam ale mogło by być lapiej zobaczę co się będzie działo dalej
zdjecie uzytkownika
paksio - 2014-11-30 18:54:58 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [lala - 2014-10-27 12:47:10]:
byłem z rimecu w kopenhadze płacą na czas jak się zwolniłem wypłacili mi kasę nawet się zdziwiłem że jeszcze po dwóch miesiącach wpłacili mi na konto 2000 tysiące złoty jakiegoś wyrównania chyba wakacyjne robota to jedna wielka ściema dużo pracowników bez pojęcia problem jest tylko z ubezpieczeniem ale w przyszłym roku się zobaczy czy płacili
zdjecie uzytkownika
Mirenee - 2014-12-11 09:08:47 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Jeżeli zatrudniają pracownika to ubezpieczenie powinno być z automatu podpisywane i podbijane. W innym wypadku raczej bym bał się zacząć pracę, bo zawsze coś się może przydarzyć, a potem byłoby ciągłe wykręcanie się od odpowiedzialności (tak podejrzewam). Gdyby tylko ludzie za wszelką cenę nie chcieli oszczędzać na wszystkim.
zdjecie uzytkownika
jurek - 2014-12-12 13:38:14 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
ale bzdury chrzanisz ,5000euro pokaz mi firme ktora tyle płaci ,za chwile wejdą 2 inne gorsze od atlanco 1 z polski druga z portugali.Idzcie do tej portugalskiej firy (od kolegów z ktorymi na metrze pracowałem wiem ze już od 2 miesiecy wypłaty nie mają .do atlanco by na kolanach wrocili.Uwazajcie bo mozna trafić z deszczu pod rynnę
zdjecie uzytkownika
Piotr - 2014-12-12 16:33:46 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Ostrzegam przed firmą BC staffzone z Krakowa oraz atlanco rimec do której firma bc staffzone wysyła pracowników chodzby na budowę do Danii. Przed wyjazdem z Polski firma bc staffzone nie daje do podpisu żadnej umowy żeby później nie brać odpowiedzialności za przekręty firmy do której wysyłają. Na szczeście związki zawodowe zajęły się firma atlanco rimec i firma z końcem roku zostaje wyrzucona z Danii, szkoda tylko pracowników, no ale jak sie umawia ze zwiazkami na kwotę 5000euro dla pracownika przy budowie tunelu metra a płaci sie mu miesięcznie 2000 euro przy pracy na trzy zmiany to Duńczycy we własnym kraju nie pozwolą sobie na takie działania. Co innego w Polsce gdzie rząd nie interesuje się obywatelami. Zapraszam do obejrzenia 1030 odcinka programu Superwizjer pt. " Polska tania siła robocza" na palyer.pl tam jest mowa jak działa firma atlanco rimec oraz budomex z Miejsca piastowego tacy sami [usunięte przez admina słowo niecenzuralne]
zdjecie uzytkownika
Piotr - 2014-12-12 16:41:12 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Do jurek : kolego to chyba nie pracowałeś jeszcze na metrze, w Warszawie ukrainiec pracujący w włoskiej firmie miął 3100 euro, ja pracowałem niedaleko niego, a w Hiszpani przy budowie metra w Barcelonie mieli po 5000 euro. Biorąc pod uwage zarobki w Danii dodaj to tego sektor jakim jest budowa metra i ile wiecej przy takich inwestycjach płacą. Niemożliwe zapytaj osób które pracowały przy budowie metra w Warszawie jeszcze przed 2000r dostawali na rękę od 8-12tys zł w tamtym czasie. Jak widzisz mój komentarz bardzo szybko zniknął komuś on jest nie na rękę, czyli bzdur nie pisze. A pod drugie mamy wolność słowa i administrator gowork nie ma prawa usuwać komentarzy co nagminnie czyni.
zdjecie uzytkownika
jurek - 2014-12-12 23:05:52 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Piotr - 2014-12-12 16:41:12]:
może kierownik budowy miał 8-12 tys przed 2000 ,ale nie cieśla czy zbrojarz ,masz wyobraznie,powinienes ksiązki dla dzieci pisac.
zdjecie uzytkownika
Piotr - 2014-12-13 09:53:54 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Wiem bo pracowałem z tymi ludźmi, krytykujesz cos o czym nie masz najmniejszej wiedzy, zależy przez kogo jesteś zatrudniony jeżeli człowiek był zatrudniony przez AGP Metro to miał 1000 euro plus dla pozamiejscowych mieszkanie. A owszem zbrojarze z firm Warszawskich mieli po 12 zł na godzinę. Mówię o latach 2012-2013. Jeżeli ktoś pracował przez Astaldi to miał tak jak wyzej pisałem 2500-3000tys euro zalezy kto jak ludzi szanuje.
zdjecie uzytkownika
janusz - 2014-12-13 16:43:07 odpowiedz | pomocna opinia: +1 (0)
Odpowiedź na: [Piotr - 2014-12-13 09:53:54]:
Od 97 do 2002 pracowałem w warszawie jako cieśla .
Takie wynagrodzenia są realne ale to jednostki , ja mówię o rzeczywistości ,zwykłego cieśle czy zbrojarza .Czasami są w życiu takie strzały ale to jest ,,jak slepej kurze ziarnko,,W warszawskim warbudzie jako cieśla w 98-do 2000 miałem 4,5tyś miesiecznie na działalności czyli ok 3500 na reke po zusach ,ryczałtach i opłaceniu mieszkania i uwierz mi że to była niezła kasa ,moi koledzy z insbudu mieli ok 2,5 tyś.ale po 2000 r boom na powierzchnie biurowe zgasł i w budimex dostawałem 2tyś na rekę.
Nie słyszałem żeby chłopaki na metrze u Kamala -(inżynier z rosji spec od budowy metra) chłopaki z warbudu mieli ,taką kasę według mnie to bajki jeśli możesz mieć cieśle za 20zł h to nie płacisz np 50złh,kazdy szuka oszczedności. ,dobrą kase mieli w tym czasie chłopaki na pylonach na moscie na szalunkach typu acs. ok 26złh.
To już był szczyt w tamtych czasach.Ale nieistotne ,kończe te moje wywody.

Zycze powodzenia
Pozdrawiam
Zostaw swoją opinię
Powiadomienia
o nowych wpisach
Obserwuj ten wątek!
Akceptuję Regulamin
captcha
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Rimec Atlanco S.A.
Poznaj prywatne opinie na temat pracodawcy! Wyślij wiadomość do wszystkich użytkowników, którzy obserwują ten wątek.

Twoj email:
Wiadomość:
Masz pytanie do prezesa firmy Rimec Atlanco S.A.?
Zadaj pytanie
x