Wywiady z Prokuratura Rejonowa Koszalin
Profil nieoficjalny
Profil nieoficjalny
Otrzymuj powiadomienia o nowych opiniach, ofertach pracy, aktualnościach oraz wywiadach!

Kasia Matyjewicz - Ekspertka Antymobbingowa
Wywiad z Emilią
08.05.2026 13:18
Jak długo i w jakim okresie pracowała Pani w firmie? Jak układała się współpraca na początku?
W Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie pracowałam przez cztery lata.
Od początku zauważyłam, że w tym miejscu panują różne "układy i układziki", a obowiązki dzielone są zależnie od przynależności do nich (oczywiście osoby spoza układu były znacznie bardziej dociążane).
Zaobserwowałam również obawę przed ciążą u młodych pracownic - wyczuwało się, że jest to postrzegane jako przekreślenie szansy na dalszą pracę. Od jednej asesor, która akurat zaszła w ciążę, usłyszałam wówczas, że została wezwana na rozmowę z Prokuratorem Okręgowym, który jej wprost oznajmił, że w zasadzie na tym kończy się jej praca w Koszalinie.
Widoczne było także, że część pracowników donosi przełożonej. Pamiętam sytuacje, w których powiedziałam coś w innym pokoju, przy innych pracownikach, gdzie z pewnością nie było przełożonej, a ona później nawiązywała do tego w rozmowach ze mną, a nawet pisała o tym w opiniach na mój temat.
Kiedy zaczęły pojawiać się problemy, które ocenia Pani jako mobbing? Czy wiąże to Pani z jakimś konkretnym wydarzeniem/sytuacją?
Mam wrażenie, że mobbingu doświadczałam w zasadzie już od samego początku zatrudnienia. W mojej ocenie wynikało to z wielu przyczyn, poczynając od struktury Prokuratury, która sprzyja takim działaniom, specyfiki asesury, którą wówczas odbywałam (podleganie nieustannej ocenie, kompletna zależność od przełożonych), płci (wyraźnie odczuwane przeze mnie preferowanie mężczyzn), aż po fakt, iż asesor, który rozpoczął pracę wraz ze mną, był uprzednio aplikantem szefowej, która bardzo wyraźnie dążyła do tego, aby to on wypadał najlepiej (zabierano mu sprawy, z którymi sobie nie radził, a przydzielano je mi lub koleżance; otrzymywał w mojej ocenie również tematy prostsze).
Nie było więc żadnego konkretnego wydarzenia, które zapoczątkowało nękanie mnie. W Prokuraturze mobbing jest codziennością, jednak to ja swoją postawą wyraźnie się mu sprzeciwiałam, nie chciałam na to pozwalać - głośno zwracałam uwagę na niesprawiedliwość, nie zgadzałam się na krzyki i nieuzasadnioną krytykę. Uważam, że właśnie to było powodem tego, że działania wobec mnie były bardziej intensywne niż wobec innych osób.
Jak dokładnie przejawiały się sytuacje oceniane przez Panią jako mobbing?
Od samego początku zatrudnienia doświadczałam ciągłej, nieuzasadnionej krytyki ze strony przełożonych. Trudno jest mi podać przykłady, bo mam wrażenie, że krytykowane było praktycznie wszystko - nieustannie czułam się oceniana, nie wiedziałam, czy za to, co aktualnie robię, za chwilę nie zostanę zganiona. Ja postrzegam to jako praktykę krytykowania totalnego, która ma na celu wywołanie u kogoś przekonania, że do niczego się nie nadaje.
Karcono mnie na przykład za to, że kończę za mało spraw, podczas gdy one po prostu się do tego jeszcze nie nadawały, bo np. wymagały dopracowania przez Policję, jednak dla nikogo nie miało to znaczenia.
Z kolei gdy na dyżurze dzwoniłam do przełożonych, by uzgodnić jakąś decyzję, to wytykano mi brak samodzielności, zaś gdy nie zadzwoniłam, to słyszałam następnie pretensje.
Za każdym razem, kiedy zadawałam Prokurator Rejonowej pytanie dotyczące prowadzonych przeze mnie spraw, ona reagowała wyraźnym niezadowoleniem, przewracała oczami, odwracała się do mnie plecami, etc. Tak jakby zapominała, że przecież nie pełnię jeszcze roli samodzielnego prokuratora. Gdy przychodziłam do niej, by na przykład omówić, jakie środki zapobiegawcze zastosować, ustalić wymiar kary czy kwestie zabezpieczenia zwłok, to Prokurator Rejonowa się irytowała, że znów z czymś do niej przychodzę. Jednak, gdy samodzielnie podejmowałam decyzję, miała pretensje, że nie skonsultowałam się z nią.
W końcu, gdy sytuacja między nami eskalowała, stwierdziła, że nie chce mieć ze mną bezpośredniego kontaktu. Z drugiej jednak strony, gdy dzwoniłam do niej lub kierowałam wiadomości za pośrednictwem poczty służbowej, określała to jako formę niedopuszczalną. Ostatecznie nie wiedziałam już, jak mogę się z nią porozumieć.
Wielokrotnie krzyczała też na mnie, używając słów uznawanych powszechnie za obelżywe, nie pozwalała mi skończyć wypowiedzi i ignorowała je, wyrzucała mnie ze swojego gabinetu, a do tego groziła mi, że spotka mnie coś złego. Również Zastępca Prokurator Rejonowej wielokrotnie podnosił na mnie głos, używając wulgarnego języka.
Zarówno w przypadku Prokurator Rejonowej, jak i Zastępcy, mam wrażenie, że ich reakcje zależały od nastroju - raz krzyk, raz milczenie.
Obydwoje kierowali niestosowne komentarze pod moim adresem. Najbardziej dotknął mnie taki, że mam 30 lat i wciąż nie posiadam dzieci, a “normalni ludzie w moim wieku już je mają”.
Przełożeni odbierali mi też sprawy, w których przeprowadziłam już całe postępowanie, a w których pozostało jedynie sporządzić lub zatwierdzić decyzję końcową. Najczęściej miało to miejsce pod moją nieobecność. Kilka razy zdarzyło się, że gdy wpływał do zatwierdzenia akt oskarżenia, ale sprawa nie nadawała się do zakończenia, to wysyłałam wytyczne dla Policji, wskazując, jakie jeszcze czynności należy wykonać. Po krótkim czasie ten sam akt oskarżenia finalnie wpływał, ale podpisywał się pod nim Zastępca.
Sądzę, że po części mogło to wynikać ze specyfiki pracy w Prokuraturze - sprawa, w której dana osoba zatwierdza ostatecznie decyzję, w statystykach liczy się jako zakończona przez nią. Było więc tak, że ja przeprowadziłam cały proces, a ostatecznie cała ta praca szła na konto przełożonych.
Kierowano mnie na czynności poza godzinami urzędowania, pomimo, że nie pełniłam wówczas dyżuru zdarzeniowego (a pełniła go osoba pozostająca w relacjach towarzyskich z kierownictwem). Raz np. skierowano mnie na taki dyżur o godz. 15:20 i od razu było wiadomo, że nie skończę w godzinach pracy. Gdy pytałam o powody, to słyszałam jedynie, że taka jest ich decyzja, a ewentualnie rozliczy ich z niej szef, asesorowi nie trzeba się tłumaczyć.
Przełożeni nie informowali mnie o zlecanych mi do wykonania czynnościach, przez co, przed ich przeprowadzeniem, nie miałam możliwości należytego zapoznania się z aktami sprawy, zatajali przede mną istotne informacje. Na przykład wychodziłam z pokoju i widziałam, że Policja czeka z doprowadzonym na czynności. Funkcjonariusze twierdzili, że osoba jest do mnie, a ja nic o tym nie wiedziałam. Albo dopiero po jakimś czasie otrzymywałam informację, że będę nadzorowała pracę jakiegoś komisariatu.
Deprecjonowali też jakość kształcenia w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie, którą ukończyłam - wielokrotnie złośliwie stwierdzali, iż niczego mnie w „tej szkółce” nie nauczyli i nie jestem należycie przygotowana do zawodu. Podkreślali to zwłaszcza wtedy, gdy zadawałam jakiekolwiek pytania w związku z powierzanymi sprawami. Prokurator swoje przekonanie dodatkowo uzasadniała tym, że, jak miała dowiedzieć się od swoich znajomych (nie wskazując przy tym bliższych danych tych osób), że moją patronką w trakcie aplikacji była prokurator zajmująca się sprawami pozakarnymi. Takie komentarze były dla mnie przykre i niesprawiedliwe, bo w trakcie aplikacji miałam przydzielony swój referat, w którym prowadziłam sprawy od zawiadomienia do sporządzenia decyzji końcowej. Patron przy każdym cyklu praktyk zwracał się do kierownictwa o przydzielenie mi spraw, w których występowały zagadnienia, będące przedmiotem danego cyklu. Wspólnie z patronem uczestniczyłam w licznych wokandach i czynnościach przesłuchania świadków, biegłych, podejrzanych. Brałam również udział w oględzinach i czynnościach procesowych, w ramach dyżurów zdarzeniowych, także poza godzinami praktyk i w weekendy. W tym kontekście więc twierdzenia Prokurator Rejonowej o moim rzekomym nieprzygotowaniu do pracy są bezpodstawne i miały w mojej ocenie na celu tylko i wyłącznie wywołanie u mnie obniżonego poczucia przydatności zawodowej. Zresztą, o fakcie dobrego przygotowania do zawodu świadczą także dotyczące mnie dane statystyczne, w tym ilość załatwionych spraw, praktycznie brak niepowodzeń sądowych, brak przewlekłości, a także opinie wizytatorów.
Ponadto, inna prokurator z Prokuratury w Koszalinie oceniła zarówno moje przygotowanie merytoryczne, jak i kompetencje osobowościowe, na bardzo dobrym poziomie, wskazując, że posiadam umiejętność pracy w zespole oraz wysoką kulturę osobistą. Mówiła mi, że jeden z sędziów, z własnej inicjatywy, przekazał jej, że bardzo dobrze się ze mną pracuje oraz, że było jej miło słyszeć taką opinię o asesorze z kierowanej przez nią jednostki. Co więcej, Prokurator Regionalny w Szczecinie przyznał mi nagrodę pieniężną za wzorowe i sumienne wypełnianie obowiązków.
Mimo to nieustannie odczuwałam niezadowolenie z mojej pracy. Prokurator Rejonowa oraz Zastępca wielokrotnie wprost wyrażali stanowisko, że nie chcą, żebym nadal pracowała w Prokuraturze, że nie chcą mnie w jednostce. W ich ocenie, z uwagi na to, że nie posiadałam dzieci, istniało ryzyko, że wkrótce zajdę w ciążę i będę korzystała z uprawnień związanych z macierzyństwem (dokładnie “rzucę kwitem”, czyli L4). Jednocześnie wprost wskazywali, że etat prokuratorski powinien objąć inny asesor, który rozpoczął pracę w tym samym czasie, gdyż on nie zajdzie w ciążę. Działanie to według mnie stanowi jaskrawy przejaw dyskryminacji ze względu na płeć.
Prokurator zarzucała mi, że mam problem z obsadzaniem wokand czy wykonywaniem czynności procesowych, podczas gdy jedynym problemem było dla mnie przydzielenie nadmiaru obowiązków w czasie niemożliwym do ich rzetelnego wykonania. Przełożona dekretowała mi wokandy lub wykonanie czynności z podejrzanym, które zajmowały cały dzień pracy, a następnie, kilka minut po tym, gdy wróciłam z sądu, dzwoniła do mnie z zapytaniem, ile spraw tego dnia zakończyłam, nie biorąc pod uwagę, że przebywając cały dzień w sądzie, nie miałam możliwości zakończyć nawet jednej sprawy. Oczywiście, na przekazane informacje reagowała wyraźnym niezadowoleniem. Raz nawet napisała mi, że kiedy ja jestem w sądzie, to inni pracują na swoich referatach. Odebrałam to tak, jakbym ja będąc w sądzie nie pracowała.
Warto tu nakreślić kontekst - w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie sprawy są wpisywane imiennie na poszczególnych prokuratorów i asesorów, co powoduje, iż, według moich obserwacji, prokuratorzy pozostający w relacjach towarzyskich z kierownictwem jednostki otrzymują sprawy o nieskomplikowanym charakterze, natomiast osoby, do których kierownictwo jest negatywnie nastawione, są dociążane sprawami o skomplikowanym stanie faktycznym i prawnym. Obciążenie poszczególnych prokuratorów i asesorów ilością prowadzonych postępowań, obsadzanych wokand czy pełnionych dyżurów zdarzeniowych jest więc nierównomierne, czego nie są w stanie wykazać statystyki liczbowe. Ja jako asesor sporządziłam mnóstwo projektów pism, które potem były wpisywane do referatu przełożonych, a zadania te były mi zlecane np. na karteczkach samoprzylepnych. W zestawieniach oczywiście nie było to uwzględniane, więc praca szła na konto innej osoby.
Na jednej z narad rocznych także Prokurator Regionalny w Szczecinie zwróciła uwagę na problem nierównego podziału obowiązków pomiędzy poszczególnych prokuratorów i asesorów oraz zaapelowała o poprawę w tej kwestii. Wyrażała się wtedy także bardzo krytycznie o pracy prokuratorów funkcyjnych w okręgu koszalińskim i wytykała istotne błędy w jej organizacji, co potwierdza, że moje odczucia nie były wymysłem.
Największe nierówności istnieją jednak, przede wszystkim, w rozdzielaniu dyżurów zdarzeniowych, zwłaszcza tych weekendowych. Tym tematem zainteresował się nawet Prokurator Krajowy i wydał polecenie, aby dyżury zdarzeniowe, przede wszystkim weekendowe, były dzielone równomiernie. Przed tym prokuratorzy funkcyjni nie pełnili dyżurów w weekendy, a w dniach roboczych dyżurowali w wymiarze symbolicznym, pomimo, iż nie znajduje to uzasadnienia w obowiązujących regulacjach.
Nierówne traktowanie widać mocno na przykładzie odmowy przydzielenia mi asystenta, o co poprosiłam w związku z obszernością mojego referatu. W Prokuraturze pracuje aż sześć takich osób, niektórzy korzystali z ich pomocy od początku asesury. Ja zaś na swoją prośbę o przydzielenie pomocy usłyszałam od Prokurator Rejonowej, że zależy jej, by każdy asesor samodzielnie sporządzał swoje decyzje.
Bardzo przykry był dla mnie czas po moim powrocie z dłuższego zwolnienia lekarskiego - wówczas Prokurator Rejonowa oraz jej Zastępca polecali mi wykonywać zadania poniżej moich kwalifikacji, np. opracowanie kilkuset odmów z zakresu rachunkowości. Była to praca z jednej strony mozolna, z drugiej mocno odtwórcza, więc z powodzeniem moim zdaniem mogła być świadczona przez asystentów, co zresztą do tej pory miało miejsce. Albo kazano mi napisać apelację, którą potem inna asesor (czyli osoba na tożsamym stanowisku z moim) podpisała swoim nazwiskiem. Gdy poprosiłam, aby w ocenie dla tej osoby uwzględnić ten fakt, otrzymałam natychmiast jeszcze więcej pracy.
Nie rozumiałam, dlaczego byłam tak traktowana, przecież nie utraciłam dotychczasowych umiejętności. Ale nie pytałam też o powody - był to najtrudniejszy okres w historii całego mobbingu, więc starałam się wówczas jak najbardziej unikać interakcji z przełożonymi, żeby nie eskalować działań przeciwko mnie.
W tym czasie również jednocześnie Prokurator Rejonowa wystąpiła o nieprzedłużenie mi votum. Powoływała się na to, że skoro wyrażam zastrzeżenia odnośnie wystawionej mi wówczas przez nią opinii, to dalsza współpraca nie jest możliwa.
I to właśnie ten mój wspomniany sprzeciw względem oceny rocznej był tym czynnikiem, który wpłynął na intensyfikację działań wobec mojej osoby. Prokurator Rejonowa w swojej opinii na przykład zarzuciła mi, że źle formułowałam zarzuty, przy czym nie podała, o jaką konkretnie sprawę jej chodzi. Tymczasem ona nawet nie zapoznawała się ze sporządzanymi przeze mnie postanowieniami. Każde z zastrzeżeń zresztą było ogólne, bez wskazania określonej sygnatury sprawy tak, bym mogła choćby wyciągnąć z tego wnioski czy jakoś odnieść się. Zarówno Prokurator Rejonowa, jak i Zastępca w swoich opiniach zarzucali mi błędy, które według moich obserwacji można byłoby przypisać również innym asesorom, jednak tylko u mnie się do tego odniesiono. Wiem, bo miałam okazję zapoznać się z opinią koleżanki.
Dla mnie nie jest to więc konstruktywna krytyka, zaś ocena roczna jest na tyle ważnym dokumentem, wpływającym na moją dalszą perspektywę zatrudnienia, że nie można po prostu przejść obok tego obojętnie, zwłaszcza, że czułam, że opinia nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Czy te sytuacje zmieniały swą częstotliwość lub formę w czasie? Czy można to z czymś powiązać?
Mobbing nasilił się po moim zasygnalizowaniu problemu wyżej, w trakcie prac Komisji Antymobbingowej, z prostego powodu – Prokurator Rejonowa miała stały wgląd w pracę tego organu i znała treść każdego mojego pisma. Każdy więc złożony przeze mnie dokument powodował natychmiastowy odwet ze strony przełożonej.
Zaczęła wówczas przydzielać mi coraz więcej zadań i zakreślać niemożliwe do ich wykonania terminy, na przykład dwudniowe, przy czym jeden z tych dni przebywałam na zaplanowanym wcześniej urlopie. Zwiększała też stopień obciążenia mnie wokandami, co w końcu doprowadziło do sytuacji, w której miałam przydzielonych kilka udziałowych wokand u różnych sędziów, które to wokandy, w przypadku kilkuminutowego tylko przedłużenia jednej z nich (co się oczywiście często zdarza), nachodziły na siebie. Sędziowie też to widzieli - raz zostałam zapytana, czy w Prokuraturze nie ma innych oskarżycieli, dlaczego nie przyszedł autor aktu oskarżenia.
Czy opisywane problemy wpłynęły na Pani zdrowie psychiczne i fizyczne?
Oczywistym jest, że zachowania o znamionach mobbingu i dyskryminacji bardzo negatywnie wpłynęły na moje zdrowie i samopoczucie, powodując bóle głowy, żołądka, bezsenność.
Od chwili rozpoczęcia pracy w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie żyłam w ciągłym stresie i niepewności co do mojego dalszego zatrudnienia. Nieustannie zastanawiałam się, w jaki sposób przełożeni postanowią mnie jeszcze upokorzyć.
Czy spotkały Panią konsekwencje zawodowe w wyniku doświadczanych trudności?
Prokurator Rejonowa, pomimo złej sytuacji kadrowej jednostki, wielokrotnie wnosiła o nieprzedłużenie mi votum, a następnie czyniła mi zarzuty, iż go nie posiadam. Co istotne, jej wnioski zostawały uznane za niezasadne, gdyż każdorazowo Prokurator Krajowy przedłużał mi votum, a działania Prokurator Rejonowej sprawiły jedynie, iż procedura ta ulegała wydłużeniu. Mówiła, że zupełnie nie rozumie decyzji zwierzchnika, choć sama wielokrotnie zarzucała mi podważanie decyzji przełożonych.
Trudno w tak ukształtowanej sytuacji nie sądzić, że jedynym celem była chęć zaszkodzenia mi. Przez dziesięć miesięcy nie mogłam wykonywać czynności prokuratorskich, co dodatkowo jeszcze pogorszyło i tak złą sytuację kadrową jednostki.
Co więcej, w pewnym momencie Prokurator Rejonowa stwierdziła, iż fakt, że nie posiadając votum, otrzymuję jednocześnie wynagrodzenie w tej samej wysokości, co dotychczas, jest niesprawiedliwy. Jest to dla mnie o tyle zaskakujące, że przecież wysokość wynagrodzenia oraz zasady jego wypłacania są uregulowane przepisami prawa, a działania w kierunku nieprzedłużenia mi votum inicjowała ona sama.
Postępowanie kierownictwa jednostki deprecjonowało mnie w oczach współpracowników. Wpływali oni na mój wizerunek w oczach funkcjonariuszy Policji, którzy to kilkakrotnie informowali mnie, że podczas wspólnych imprez rozmawiano na mój temat, przy czym na moje pytanie, czy wypowiadano się o mnie w sposób pozytywny, czy negatywny, odpowiadali, że zdecydowanie negatywnie. Po czasie zauważyłam lekceważące reakcje ze strony funkcjonariuszy na wydawane przeze mnie polecenia.
Pracownicy sekretariatu przekazali mi, iż w pierwszym roku asesury Prokurator Rejonowa wezwała do siebie referent, z którą ja współpracowałam i dopytywała się, jak jej się ze mną pracuje, a kiedy wymieniona odpowiedziała, że bardzo dobrze, Prokurator odpowiedziała, iż nie jest zadowolona z tej odpowiedzi. Według mnie stanowi to ewidentne wywieranie presji na pracownika, aby przedstawiał mnie w złym świetle.
W swoich opiniach Prokurator Rejonowa wskazywała, że przyjmowała skargi od innych osób na moje zachowanie oraz że niewłaściwie traktuję funkcjonariuszy Policji. Jednak zanim sporządziła tę ocenę, nie mówiła mi, że takie skargi są na mnie kierowane - dowiedziałam się więc o tym dopiero, gdy przeczytałam ocenę. Uważam więc, że nie była to prawda, zwłaszcza w kontekście pochwał, które dostawałam choćby od sędziów.
Pamiętam też sytuację, gdy w Prokuraturze pojawiła się Inspekcja Pracy. Na naradzie Prokurator powiedziała wtedy, że osoba, która dokonała zgłoszenia, zrobiła bardzo dużo złego i wymownie spojrzała na mnie. W kuluarach zaczęła więc krążyć plotka, że to moja inicjatywa. Potem, gdy wchodziłam do sekretariatu, wszyscy milkli. Po czasie okazało się, że była to rutynowa kontrola, bez zgłoszenia, ale plotka obciążająca mnie już się wówczas rozeszła.
W końcu działania niepożądane wobec mnie zaczęli podejmować także inni pracownicy - zdaje się uważali, że jest na to przyzwolenie. Na przykład osoba z działu księgowego odmówiła mi wystawienia zaświadczenia o zatrudnieniu, przez co nie mogłam uzyskać kredytu. Pracownik ten powiedział mi, że nie będę już tutaj dłużej pracowała. Byłam wtedy w szoku, bo przecież to nie on mnie zatrudniał. Krzyczał, żebym zorientowała się, kim jest jeden z prokuratorów i co on może zrobić - odebrałam to jako groźbę. Dodam, że potem udałam się do tego konkretnego prokuratora, by opowiedzieć mu o tej sytuacji i sam był zdziwiony, a następnie nakazał wystawienie mi dokumentu, o który prosiłam.
W tym miejscu chciałabym podkreślić, że jestem prawnikiem od ponad dziesięciu lat, uprzednio świadczyłam pracę także w kancelariach prawnych (w ramach aplikacji radcowskiej), a podczas aplikacji prokuratorskiej współpracowałam z kilkunastoma patronami - sędziami i prokuratorami. Jednak nigdy w swojej karierze nie doświadczyłam takich zachowań, jakie mają miejsce w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie. Wywołały u mnie one obniżone poczucie przydatności zawodowej i przekonanie, że moja dalsza praca w prokuraturze jest po prostu niepożądana.
Jakie relacje z osobą/osobami generującymi te problematyczne sytuacje mieli inni współpracownicy?
Relacje wyglądały bardzo różnie w zależności od tego, czy dany pracownik pozostawał w tzw. układzie, czy też nie. Zatrudnieni w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie byli w większości zastraszeni i bali się mówić o jakichkolwiek nadużyciach - że zostaną jeszcze bardziej obciążeni pracą (i to tą najgorszą), że dostaną negatywną opinię, a ona wpływa na premię, nagrody finansowe i oczywiście niesie ze sobą ryzyko zwolnienia z pracy.
Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, iż w jednostce także wcześniej dochodziło do mobbingu i dyskryminacji, a sprawy te były każdorazowo „wyciszane”, na przykład poprzez przeniesienie osoby dopuszczającej się niepożądanych zachowań do innej jednostki na stanowisko niewymagające kontaktu z innymi pracownikami.
Z mojego najbliższego otoczenia, mobbingu ze strony tych samych osób co ja doznała też inna asesor. Jedna z ofiar innej osoby wprost kiedyś powiedziała mi, że napisała już nawet formalną skargę, ale nie zdecydowała się jej złożyć, ponieważ przestraszyła się, widząc, jakie konsekwencje za zgłoszenie sprawy spotkały mnie.
Czy w trakcie pracy pojawiły się momenty wsparcia – od współpracowników, znajomych, rodziny?
Na początku miałam wsparcie przyjaciółki, z którą pracowałam i było to bezcenne, o wiele łatwiej było mi przetrwać. Natomiast w późniejszym czasie, kiedy przyjaciółka objęła etat w innej jednostce, było mi bardzo, bardzo ciężko, zwłaszcza, że zbiegło się to z nasileniem mobbingu.
Bardzo duże wsparcie otrzymałam też od koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia Absolwentów i Aplikantów KSSiP - wymienialiśmy doświadczenia związane z niewłaściwym traktowaniem, którego wielu członków Stowarzyszenia także doznało. Bo jak już wspomniałam - mobbing w Prokuraturze nie jest niczym nadzwyczajnym.
Czy próbowała Pani zgłosić problem wewnętrznie? W jaki dokładnie sposób? Jaka była reakcja firmy/przełożonych, czy miała Pani wsparcie?
Najpierw złożyłam do Prokuratora Krajowego wniosek o przeniesienie do jakiejkolwiek innej jednostki, poza regionem szczecińskim. Po sześciu miesiącach otrzymałam odpowiedź, iż Prokurator Krajowy nie wyraża zgody - bez konkretnego uzasadnienia, po prostu odmówił. Nie rozumiem dlaczego, skoro, jak się później dowiedziałam, kierownictwo innego okręgu pozytywnie zaopiniowało mój wniosek i już nawet przydzieliło mnie do konkretnej jednostki. To informacja z pierwszej ręki - tak się składa, że pracowała tam bliska mi zawodowo osoba.
Kierowałam również maile do katowickiego Zespołu do spraw Przeciwdziałania Praktykom Mobbingowym działającym przy Prokuratorze Krajowym zaraz po tym, gdy został utworzony, ale otrzymałam informację, że nie rozpatruje on pojedynczych przypadków.
Zgłosiłam więc ostatecznie sprawę wyżej – do Prokuratury Okręgowej. Skupiłam się na nieuzasadnionych w mojej ocenie opiniach wydanych przez przełożonych, nakreślając przy okazji wątek odczuwanego przeze mnie mobbingu. Jednak to tylko pogorszyło moją sytuację i nasiliło przykre zachowania. Kiedy próbowałam bowiem wysyłać korespondencję bezpośrednio do Prokurator Okręgowej, poleciła mi ona kierować listy drogą służbową (czyli przez przełożoną - Prokurator Rejonową), a gdy poddałam w wątpliwość, czy zasadne jest oczekiwanie, że mobbingowany pracownik ma zgłaszać mobbing za pośrednictwem mobbera, Prokurator Okręgowy wskazała tylko lakonicznie, że podtrzymuje swoją decyzję. Jednocześnie - podkreślam - brak jest jakichkolwiek procedur regulujących tryb postępowania w takiej sytuacji.
Ostatecznie jednak Prokurator Okręgowy w Koszalinie powołał Komisję Antymobbingową. Przyznam, że wiązałam z jej pracami duże nadzieje, jednak później okazało się, że jej działania były jedynie iluzoryczne. Podczas jedynego posiedzenia Komisji, w którym brałam udział, jej członkowie wyśmiewali podnoszone przeze mnie zarzuty, bagatelizowali je i atakowali mnie. Posiedzenie to zaczęło się od wywodu przewodniczącego, w którym to wyraził swoje niezadowolenie z uwagi na trudność, jaką dostarczyłam Komisji w związku z koniecznością zajęcia się tą sprawą. W moim odczuciu brak było natomiast jakiejkolwiek refleksji nad moją, bardzo przykrą, sytuacją. Gdy ja mówiłam o wyrażanej przez kierownictwo “obawie” przed moją ewentualną ciążą, to w odpowiedzi usłyszałam, że “to tylko takie gadanie, żarty” - poczułam się kompletnie zlekceważona. Albo że to wszystko, co opowiadam, to tylko pojedyncze sytuacje. Sposób przeprowadzenia tego przesłuchania jednoznacznie wskazywał, iż żaden z członków Komisji nie rozumie problematyki mobbingu. Wyczuwałam wrogość, widziałam to w ich mimice, tonie głosu, sposobie zwracania się do mnie.
Jedna z członków Komisji stwierdziła wówczas, że kiedy ona pełniła funkcję prokuratora rejonowego w Koszalinie, to pracownicy jej także zarzucali mobbing. Dodatkowo, kiedy powiedziałam, iż wskutek doświadczanych zachowań i dyskryminacji rozważam rezygnację z zatrudnienia, ta sama członek Komisji z widocznym zadowoleniem dopytywała, kiedy zamierzam to zrobić. Ostatecznie, w toku prac organu, ta prokurator wyłączyła się z udziału. Przebieg tego jednego posiedzenia jednak bardzo pogłębił moją traumę.
W trakcie przesłuchania w sposób szczegółowy wskazałam, kto i jakich zachowań dopuszcza się wobec mnie, rzeczowo odpowiadałam na wszystkie pytania. Mimo to, moje twierdzenia nie znalazły odzwierciedlenia w sporządzonym później protokole (już po zakończeniu posiedzenia zresztą - w trakcie jego przebiegu każdy z członków sporządzał jedynie odręczne notatki), który w dodatku nie został mi udostępniony do podpisu. Treści w nim zawarte są swobodną interpretacją moich zeznań. To, co powiedziałam podczas przesłuchania, zostało zniekształcone, przeinaczone, a znaczna część pominięta.
Jednocześnie, co zaskakujące, Komisja (w której składzie zasiadali wyłącznie prokuratorzy), kompletnie bezkrytycznie przyjęła zeznania mojej przełożonej Prokurator Rejonowej, które przecież powinny być traktowane z najwyższą ostrożnością i wnikliwością – w końcu to wobec niej kierowane były zarzuty. Wbrew twierdzeniom organu, w mojej ocenie Prokurator nie odniosła się merytorycznie do podnoszonych przeze mnie tez, a jedynie, w znacznej mierze, ograniczyła się do określania ich w sposób emocjonalny jako kłamliwych, absurdalnych, czy wymyślonych.
Podnosiła na przykład, że domagałam się podania podstawy prawnej dla każdej podjętej decyzji i wydanego polecenia, co jest twierdzeniem oczywiście nieprawdziwym. Wskazywała ponadto na takie okoliczności, jak rzekome zgłaszanie przeze mnie zarzutu dotyczącego nieumytych okien, czy stwierdzenia w sekretariacie, iż nauczę wszystkich, jak się pracuje, nie dodając przy tym, czy była świadkiem, jak wypowiadam takie słowa, czy ktoś jej je przekazał, ani w jakim kontekście zostały wypowiedziane, czy nie były może formą żartu.
Bezkrytyczne przyjęcie zeznań mojej przełożonej chyba najbardziej widać w odniesieniu do mojego zarzutu o obciążenie mnie w pewnym momencie wszystkimi sprawami z zakresu rachunkowości - Prokurator Rejonowa wskazała, iż wynikało to z konieczności odciążenia asystentki, a Komisja poprzestała na tym stwierdzeniu, nie wnikając, dlaczego takie odciążenie było nagle konieczne. Tymczasem sprawy z zakresu rachunkowości zostały przydzielone asystentce jednego dnia, zaś po zaledwie czterech Prokurator Rejonowa zmieniła to zarządzenie, cedując wszystkie te sprawy na mnie. Wątpliwym jest, aby w tak krótkim czasie pojawiła się nagła konieczność odciążenia asystentki. Wiem natomiast, że decyzja ta została podjęta w odpowiedzi na skierowanie do Prokurator Rejonowej pisma w przedmiocie sporządzania apelacji dla innej asesor. Niezwłocznie po otrzymaniu tego pisma, Prokurator Rejonowa wezwała do siebie wspomnianą już asystentkę i poinformowała ją, że nie musi już zajmować się tymi sprawami, nie wspominając nic o konieczności odciążenia jej. Po tej rozmowie asystentka przyszła do mnie przekonana, że ja również nie będę już musiała zajmować się tym tematem, że zostaną one załatwione w inny sposób. Jak się później okazało, wszystkie te sprawy zostały zadekretowane na mnie. Pomimo, iż wyraźnie wskazywałam na motywację Prokurator Rejonowej w Koszalinie w tej kwestii, Komisja poprzestała na jej stwierdzeniu i nie wnikała w szczegóły. Nadmieniam, iż w tamtym czasie sama zajmowałam się wszystkim sprawami z zakresu rachunkowości, a obecnie są one dzielone na aż sześć osób.
Co do procedowania przed Komisja Antymobbingową wskazuję także, iż nie przesłuchała ona kluczowych wskazanych przeze mnie świadków, pomimo że osoby te były bezpośrednimi obserwatorami zachowań noszących znamiona mobbingu. Jako argument wskazano mi przeszkody, które według mnie wcale takowymi nie były. Nie przesłuchano również wspomnianej już wcześniej Zastępcy Prokuratora Rejonowego, która wystawiła mi pozytywną opinię.
Zatem okoliczności wskazane powyżej, w tym między innymi fakt nieprzesłuchania kluczowych świadków, bezkrytyczne oparcie się na wyjaśnieniach osoby, której zarzucono mobbing, sporządzenie protokołu z mojego przesłuchania w sposób wybiórczy i zniekształcający podaną treść, udział w pracach Komisji osoby, której zarzucano mobbing, świadczą w mojej ocenie o tym, iż orzeczenie Komisji, która nie stwierdziła mobbingu, nie stanowi żadnego dowodu na to, iż do mobbingu nie doszło, a moje twierdzenia stanowiły pomówienie. Według mnie, zgromadzony w toku prac Komisji materiał i przyjęty sposób procedowania wskazuje, iż było ono podejmowane pod z góry przyjętą tezę. Jednocześnie, cała procedura została sprowadzona do formułowania krytycznych uwag dotyczących mojej osobowości - sugerowano mi, że jestem konfliktową osobą, bo przecież przełożeni wspominali w opinii o skargach, że być może sobie nie radzę z organizacją pracy i że być może to właśnie to wszystko powoduje u mnie stres.
Po zakończeniu postępowania raz jeszcze spotkałam się z Prokurator Okręgową, a ona wprost powiedziała mi, że nie zapoznawała się z materiałami zgromadzonymi w toku prac Komisji Antymobbingowej, ale wie, że do mobbingu nie doszło.
Ostatecznie, wytoczono mi postępowanie dyscyplinarne między innymi w związku z tym, że pomawiam Prokurator o mobbing, co stanowić ma uchybianie godności urzędu. Tymczasem ja przecież, zgłaszając mobbing, korzystam po prostu z opisanej prawem procedury! Znalazł się tam również zarzut dotyczący mojego wpisu na zamkniętym forum, w którym odradzałam podjęcie pracy w koszalińskiej Prokuraturze właśnie ze względu na zjawisko mobbingu. Okazuje się, że nie mogę nawet mówić o ogólnym funkcjonowaniu jednostki i niepożądanych zachowaniach, a przecież prawo do krytyki gwarantuje mi Konstytucja.
Dodam, że postępowanie dyscyplinarne wszczęto w czasie, gdy akurat ubiegałam się o posadę prokuratora w ogłoszonym konkursie.
Czy zgłaszała Pani gdzieś tę sytuację zewnętrznie?
Tak, skierowałam zawiadomienie do Prokuratury Krajowej. Sprawa zakończyła się odmową wszczęcia śledztwa - nie dopatrzono się wypełnienia znamion zarzucanego przeze mnie przestępstwa. Nie został przesłuchany żaden ze zgłaszanych przeze mnie świadków mobbingu.
Jak zakończyła się współpraca z firmą? Jeśli nadal Pani pracuje – jak obecnie układają się stosunki z pracodawcą?
Zostałam zwolniona z pracy przez Prokuratora Generalnego na wniosek Prokurator Okręgowej w Koszalinie. Oficjalnym powodem było to, że skończyło mi się votum, które asesor dostaje na okres 3 lat. Tymczasem wiem, że inni asesorzy nie są z tego powodu zwalniani i pracują bez votum po kilka lat, aż do objęcia stanowiska prokuratora. Znam osobiście takie przypadki z konkretnych okręgów, w jednym z nich byłam uprzednio zatrudniona.
Czy z perspektywy czasu uważa Pani, że firma mogła podjąć inne działania, aby zapobiec tej sytuacji?
Jeśli chodzi o działania pracodawcy, to niestety, w moim przypadku żadnych realnych działań nie było. Nawet powołanie Komisji Antymobbingowej było jedynie działaniem pozorowanym, gdyż w mojej ocenie Komisji w ogóle nie zależy na rzetelnym wyjaśnieniu sprawy.
Tak naprawdę zrobienie czegokolwiek byłoby lepsze - na przykład szkolenia, opracowanie procedury postępowania w przypadku zgłoszenia mobbingu (brak było takiego dokumentu).
Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać innym osobom, które mogą znajdować się w podobnej sytuacji?
Nie można bać się o tym mówić, nawet pomimo konsekwencji, ponieważ inaczej nigdy nic się nie zmieni. Według mnie, mobbing to postać znęcania w miejscu pracy, a temat przemocy też był przez wiele lat tematem tabu, pokrzywdzeni nie mieli znikąd pomocy. Na szczęście, obecnie jest o wiele większa świadomość i ofiary nękania już nie boją się mówić głośno o swoich doświadczeniach. Wierzę, że kiedyś tak się stanie również w przypadku mobbingu.
Trzeba też szukać pomocy u specjalistów - psychologów, prawników i nie obwiniać się za to, co nas spotkało (u wielu pokrzywdzonych występuje taki mechanizm).

Kasia Matyjewicz - Ekspertka Antymobbingowa
Wywiad przedstawia osobiste doświadczenia rozmówczyni związane z jej zatrudnieniem w firmie Prokuratura Rejonowa. Odpowiedzi stanowią spojrzenie pracowniczki na przebieg współpracy, relacje w miejscu pracy oraz sytuacje, które ją dotyczyły. Naszym zadaniem nie jest ocena opisanych zdarzeń, tylko przedstawienie perspektywy osoby zatrudnionej oraz umożliwienie jej podzielenia się własną historią i doświadczeniami zawodowymi. Serdecznie dziękujemy rozmówczyni za szczerość, otwartość i podzielenie się swoimi przeżyciami.
STANOWISKO FIRMY
Wywiad z firmą - Prokuratura Rejonowa
Stanowisko Prokuratury Okręgowej w Koszalinie
W prokuraturach okręgu koszalińskiego istnieje możliwość zgłaszania przypadków naruszeń prawa, naruszania praw pracowniczych oraz nieprawidłowości w relacjach służbowych i każdy z zatrudnionych pracowników wie, jaka w tym zakresie przysługuje mu droga.
Sposób powiadamiania o takich sytuacjach oraz sposób postępowania w przypadku zgłoszeń nieprawidłowości regulują Zarządzenie Nr 46/24 Prokuratora Generalnego z dnia 4.11.2024 w sprawie wdrożenia Procedury zgłoszeń wewnętrznych oraz publikowania informacji dla sygnalistów, Zarządzenie Nr 47/24 Prokuratora Generalnego z dnia 4.11.2024 w sprawie powołania Zespołu do Spraw Sygnalistów, Zarządzenie Nr 46/24 Prokuratora Generalnego z dnia 4/11/2024 w sprawie wdrożenia Procedury zgłoszeń zewnętrznych.
Zespół do Spraw Sygnalistów prowadzi rejestr zgłoszeń zewnętrznych, obejmujący wszystkie zgłoszenia w skali kraju i zawierające dane wyraźnie określone w art. 46 ustawy z dnia 14 czerwca 2024 r. o ochronie sygnalistów.
Natomiast Zarządzeniem NR 41/24 Prokuratora Krajowego z dnia 15.04.2024 r. w sprawie powołania w Prokuraturze Krajowej Zespołu do spraw przeciwdziałania praktykom mobbingowym, dyskryminacyjnym oraz molestowania powołany został 4 – osobowy zespół składający się z prokuratorów, którego zadaniem jest opracowanie raportu dokumentującego skalę zjawiska mobbingu, dyskryminacji i molestowania oraz przedstawiającego ocenę dotychczas obowiązujących procedur. Dalszym etapem prac zespołu jest opracowanie jednolitych dla wszystkich jednostek prokuratury transparentnych i skutecznych, a zwłaszcza chroniących pracowników procedur mających na celu przeciwdziałanie i skuteczne reagowanie na sytuacje związane z mobbingiem, dyskryminacją i molestowaniem.
Prace Zespołu są obecnie na bardzo zaawansowanym etapie.
Do tej pory procedury związane ze zgłaszaniem mobbingu nie były określone w sposób jednakowy dla wszystkich jednostek.
W prokuraturze Okręgowej w Koszalinie doszło do jednej sytuacji zgłoszenia mobbingu w Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie, związanego z sytuacją wskazaną przez osobę udzielającą załączonego do pytań wywiadu.
Powołana została wówczas przez Prokuratura Okręgowego w Koszalinie Komisja Antymobbingowa, która zdjęła się wskazywanym problemem i nie potwierdziła zarzutów podnoszonych przez osobę skarżącą się ma mobbing w miejscu pracy. Prace komisji trwały bardzo długo, przede wszystkim na długotrwałe zwolnienia lekarskie skarżącej, które uniemożliwiały wysłuchanie jej argumentów.
Wszystkie zarzuty podnoszone w wywiadzie są znane Prokuratorowi Okręgowemu w Koszalinie, były przedmiotem licznych wyjaśnień i nie zostały one potwierdzone.
Postępowanie dyscyplinarne toczy się nie tylko z powodów wskazywanych przez osobę udzielającą wywiadu.
Ponieważ przedstawiony wywiad wskazuje na nieprawidłowe postępowanie konkretnej osoby, pełniącej funkcję publiczną, poniżej oświadczenie Prokuratora Rejonowego w Koszalinie odnoszące się do podnoszonych w wywiadzie zarzutów.
Oświadczenie Marii Kociubińskiej - Prokurator Rejonowego w Koszalinie
W odpowiedzi na Państwa prośbę o ustosunkowanie się do wypowiedzi byłego już pracownika tutejszej Prokuratury, chciałam podziękować za chęć z Państwa strony przedstawienia sytuacji w sposób obiektywny i rzetelny. Tym samym mam nadzieję, że dotrą Państwo do innych pracowników Zespołu, z którymi mam przyjemność na co dzień pracować, a którzy mogą wypowiedzieć się na temat stosunków interpersonalnych panujących w naszej jednostce również w odniesieniu do sytuacji z byłą już Panią asesor, której byli świadkami.
Odnosząc się do zarzutów ze strony byłej już Pani asesor z przykrością stwierdzam, że nie polegają na prawdzie a stanowią jedynie w mojej ocenie próbę odwrócenia uwagi od zarzutów, jakie faktycznie ciążą na Pani asesor, tj. bezpodstawnego pomawiania mnie o stosowanie wobec niej mobbingu. Sprawę rozstrzygnie Sąd Dyscyplinarny w Warszawie, przed którym była Pani asesor występuje w roli oskarżonej. Wskazuję, że udzielony Państwu wywiad jest już kolejnym, w którym była Pani asesor podejmuje próbę szkalowania mojego dobrego imienia.
Jednocześnie dodam, że wobec mnie były stosowane również inne formy nieudolnego udowodnienia mi zachowań mobbingu. Pani była asesor złożyła w tym zakresie zawiadomienie o możliwości popełnienia przeze mnie przestępstwa uporczywego łamania praw pracowniczych oraz przekroczenie w tym zakresie moich uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Sprawę rozpoznawała niezwiązana w żaden sposób z koszalińską- Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, wydając postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Powyższe nie stanowi tajemnicy, albowiem na te okoliczności powoływała się sama była Pani asesor chociażby w udzielonym Gazecie Wyborczej wywiadzie.
Nie jest również tajemnicą, że z inicjatywy byłej Pani asesor powołana została Komisja Antymobbingowa przy Prokuratorze Okręgowym w Koszalinie. Wyniki prac tej Komisji nie dowiodły mojej winy.
We wszystkich powyższych postępowaniach wypowiadałam się, mając na poparcie swoich argumentów dokumenty, opinie i zeznania innych osób. Na podstawie całokształtu okoliczności i przeprowadzonych dowodów, a nie jednostronnych tez bez pokrycia, ustalono, że nie dopuściłam się wobec byłego już pracownika mobbingu, ani żadnych innych zachowań dyskryminujących. O podnoszonych przeze mnie okolicznościach, czy przedstawionych dowodach w toku tych postępowań ze względu na ich tajemnicę wypowiadać się nie mogę. Niemniej jednak ich wynik - niekorzystny dla byłej Pani asesor - stanowi odpowiedź na wszystkie zarzuty wobec mnie zawarte w udzielonym Państwu wywiadzie.
Korzystając z okazji, jaką stworzyliście mi Państwo do wypowiedzenia się, chcę również uwrażliwić Państwa na problem, który w świetle różnych kampanii antymobbingowych jest marginalizowany. Mam na myśli istniejący a jednak niepopularny problem mobingu oddolnego stosowanego wobec przełożonych przez pracowników. W świadomości społecznej, zachowań mobbingowych dopuszczają się jedynie pracodawcy czy przełożeni. Na własnym przykładzie-wieloletnim-stwierdzam, że zjawisko mobbingu oddolnego istnieje. Niestety sama koncepcja jego istnienia dla wielu osób jest nadal nie do przyjęcia, a za każdą taką sprawą kryją się niejednokrotnie ludzkie dramaty.
Z tego miejsca również chciałam podziękować wszystkim moim Współpracownikom, od których otrzymałam ogromne wsparcie w tej trudnej sytuacji.
08.05.2026 16:24
Inne
14.08.2026 13:47
Były pracownik

Kasia Matyjewicz - Ekspertka Antymobbingowa
Powyższe stanowisko firmy Prokuratura Rejonowa zostało przedstawione w odpowiedzi na pytania wystosowane w nawiązaniu do treści wywiadu oraz informacji przekazanych nam w zgłoszeniu. Naszym celem jest umożliwienie zaprezentowania perspektywy obu stron oraz zachowanie rzetelności i bezstronności w opisywaniu zagadnień poruszanych w ramach kampanii. Opublikowane odpowiedzi firmy stanowią jej oficjalne stanowisko i nie są oceną ani rozstrzygnięciem doświadczeń opisanych przez rozmówcę w wywiadzie.