Właśnie przejechałem się autobusem linii 322 w kierunku Cmentarza w Koziegłowach. Natknąłem się na chamowatego prymitywa który akurat tak się złożyło że był kierowcą tegoż autobusu (chyba numer 1671). Jeszcze przed Karolinem pyskatym tonem nakazał przyczepienie roweru paskami z których jeden ledwo działał a gdy próbowałem pomóc sobie tym dla niepełnosprawnych, żeby jakoś dodatkowo unieruchomić rower na dosłownie jeden przystanek - stwierdził, że nie mogę go użyć - i obserwując moje wysiłki - wyłączył silnik i czekał - z sadystycznym uśmiechem jak sobie poradzę w dość stresującej sytuacji otoczony oczami lekko zdziwionych sytuacją pasażerów. Jakoś się uporałem z takimi mocowaniami jakie były dostępne akurat w tej chwili - i dojechałem do samej pętli żeby wyjaśnić jego brak kultury, napastliwość i arogancję. Chciałem się zwyczajnie dowiedzieć dlaczego tak się zachował; czy ja dałem mu powód do takiego sposobu odnoszenia się do mnie. Nawet nie otworzył drzwi i ruszył z kopyta coś przeklinając pod nosem, prawie mnie przejeżdżając! Stałem na tym przystanku i zastanawiałem się, ile jeszcze trzeba znieść od takich prymitywów, ile skarg trzeba wnieść, co trzeba zrobić żeby to się w tym kraju zmieniło ?? Kierowca zachował się jak John Wayne, jakby autobus należał wyłącznie do niego. Znam przepisy i wiem co trzeba zrobić z rowerem - i zawsze przestrzegam zasad i reguł podróżowania w komunikacji miejskiej. Zresztą jeżdżę tą trasą latami i nie spotkałem się jeszcze z takim zachowaniem ze strony kierowcy. Nieważne że miałem ostatnio kilka fajnych wakacyjnych dni podczas których spotkałem wiele osób bardzo pozytywnych, sympatycznych i normalnych. Ale taka jedna świnia potrafi przekreślić swoim chamstwem cały udany nastrój i samopoczucie. Wg mnie takie osoby trzeba eliminować z przestrzeni publicznej - usuwać z poważnych miejsc pracy, pozbawić wszelkiej pomocy, do momentu aby zdały sobie sprawę, że dookoła są też inni ludzie którzy są beneficjentami ich grubiaństwa i pychy i dopóki nie nauczą się funkcjonować na pewnej platformie wzajemnego szacunku i respektu - jacykolwiek byśmy nie byli - każdy z nas jest inny - trzeba się wzajemnie tolerować i akceptować w miarę możliwości - to do tego momentu powinni być jakoś wykluczani. Wszystko rozumiem ale celowemu chamstwu i poniżaniu kogokolwiek, gdy ktoś taki akurat po długim dniu wraca wieczorem do domu - mówię stanowcze NIE ! Musimy zacząć reagować na takie sytuacje bo mimo że wydają się błahe to mogą skutkować czymś daleko bardziej nieprzyjemnym a w przypadku gdyby kierowca natknął się na jakiegoś np. uzbrojonego i drażliwego człowieka - mogłoby się skończyć tragedią. Może i czasy idą ciężkie i niepewne ale nie możemy wszyscy dokładać sobie jeszcze takiego zachowania i zwykłej bezczelności - i nie powiększać tego napięcia jakie już jest wyczuwalne niestety u ludzi. Bardzo niefajna sprawa - zamierzam też w tej sprawie skontaktować się z MPK ale nie wiem czy cokolwiek zrobią - bo w ich mniemaniu kierowca pewnie po prostu przestrzegał przepisów ale że jest chamem i prostakiem i że prowokuje ludzi swoim zachowaniem i ich obraża - to już może ich nie interesować i może nawet celowo zatrudniają już tylko tych którym wszystko jedno, którzy mają ten zawód gdzieś - którzy muszą tylko gdzieś pracować - czyli byle kogo. Może to krzywdzące więc nie chcę w emocjach nikogo pochopnie oceniać bo jednak Jakby nie mówić o całym MPK to bardzo wiele się poprawiło i generalnie jest z nimi całkiem OK. Jestem jednak ciekaw jakiejkolwiek reakcji. Podsumowując: to wieczór jest zeszmacony przez takiego pajaca; nawet nie nazwę go mężczyzną bo nie potrafił twarzą w twarz wytłumaczyć się czymkolwiek aby wyjaśnić to szokujące, dziwaczne, bezczelne zachowanie. Naprawdę ręce opadają,...
Naprawdę róbmy z tym coś póki nie jest za późno. Trzeba wzajemny szacunek budować od podstaw, od najmniejszych drobnych spraw, nie pozwalać na wzajemne poniżanie się i takie zachowania. To jest skandaliczne po prostu.