Pracowałem jakiś czas temu, przez pewien czas.
Praca na czarno, jak już umowa to tylko zlecenie w opcji. Oczywiście pracownik miał być do dyspozycji pracodawcy na każde żądanie (nawet w święta wolne od pracy). Spóźnienia nawet 2-5 minutowe były bardzo dobitnie wypominane, wręcz dostawało się nagany słowne (opóźnienia transportu publicznego czy wypadki po drodze). Współpracownicy byli wręcz chyba sterroryzowani, bo o wszystkim informowali szefową, która bardzo srogi rygor prowadziła. Mimo, że spijali sobie kawkę od rana do 8:20, to spóźnienia kilku minutowe i natychmiastowa praca przy przybyciu była zła. Lepiej przyjechać na 8:00 i robić sobie przerwę na starcie. Pracownicy bali się lub ukrywali się jak używali telefonów w pracy.
Kiedyś jeden z pracowników powiedział mi, że pracował kiedyś gość, krótko (na czarno), gdzie szefowa wywaliła go, za rozmowę na temat rekrutacji do innej firmy poligraficznej.
Oczekiwania były wysokie, wynagrodzenie najniższe. Szefowa nie miała gustu, gdyż nie rozumiała, że to co jej się podoba nie schodzi, a to co grafikom się podoba, to sprzedaje się dobrze.
Generalnie takie traktowanie pracowników, te teksty w naszym kierunku były słabe, to mało powiedziane.
Taka typowa polaczkowa firma, wyzysk, poniżanie oraz wieczne wymagania.