kali14.07.2015 21:43
Inne
W dniu 08.07.2015 mialem okazje zostać zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną. Wygląda to tak firma urządza spend (rozmowa trwa tyle co przeciętne oddawanie moczu - to nie żart). W pokoju w którym odbywała sie rozmowa siedziały dwie lochy które nie miały nawet w sobie tyle kultury by wstać i się przedstawić (tak jak by zrobienie "przysiadu" miało zaszkodzić ich figurom. Głównym celem rozmowy jest uzyskanie informacji ile kandydat sobie życzy za pracę - tak jak nie mozna by było tego załatwić przez telefon - tylko narażać osobe bez pracy na koszta. Na koniec rozmowy stwierdzenie, iz firma się ze mną skontaktuje - czego oczywiście nie czynią - tak jak by nie można bylo powiedzieć że jak będziemy zainteresowani to się skontaktujemy.