Mila Market Leśne nie polecam - od strony pracownika. Ogłoszenie na OLX - dopiero na spotkaniu dowiadujesz się, że to przez agencję a jest wystawione jakby wystawiała to osoba prywatna, zero wzmianek o agencji. Mimo iz zaznaczyłam że jestem osobą ucząca się to miałam z tego tytułu problemy. Od początku... Kierowniczka Monika ustala grafik jak JEJ TO PASUJE, nie interesuje ją to że ktoś ma też życie poza pracą. Dodatkowo jest nie miła oraz arogancka. W firmie panuje coś w stylu, kogo kierowniczki bardziej polubią ten będzie miał lepiej... Podczas pracy (wykładanie towaru) nie można rozmawiać - jak w (usunięte przez administratora) o przedszkolu podczas gdy kierownictwo siedzi w biurze albo z nogami na ladzie i gada jak katarynka. Masz 15 minut przerwy a nie daj Boże pójdziesz dłużej do toalety. Wieczne zmiany popołudniu i ani nie można się zamienić ani nic BO NIE. Mojn dzień szkolenia wyglądał tak że nikt mi nic nie wytłumaczył i nie pokazał, często nie było czasu iść na salę zobaczyć jaki jest asortyment ani nikt Cię nie poinformował że np są nowe jabłka tylko się dowiadujesz potem jak dostajesz ochrzan i straszą Cię że zabiorą Ci to z psensji. Wiecznie dużo pracy i nie mają pracowników. Usiadziesz na kasę gdy jest dzwonek źle gdy nie usiadziesz też źle... Ceny fajek wiecznie się nie zgadzają, nie informuja że jest nowy kod na dany towar, na szkoleniu nie pokażą Ci nic póki sam się nie nauczysz, kody dadzą Ci dopiero po 3 dniach szkolenia (szybko się budza że kody są potrzebne!) Nie pokażą ci jak odróżnić bułki, która to która a jak sam pójdziesz zobaczyć to jeszcze ochrzan możesz dostać... I tak dostajesz za złe nabijanie bułek. Straszą że jeśli nie zdasz egzaminu z bułek to wylatujesz. (Śmiech na sali) wiecznie (usunięte przez administratora), brak cen, stare babcie które kradną i sa nie miłe obwiniając za to kasjerki. Niby grafik elastyczny... Dwa razy kierownicze mówiłam że mam szkołę i kartkę zostawiłam (kazała zostawiać) to się okazało że cyt ,,ja na żadne kartki nie patrzę!!!" A wcześniej pokiwała mi głowa jak mówiłam że zostawiłam jej kartke żeby nie zapomniała. Pracujesz tak jak im się podoba i nie masz nic do gadania. Umowa zlecenie a powinna być umowa o pracę. Syf i Jeszcze raz syf.. oczywiście jest wyjątek - kiedy ma być regionalna to zaczyna się ostre sprzątanie. Nigdy więcej praca stresująca, często nawet nie ma kiedy iść siku, kierowniczki nie wszystkie ale dwie są niezbyt miłe :)