miedziany_książę12.03.2015 19:10
Inne
Hej. Chciałbym podzielić się swoją opinią na temat firmy Teestar Usługi Biznesowe. W ten sposób na pewno zaoszczędzę czas większości z Was, którzy wybieracie się na rozmowę w sprawie pracy. Do rzeczy... Od pierwszego kontaktu z firmą miałem wrażenie, że biorę udział w jakimś przedstawieniu. Pani, która dzwoniła do mnie zapraszając mnie na spotkanie, zaczęła mi opowiadać ilu to pracowników ostatnio awansowało i dlatego szukają nowych osób do pracy przy kampaniach i eventach. Pomijam, że kontaktując się nie podała nazwy firmy z której dzwoni (i przy pierwszej rozmowie i przy kolejnych też nie- wyglądało to tak: "witam, nazywam się Ania ... dzwonię z firmy z ulicy Ofiar... koło firmy ..." trochę dziwne, pomyślałem... ale nic.
Pierwsza rozmowa wyglądała dość typowo. Tylko bardzo mało konkretów co do stanowiska pracy i zarobków. Pani od HR uprzedziła, że mają bardzo dużo kandydatów i jak nie oddzwonią to znaczy, że kogoś innego wybrali. Pomyślałem ok, to normalne. Po kilku godzinach od rozmowy telefon: "gratulacje, tu Marcin z firmy w której dziś pan był... z ulicy ofiar... przebrnął pan przez pierwszy etap, jutro zapraszamy na dzień próby" Ucieszyłem się ponieważ jeszcze wtedy myślałem, że na prawdę będę pracował przy kampaniach i eventach.
Drugiego dnia jeszcze dostałem tel. czy oby na pewno przyjdę i umówiliśmy się na 11.00. O umówionej godzinie wchodzę do biura firmy Teestar (w zasadzie to chyba nie ich biuro, bo żadnego loga ani przed firmą ani w środku, nawet na dzwonku nie było karteczki) idąc korytarzem z jednego z pokoi dochodzą okrzyki radości, wszyscy klaszczą, śpiewają tupią i tańczą. Nie wiem czy nagrana ściema, czy naprawdę ktoś tam był. Ale wtedy zorientowałem się, że biorę udział w jakiejś szopce. Wchodzę do pomieszczenia, gdzie byłem umówiony, a tam siedzi już kilkanaście osób: głównie młodzi studenci i kilka starszych osób. Po 20 minutach spóźnienia pani HR wezwała mnie i jakąś dziewczynę do pana MANAGERA- który podobno specjalnie wziął sobie dzień wolny, żeby nas szkolić (czyż nie wspaniały człowiek). Od razu chciałem zadać kilka pytań, ale pan wspaniałomyślny powiedział, żebyśmy się ubrali i porozmawiamy na zewnątrz. Jak już wyszliśmy po krótkiej rozmowie okazało się, że praca polega na chodzeniu od drzwi do drzwi i podpisywaniu umów i wciskaniu kitu ludziom. I pan MANAGER właśnie z tego miał nas szkolić. Tu kończy się moja historia, bo nie poszedłem z nimi. Zresztą dziewczyna, która była z nami też od razu zrezygnowała.
Podsumowując: firma obiecuje bardzo ciekawe stanowiska, szybką i ścieżkę kariery, potem bierze wszystkich jak leci, a kto się w porę nie zorientuje o co chodzi, nagle puka do kolejnego mieszkania z umową na telefon, czy inną kartką z Greenpeace'u.
Jak chcecie zajmować się akwizycją, polecam! Ale jak szukacie poważnej pracy i nie chcecie tracić czasu na tą szopkę- szczerze odradzam. Aż mi głupio, że na takie coś się nabrałem, ale przynajmniej teraz Wy nie musicie. Pozdrawiam