Przebieg rekrutacji
Firma zaprosiła mnie na rozmowę kwalifikacyjną w celu odbycia obowiązkowych praktyk studenckich na kierunku Informatyka. Pan Prezes zaprosił mnie do swojego gabinetu, którego ściany wypełniały dyplomy z Comarch i Microsoft Support. Wyjaśniłem moją potrzebę odbycia praktyk i chęć do pracy po czym zaczął zadawać pytania o znajomość rzeczy kompletnie nie związanych z kierunkiem moich studiów. Następnie dał mi do zrozumienia swoje zażenowanie brakiem wiedzy na postawione przez niego wymagania i zapytał, co umiem. Odpowiedziałem, że zgodnie z moim CV, że umiem programować w C++, Java, PHP, JS, bazy danych, strony internetowe, itp., znam też AutoCADa i oczywiście oprogramowanie biurowe, na co on po raz kolejny zaczął kręcić głową. Koniec końców zaproponował mi pracę jako serwisant komputerowy na pełen etat przez 3 miesiące, a nie jak wymagała uczelnia, 3 tygodnie. Za darmo. Pytanie o wynagrodzenie skończyło się wyśmianiem i oczekiwaniem na decyzję tu i teraz, oraz - cytuję - "nie marnować mojego cennego czasu, niech pan zauważy, że rozmawiamy już pół godziny i póki co nic z tego nie wynikło". Ofertę odmówiłem, na co Pan Prezes pokazał mi drzwi. Na plus, sprawdził moje CV i polecił zmienić adres e-mail na bardziej profesjonalny.
Pytania
Czy znasz Comarch ERP? Czy wiesz co to jest pozycjonowanie stron? Czy umiesz składać komputery?
Rezultat:
Dostałem pracę, ale nie przyjąłem