Firma SPRZEDAJE, nie PRODUKUJE, zabawek.
Pracowałam przy komisjonowaniu butów (bardzo proste- pudełka), drobnych towarów (mniej więcej gabarytów opakowań puzzli i mniejszych), nieco większych (jak większe opakowania Lego i nieco cięższe, ale nie najcięższe) oraz przy tzw. Fehlerstelle- kontroli jakości.
Da się przeżyć, praca nie najgorsza, języka nie trzeba znać- wystarczą podstawy, zarobki średnie, atmosfera nie jest zła, ciepło, przerwy regularne, zasady jasne, wiele rzeczy "na logikę". Pracodawca sam w sobie ok, warunki dobre, wypłaty w większości bez problemów na konto- najlepiej liczyć się uważnie z tzw. Zeitkontem czyli nadgodzinami, bo domyślnie idziesz do pracy w sobotę na "Zeikonto" i później dostajesz wolne kiedyś w tygodniu.
Łatwo się pogubić- raz jesteś na plus, po chwili głęboko na minus- firma jest przecież w dużej mierze zależna od zamówień ludzi.
Agencja pracy Zeus w postaci biura tuż obok to inna historia- Pani B. i Pan K. chociaż mili, wydają się być cały czas niezadowoleni i względnie niewiele pomagają, ale są dość kontaktowi (grunt, że dużo nie przeszkadzają). Sami wydają się niewiele bardziej doświadczeni od nas.
Dziwną sprawą jest brak kontaktu pomiędzy wewnętrznymi wydziałami firmy samymi w sobie, i dalej z Agencją- jeśli masz Rollierung, czyli właśnie dzień wolny od Pracodawcy, Agencja dzwoni rano pytając się czy masz Rollierung (a przecież Twój Vorarbeiter powinen mieć to na liście bądź w systemie a powiadomił tylko, że Ciebie nie ma, albo po prostu Agencja takie info dostała). To świadczy może, także o braku kontaktów na innych poziomach.
Inną sprawą jest kto przechodzi "pod firmę" i komu przedłużają umowę- nie ma żadnej reguły- wyłącznie osobiste preferencje zwierzchników-dosłownie. Znałam osobiście dziewczynę, która w 2016 pierwszego dnia dostała od agencji umowę na czas nieokreślony (!), parę na którą wiele osób utyskiwało, a którzy po tygodniu dostali nagle przedłużenie, zaś ci, którzy fizycznie się naprawdę wykazali, musieli się obejść smakiem- i tu chcę powiedzieć o przedświątecznym chaosie, który Firma MyToys oraz Agencja Zeus zamiast rozwiązać- potęgowały, do ostatnich dni przedświątecznych:
Zamiast spróbować wyjaśnić kwestię przedłużenia umów na początku grudnia
(np tak: firma ogłasza, że zostają w styczniu ten i ten- warunkiem koniecznym jest ciągła praca do 23-go i podpisanie umowy po przyjściu do pracy 27-go, a żeby zachęcić resztę, która kończy kontrakty 23-go do nie brania masowego zwolnień lekarskich, oraz do nagłego nie zwalniania się w okresie przedświątecznym- proszę, o to taka i taka SOLIDNA nagroda wypłacana po Świętach)
bawili się w kotka i myszkę mówiąc, że najpierw taka lista będzie po 6.12, później zaś po 15.12, a rzeczywistości powychodziło to ok. 20.12. Zachętą do ciągłej pracy był bon do wydania w sklepie internetowym, wartości 50 Euro- przy minimalnym zakupie 16 Euro, lub dwa tygodnie mieszkania za darmo, czyli 2x55 Euro, bez szczegółów jak które wybrać, a przecież bardziej opłaca się to drugie!
Dłuższe urlopy np. dostali ci, którzy mieszkali w okolicy, zaś ci, którym jednak przedłużono umowę po 23.12, a mieszkali na stałe w Polsce czy na Słowacji, kazano stawić się do pracy tuż po świętach lub tuż po Nowym Roku- też nie wiadomo jak wybierano.
Ogólnie: trzeba wykazać się hardością i twardo mówić "nie" Agencji- bo powiedzą ci, że nagle musisz się przeprowadzić- ni z gruchy ni z pietruchy, masz płacić za zatkaną ubikację czy zepsuty wskutek długotrwałej eksploatacji sprzęt AGD (10 osób na kwadracie), jeśli ci brak szafy czy sprawnego łóżka, jeśli twoje jest połamane, nagle ci nikt nie kupi, często nie wiadomo kto odpowiada za stan pewnych rzeczy w mieszkaniu- czy Agencja od której wynajmujemy czy bezpośrednio Właściciel. Ogólnie polecam.