Anielka07.12.2020 21:22
Inne
(usunięte przez administratora)
Najmłodsza grupa motylki może być, chociaż zdarzało sie Paniom oddać dziecko z nabitym guzem na pół czoła i niestety Panie zapominały poinformować rodzica o tym fakcie ale nie zapominały żeby przed samym oddaniem dziecka uczesać włosy tak żeby nie było widać guza. Oddawanie dziecka przez opiekunki z kupa w pieluszce to standard. Drogie opiekunki jeśli wydaje wam sie że przed samym odbiorem zmienicie dziecku pieluszkę to ciuchy-spodenki bardzo śmierdzą co świadczy o tym że dziecko przesiedziało w kupce cały dzień.
Teraz grupa starszaków -grupa Biedronki to jest dopiero MASAKRA!!!!! Panie opiekunki to jest wogóle jakaś pomyłka. Codziennie przy odbiorze dziecka Panie sie tylko skarżą wszystko jest źle, wszystko jest nie tak, bo dziecko wymusza coś na Pani, bo jest blisko Pani przy nodze czy na kolanie, bo nie chce samo jeść, bo płacze kiedy sie budzi bo po przebudzeniu nie wie gdzie jest. Tylko to jest dwuletnie dziecko którym Paniom nie chce sie zająć, najlepiej byłoby gdyby dziecko było samoobsługowe. TO jaki jest tam zakres zadań tych PAŃ?? CZy to właśnie nie jest opieka nad dzieckiem. Jak wytłumaczyć dwuletniemu dziecku że ma nie siadać na kolanach Paniom, że ma nie płakać kiedy sie obudzi???? Jeżeli opiekunkom nie odpowiada ta praca to zamiast narzekać powinny sie przekwalifikować, bo to chyba nie w dzieciach jest problem tylko w opiekunkach. Po dwóch dniach w żłobku gwarantowane jest ZAPALENIE KRTANI, ponieważ dziecko ciągle płacze a opiekunka informuje rodzica że ona nie będzie podchodzić bo ma sie dziecko po pół godzinie darcia samo uspokoić. GDZIE JEST W TAKIEJ SYTUACJI DYREKTORKA I KIEROWNICZKA OPIEKUNEK? Nie ma żadnej reakcji ze strony PAŃ które zarządzają tą placówką. Żadna z opiekunek nie robi nic by dziecko czuło sie tam bezpiecznie, chciało z chęcią przyjść na kolejny dzień. KOSZMAR TO CO SIE TAM DZIEJE. Całe szczęście w grupie biedronek byliśmy tylko parę dni, o te parę dni za dużo.
Wystarczy się przejść koło tego żłobka w godzinach 10-11, idąc do drzwi wejściowych po prawej stronie mijamy łazienki gdzie są otwarte okna. Na pewno dla tych maluszków które dopiero uczą sie załatwiać na nocnik bardzo przyjemne jest siedzenie na nocniku kiedy dołem wieje zimno. Czy tego okna nie można otworzyć jak już dzieci wyjdą z łazienki? Niestety myślenie boli. Po drugie drogie opiekunki zastanówcie sie że jak macie otwarte okno to was słychać jak krzyczycie na te dzieci "NO SIKASZ CZY NIE SIKASZ"