A więc tak, jak to w każdej historii bywa, większość się kończy happyend-em, ale nie w tym wypadku. Przepracowałem w firmie parę ładnych lat, uważam, że dobrych lat. Mogę powiedzieć wiele dobrego o firmie Krause tylko żal, że mówimy w czasie przeszłym. Przejdę do sedna, zacznę od czasów kiedy pieczę nad zakładem sprawował (usunięte przez administratora), w firmie panowała rodzinna atmosfera, ówczesny Dyrektor był wizytówka zakładu w Świdnicy i osobą szanującą każdego pracownika począwszy od sprzątaczki, przez operatorów po osoby wysokiego szczebla. Po rezygnacji ze stanowiska włodarza firmy, zmienił się zarząd i nastał chaos w podejmowaniu decyzji, nie zawsze dobrych i trafnych, kryzys się pogłębia i udziela się to wszystkim, a jak wiadomo "ryba psuje się od głowy". Obecnie w firmie panuje niezdrowa atmosfera i podkopywanie dołków po osobami z wiedzą i kompetencjami, żeby się na ich tle wybielić, ukryć nieudolność zarządzania i wykazać swoją władczość wobec pracowników, cokolwiek to znaczy w rozumieniu świerzych na stanowiskach kierowniczych czy dyrektorskich (w sumie to sami nie wiedzą jak się tytułować...) Brak kreatywnego zarządzania zasobami ludzkimi, myślenie, że bacikiem zachęci się ludzi do pracy jest nadwyraz mylne, czasy chłopów pańszczyźnianych odeszły w niepamięć! Radzę się dokształcić, przeczytać jakie są sposoby motywacji pracowników, dla nielubiących papierowych wydań, jest też tak popularny w obecnych czasach internet, bogaty w wiedzę merytoryczną. I taka puenta do punktu pierwszego: Jak to mawiał mój kolega "człowiekiem się jest, a kierownikiem się bywa". Drugą sprawą jest zwalnianie kompetentnych pracowników bez podania przyczyny. Rozumiem, że honor jest obcy młodym, bo co to właściwie oznacza? A oznacza to, że poprostu wyżej wymienionym brak odwagi i spojrzenia prosto w oczy pracownikowi, któremu wręcza się wypowiedzenie, lepiej uciekać wzrokiem, milczeć, to takie dziecinne... Punkt trzeci: Brak związków zawodowych, skazuje osoby zatrudnione na brak lini obrony w różnych kryzysowych sytuacjach i walki o swoje prawa pracownicze, oraz polepszenie warunków w jakich się świadczy pracę na rzecz pracodawcy. Punkt numer cztery, płace, jeśli chodzi o operatorów bez rewelacji w zależności gdzie się pracuje i co się robi, chory system zwany "akordem" nie mający nic wspólnego z tym okresleniem... zdarza się, że mechanik potrafi zarabiać mniej niż operator co też jest kpiną, operatorzy wózków widłowych pracujący przy załadunku zarabiają niewspółmierne pieniądze do wykonywanej pracy, w porównaniu do stawek jakie oferują pobliskie duże firmy. Podsumowanie: Chętnym chcących zatrudnić się w firmie na chwilę obecną odradzam, szukajcie gdzie indziej lub odczekajcie, aż zmieni się na lepsze, mówią, że zawsze po burzy wychodzi slońce... ciekawe... Czy w tym przypadku tak będzie... Zanim przekroczycie próg zakładu zapytajcie znajomych, którzy tu jeszcze pracują, czy warto wchodzić do tej rzeki...? Wybór należy do Was.