Jedna z wielu27.10.2018 22:12
Inne
Wszystko doświadczenie. Byłam laikiem, kompletna pustka. Obecnie w bardzo dużej Wspólnocie działam 13 lat. Kilku administratorów było i naprawdę ludzie są różni. Jedni administratorzy biorą niskie stawki za administrowanie, ale rekompensują sobie rożnymi dodatkowymi fakturami np. opłatami za pisma ( nawet jedni liczyli mi ile kartek zużyli na zawiadomienia). Ważny jest kontakt i ludzie pracujący w firmie. Istotnym elementem jest np. dostęp do konta (u nas przelew bez autoryzacji zarządu nie zejdzie). Zarząd np. pilnuje czy terminowo schodzą opłaty czy wspólnota nie jest narażona na nie uzasadnione odsetki, wybieramy sami firmy do remontów oczywiście we wszystkim nam pomaga Zarządca. Jeżeli ktoś idzie do Zarządu to powinien poświecić się a nie zrzucać wszystkiego na administratora. Jeżeli Zarządca taki jak M-B ma podobno ponad 150 nieruchomości to chyba są dobrą firmą. Niezadowoleni są właściciele którzy albo nie maja wiedzy o funkcjonowaniu wspólnoty, albo faktycznie ktoś nawalił (ludzie są omylni) i to można wyjaśnić, załatwić, albo dla zasady chcą się pokłócić. Zasada jest jedna - agresję wywołuje lęk i odwrotnie strach wywołuje agresję. Krzykacze zazwyczaj bardzo mało wiedzą, dlatego trzeba takim osobom spokojnie wytłumaczyć co i jak. Mediatorem jest osoba z wiedzą, więc osoba z Zarządu i jeżeli jest pewna na 100% o swojej słuszności to załatwia, a jak nie to pyta Zarządzającego, a jak jeszcze chce się ktoś upewnić to są prawnicy, inspektorzy. I znowu moja wypracowana zasada - mówię otwarcie: np. "nie wiem", "wyjaśnię", "poproszę o informację na piśmie". Pisać można bardzo dużo. U nas właściciele kilka tygodni przed zebraniem składają propozycje co chcą zrobić na wspólnocie, jakie należy poczynić inwestycje. Decyzje pozostawiamy właścicielom, jeżeli chcą - głosują na tak, jeżeli nie, to nie. Moje zdanie jest jedno" Zarząd powinien pilnować realizacji podjętych uchwał i egzekwować warunki umowy z administratorem (często Zarząd nie rozumie co czyta, podpisuje bezmyślny wzór i nawet nie zna zakresu działania administratora). Wszystko fajnie wygląda, ale rozmowa z właścicielami "Co mają rację, bo oni są właścicielami" wymaga stalowych nerwów a uświadomienie im, że "tak naprawdę maaało wiedzą" to nie lada wyzwanie i mistrzowskie dzieło. Życzę powodzenia.