Kierownictwo z HR do wymiany. Na rozmowie obiecują umowę na okres próbny, ale nic nie podpisujesz. Ludzie dopraszali się i pytali kiedy umowy zostaną podpisane, ale kierowniczka tylko ich zbywa. Słowem - (usunięte przez administratora) ubezpieczeniowe, podatkowe i robocze. Jeśli coś ci się stanie podczas "pracy"/"stażu" nie masz żadnych dokumentów, ani ubezpieczenia. Kierownictwo i menadżerowie dokuczają pracownikom jak w szkole podstawowej, próbują robić wodę z mózgu. Godziny pracy są podane niewłaściwie, na "umowie" ustnej jest podane co innego niż faktycznie jest w rzeczywistości. Masz przychodzić do pracy 15 minut wcześniej (zawsze) i jeśli jest to zmiana wieczorna - wychodzisz 30 minut później. Przyszpilają cię żeby przychodzić wcześniej "żeby się przygotować" (czyli zmienić koszulkę), ale oczywiście nikt nie będzie ci płacić za te dodatkowe godziny kiedy MASZ "OBOWIĄZEK" zostać w pracy.
Obietnice wysokich zarobków to nic innego niż manipulacja. Myślisz, że zapłacą ci więcej niż minimalna krajowa za 40 godzin pracy, ale tak nie jest. Pracujesz po prostu więcej bo aż 52 godziny + dodatkowe (niepłatne) godziny skumulowanego przychodzenia wcześniej i wychodzenia później. W Polsce wszystko powyżej 40 godzin to nadgodziny, a te są tylko płatne w 50% w dni powszechne i 100% w np. soboty i niedziele. Nadgodzinami są tylko godziny uważane za NIESPODZIEWANY NATŁOK PRACY, PANI KIEROWNIK. Oznacza to, że jeśli coś zalicza się do normalnego toku pracy, to powinno mieć to odzwierciedlenie w umowie - ergo. nadgodziny w Pelcowiznie są nielegalne. Nikt nie ma obowiązku wymagać nadgodzin jako "część pracy". Podsumowując, pracujesz więcej i stąd te "atrakcyjne wynagrodzenie."
Rotacja pracowników następuje co chwilę, ludzie są po prostu wykorzystywani i ośmieszani za możliwość pracy i zarabianie groszy żeby utrzymać swoje rodziny. Kierownictwo i menadźerowie mają kompleksy z (usunięte przez administratora) i uwielbiają wbijać szpilki w pracowników. PIP, ZUS i Urząd Skarbowy miałyby pożywkę. Ktoś z tych urzędów powinien po cichu się tam zatrudnić i zobaczyć jak ten zwierzyniec się zachowuje. Jeszcze brakuje obrzucania się odchodami jak małpy w zoo.
Idźcie pracować gdzie indziej. To nie jest warte waszych nerwów ani kłopotów z prawem. Jeśli nie będziecie mieć umowy, a cokolwiek wam się stanie - NIE będziecie mogli ich pozwać na odszkodowanie, ani nie macie ubezpieczenia/opieki zdrowotnej.