Spanish Inquisition12.02.2018 14:12
Inne
Z przypadku tutaj trafiłem, ale i ja dorzucę parę groszy z wrażeń dotyczących pracy w w/w firmie.
Tak mi się zdarzyło, że pracowałem w Krakowie (lotnisko oraz centrum miasta). Zacznę od plusów, bo szybko z nimi pójdzie:
+ nawet miła atmosfera w pracy (choć i tak zdarzały się czarne owce lub owca, które potrafiły zepsuć każdemu dzień), pozdrawiam zwłaszcza Pana BK który jest takim śmieszkiem, że nie da się przy nim nudzić.
+ jak się dobrze dogadało z agentami wynajmu, to można było sobie samemu zarządzać planem pracy na konkretny dzień (dotyczyło to bardziej pracy w centrum miasta)
+ jak się wyprosiło i nakombinowało, to i trafiał się zagraniczny "transfer/przewóz" - fajna odskocznia od ciągłego zapierdzielu
+ względnie terminowe wypłaty wynagrodzeń, choć pod koniec mojej kadencji zdarzały się poślizgi związane z "przekształceniami" w firmie.
No a teraz litania minusów tej pracy:
- godziny pracy: grafiki pracy były konstruowane przez osoby, które chyba nie miały nigdy styczności z pracą praktycznie fizyczną na powietrzu 365 dni w roku, zdarzały się"maratony" po 8-10 dni pracujących po 12h (domyślnie, bo praktyka wskazywała na minimum 13-14h), tłumaczone brakiem pracowników (mimo 8, nawet 12 osobowej załogi kierowców) do tego wielkie problemy jak chciało się dostać "urlop" na kilka dni;
- umowa zlecenie: dla studentów spoko, dorobi taki sobie, i na koniec dostanie zwrot podatku. Jednak dla kogoś, kto z tej pracy się utrzymywał, to był dość spory problem - co miesiąc podpisywanie nowej umowy, oświadczeń, pamiętanie, aby zaznaczyć zgody na odprowadzenie składek zdrowotnych i rentowych etc... już pomijam przypadki pt. chciałbym wziąć telefon na raty - nie da się. O nadgodzinach czy urlopie nawet nie piszę bo nie ma o czym :(
- wynagrodzenie: ło ho ho! tutaj to Frima Avis albo Jupol-Car Sp. z o.o. jest mistrzem wyzysku i może prowadzić zajęcia dla krajów wschodnich jak wyciskać z pracownika wszystkie soki a w zamian dać mu ochłapy (albo to oni się tego uczyli od naszych wschodnich "towarzyszy"). Kiedyś słyszałem, że firma stosuje politykę maksymalizacji zysków - tylko na kim te zyski maksymalizują? Na klientach, czy na ucinaniu pensji pracownikom? 1800 PLN netto za etat pracy fizycznej bez zachowania jakichkolwiek przepisów prawa pracy (bo UZ) to jakaś kpina. Człowiek pracował po 12 godzin często 8-9 dni z rzędu i taką nagrodę dostaje. Nadgodziny nie są dodatkowo płatne, nawet godziny nocne. Aha, jak poruszało się temat podwyżki, to zawsze kończyło się tutaj tekstem w stylu "wysłany został wniosek o podwyżkę, tutaj decyzję musi podjąć Pan L. lub Pan P." a po kilku tygodniach krótkim: "niestety, nie ma zgody, trzeba próbować za rok".
Podsumowując, jak chcesz się zahaczyć na 2-3 miesiące i dorobić sobie, to nawet spoko, pojeździsz nowymi modelami samochodów, skoczysz na "transfer" do innego miasta czy wydasz komuś samochód na parkingu. Kiedy tam pracowałem to w okresach wakacyjnych była dość fajna i zgrana ekipa kierowców, więc nigdy się człowiekowi nie nudziło i nie myślał o tych wszystkich minusach (może i dobra pogoda podnosiła człowieka na duchu).
Jak chcesz zostać dłużej - nawet nie podchodź do tematu, po kilku miesiącach "wdrożysz" się na tyle, że dowalą cie taką masę obowiązków i zadań, że zesrasz się a nie zrobisz wszystkiego w czasie (a to już pretekst do niedostania podwyżki). Do tego jeszcze włażenie pracownikom, za przeproszeniem, do d*py i wywlekanie byle spraw typu losowe spóźnienie do pracy, czy L4 (tak, o to też potrafili się czepiać! sic!) przez kilka tygodni.
Gdybym miał oceniać w skali 1-10, dałbym mocne 2/10, i to tylko ze względu na dość fajną ekipę kierowców, z którymi miałem okazję pracować.